Nr 10 lato 2023 recenzje Malina Barcikowska

Praktykować sztukę

Elżbieta Jabłońska, Zachwyt
Miejsce: Galeria Sztuki Wozownia w Toruniu
Czas: 23.06 – 27.08.2023
Kuratorka: Joanna Gwiazda

Widok wystawy, Elżbieta Jabłońska, „Zachwyt”, Galeria Sztuki Wozownia w Toruniu, fot. Mateusz Jagielski

Recenzujący wystawy, filmy czy książki, chętnie wplatają w swoje wypowiedzi zwroty, które bezpośrednio odwołują się do ich własnych przeżyć. Takie zdania, jak: wywarł/a na mnie olbrzymie/niezapomniane/ogromne wrażenie to często powtarzane początki lub podsumowania opisów, które czytającym lub słuchającym nie mówią właściwie nic. Nawiązując bezpośrednio do reakcji psychicznych osoby, z której opinią się zapoznajemy, odnoszą się do odczuć prywatnych i subiektywnych, które – jeśli to w ogóle możliwe – trudno ubrać w język i udostępnić innym. Dla kogoś, dla kogo próby sprawozdania z własnych przeżyć są niewystarczającym komentarzem do oglądanych, słuchanych czy czytanych dzieł, wystawa Elżbiety Jabłońskiej Zachwyt, prezentowana w Galerii Sztuki Wozownia w Toruniu pod opieką kuratorską Joanny Gwiazdy, może stać się prawdziwym wyzwaniem. Wyjście poza słowa i oddanie przestrzeni emocjom jest tym, co stanowi tu istotę sprawy. Zaplanowana na okres około dwu miesięcy, zmieniająca się kilkukrotnie ekspozycja, ma się stać przestrzenią, która z jednej strony przedstawi oscylujące wokół tytułowego tematu prace, z drugiej – zaprosi jej uczestników do odnalezienia przestrzeni dla zachwytu w samych sobie.

Stosowanie kryterium emocjonalnego nie jest w ocenie sztuki niczym nowym. Chętnie dyskutujemy o jej granicach, zakładając, że jednym z zadań prezentowanych dzieł może być ich przekraczanie. Niezależnie od ocen etycznych, doświadczany przez odbiorcę wstrząs, szok, niejednokrotnie stanowią wystarczający miernik powodzenia działań artystycznych. Jedna z podstawowych, klasycznych definicji, wprowadzająca w zagadnienia artystyczne, wprost utożsamia istotę sztuki z wywoływaniem silnych doznań  1  1  Nawiązuję tu bezpośrednio do definicji Władysława Tatarkiewicza zawartej w jego książce Dzieje sześciu pojęć, Warszawa 2005, s. 44. ↩︎. Ujęcie to dobrze oddaje istotę naszych czasów, w których poszukujemy ekstremalnych przeżyć, wierząc, że tym samym pełniej i mocniej doświadczamy życia. Niezależnie od tego, na jakim stopniu skali emocji się znajdujemy, kwestią kluczową tego przekazu wydaje się to, że tak pożądane przez uczestników sytuacji artystycznych poruszenie, jest w istocie impresją (łac. impressiō), a więc „odciśnięciem”, „odbiciem”. Kiedy dzieło „coś nam robi” – to zgodnie z powyższym ujęciem – można powiedzieć, cytując za Tatarkiewiczem Bergsona, że ono „raczej wraża się   2  2   „siłą umieścić coś w czymś”, „wpoić coś komuś”, Słownik języka polskiego, red. W. Doroszewski (https://sjp.pwn.pl/doroszewski/wrazic;5517791.html). ↩︎ w psychikę ludzką niż ją wyraża”3  3  3  Zob. Tatarkiewicz, Dzieje sześciu pojęć, s. 44–45. ↩︎. Przeżywane przez nas w kontakcie ze sztuką stany są więc w istocie raczej czymś obcym, nierzadko trudnym, z czym musimy sobie poradzić, niż głęboko prywatnym, intymnym i własnym, „wywołanym” – jak chce definicja – z naszego wnętrza. Dająca się zauważyć różnica pomiędzy wywieraniem – słowem które dobrze oddaje działanie siły, uderzenie w odbiorcę – a wywoływaniem „czegoś”, „kogoś” skądś, nie stanowi więc synonimicznej różnicy językowej, ale pociąga za sobą całkowicie odmienne konstrukcje estetyczne dotyczące odbioru sztuki. Tematyzujące zachwyt twórczynie wystawy w toruńskiej Wozowni przytaczają genezę wyodrębnienia tego uczucia przez dwójkę badaczy – Dachera Keltnera i Jonathana Haidta – którzy jako pierwsi zaproponowali dla niego definicyjne ramy, tworząc tzw. pojęcie prototypowe zachwytu   4  4   Twórczynie wystawy nawiązują do pracy D. Keltner, J. Haidt, Approaching Awe, a Moral, Spiritual, and Aesthetic Emotion, „Cognition and Emotion”, 2003, March, nr 17(2), s. 297–314. ↩︎. Podana prostym językiem charakterystyka opisuje je jako uczucie powstające dzięki zetknięciu z czymś nie do ogarnięcia, z czymś co nie mieści nam się w głowach, z czymś ogromnym i niezrozumiałym. W opisie dodano także, że najłatwiej i najpełniej umiejscawia się w naturze. Trzymając się zaproponowanego powyżej podziału na wywieranie i wywoływanie, przedstawienia wybranego przez Elżbietę Jabłońską zachwytu można określić jako stworzenie sytuacji artystycznej, której zadaniem jest zwrócenie uwagi na dobrostan jej uczestniczek i uczestników, i którą można rozumieć także jako zachętę do jego pomnażania.

Jest to zresztą ważna cecha większości projektów Elżbiety Jabłońskiej, które odwołują się do obiektów nie tyle stworzonych przez człowieka, ile już zastanych w otaczającym nas świecie. Chociaż, jak mówi ekoestetyka, na piękno natury wrażliwy jest każdy, a kontakt z tą wartością estetyczną w wyraźny sposób podnosi nastrój, zaprezentowane prace oprócz wartości pozytywnych, generują także napięcia, które można przede wszystkim ulokować na styku natury i kultury.

Prace wspólne dwu odsłonom (7–20.07 i 21.07 – 3.08), a więc nadające ton dotychczas zaprezentowanej całości, w większości odwołują się do przyrody, która stanowi temat lub otoczenie przedstawianych realizacji. Projekt NIEUŻYTKI SZTUKI wykorzystuje miejskie tereny zielone przylegające do galerii lub muzeów przy akcentowaniu ich publicznego charakteru i zachęcaniu publiczności do opartych na współpracy działań rewitalizacyjnych. PARTYTURA NA GŁOSY ZWIERZĄT opiera się na rejestracji głosów wydawanych przez zwierzęta żyjące w ogrodzie zoologicznym w Bydgoszczy i próbie przetransponowania ich na język muzyki współczesnej. Praca CANIS LUPIS przedstawia film, którego bohaterami są swobodnie krążące wilki, stanowiące symboliczny obraz umysłu ludzkiego, który jednocześnie jest czymś znanym, okiełznanym i poddanym kontroli, może jednak zerwać się z domyślnej smyczy i zapuścić w obszary, w których jego ruchy staną się niemożliwe do przewidzenia. Dokumentacja NOWE ŻYCIE przedstawia 45-minutową rejestrację z przeprowadzonego drogą wodną transportu neonu, podczas której nie tyle koncentrujemy się na celu podróży ile na obserwacji zmian otaczającego krajobrazu i samej rzeki. Jest to zresztą ważna cecha większości projektów Elżbiety Jabłońskiej, które odwołują się do obiektów nie tyle stworzonych przez człowieka, ile już zastanych w otaczającym nas świecie. Chociaż, jak mówi ekoestetyka, na piękno natury wrażliwy jest każdy, a kontakt z tą wartością estetyczną w wyraźny sposób podnosi nastrój, zaprezentowane prace oprócz wartości pozytywnych, generują także napięcia, które można przede wszystkim ulokować na styku natury i kultury. Dobry przykład stanowi wspomniana już PARTYRTURA NA GŁOSY ZWIERZĄT, która skłania do pytań o warunki życia dzikich gatunków w ograniczonej wolności, czy DZIAŁANIA STOŁOWE, ujmujące przedstawienie rytuału przygotowywania posiłków, który przecież łączy w sobie tworzenie ze związanym z aktem ich jedzenia niszczeniem. Zagłębiając się w tytułowy zachwyt, można więc zauważyć, że niekoniecznie musi być on przeżywany jako wszechogarniające, spektakularne i intensywne uczucie, ale raczej jako wycofujące się z oceniającego patrzenia bycie w świecie, które kieruje się ciekawością i otwartością. Znosi bariery, poszukuje, jest gotowe na zmiany. Są to zresztą cechy, które dobrze oddają też przebieg procesu twórczego artystki. W przypadku tej wystawy można chyba powiedzieć, że w żaden sposób jej on nie wyróżnia, ale może być dostępny także uczestnikom wystawy. „Zachwyt jest dla każdego/każdy potrzebuje zachwytu” – czytamy we wprowadzeniu, przekonując się, że dzięki praktyce uważności i pracy z tym uczuciem widz może stać się towarzyszem, który dzieli dostępne każdemu nastawienie do życia. Stopniowe wycofywanie się artystki z wykreowanej przestrzeni jest zresztą jednym z pomysłów na tę wystawę, której ostatnia odsłona ma polegać na oddaniu przestrzeni innym twórczyniom i twórcom.

Widok wystawy, Elżbieta Jabłońska, „Zachwyt”, Galeria Sztuki Wozownia w Toruniu, fot. Mateusz Jagielski

Chociaż zachwyt doskonale radzi sobie bez języka, może stać się dobrym pretekstem do przebudowania dotychczas stosowanych schematów i przemyślenia kilku zagadnień. Tym najważniejszym wydaje się traktowanie tematów związanych z przyjemnością czy szczęściem. Z perspektywy kultury i myśli o sztuce często jest ono traktowane jako nie w pełni wartościowe i chętnie marginalizuje się je na rzecz tego, co zwyczajowo uznajemy za trudne. Doświadczając tej wystawy, można się przekonać, że rozłożenie akcentów mogłoby być także odwrotne. Tak zwane pozytywne emocje i ich przeżywanie nie są banalne, łatwe, ale mogą sprawiać prawdziwe wyzwanie, a próby wywołania ich z naszego wnętrza – bezradność i zakłopotanie. Potraktowanie zachwytu jako kategorii estetycznej leżącej blisko uznanej kategorii wzniosłości, ale innej niż ona, z pewnością wzbogaca też język sztuki, a także przypomina o możliwości powrotu do myślenia o wychowaniu estetycznym w perspektywie samorozwoju każdego człowieka.

Malina Barcikowska

Malina Barcikowska

Krytyczka sztuki. Studiowała filozofię na UMK w Toruniu i w Szkole Nauk Społecznych przy IFiS PAN. Przez kilka lat zawodowo związana z CSW „Znaki Czasu” w Toruniu. Jej zainteresowania naukowe skupiają się na współczesnej myśli o sztuce. Publikuje teksty i zajmuje się animacją kulturalną.