Nr 11 jesień 2023 recenzje Agnieszka Jankowska-Marzec, Kinga Nowak, Magda Ujma

Redakcyjne podsumowanie roku 2023

Rys. Natalia Mecnarowska-Legutko

Malarstwo

W Polsce zawsze jego pozycja była mocna. Zaś od kilku lat świętuje triumfalny powrót do czołówki najbardziej znaczących sposobów wypowiedzi artystycznej. Znowu chwyta życie na gorąco. Zaczęło się od przetwarzania poetyk modernistycznych i związanych z tym oskarżeń o zombie formalism. Dzisiaj wyraża znowu nasze bycie-w-świecie. Mówi najczęściej o rzeczach ważnych dla pokolenia millenialsów i Zetek: o pracy, o odmowie uczestnictwa w wyścigu szczurów, o dzieleniu się miejscem na ziemi z bytami innymi niż ludzkie. Oczywiście, znamy te zarzuty: akademizm, estetyzacja, komercja, powtarzalność. W odniesieniu do części malarstwa to prawda. Ale malarstwo – czy to się komuś podoba, czy nie – znowu dotyka tego, co dzisiaj ważne.

Rys. Natalia Mecnarowska-Legutko

Zadajmy więc pytanie: czy malarstwo jest polską specjalnością? A może po prostu specjalnością krakowską, skoro absolwenci krakowskiej ASP święcą tryumfy na konkursach i brylują w czołowych galeriach? Wymieńmy dwa ostatnie przykłady zasłużonych nagród dla świetnych artystek: Karolina Jarzębak jest laureatką jednego z Grand Prix Bielskiej Jesieni, Veronika Hapchenko – nagrody głównej Fundacji Sztuki Polskiej ING. A jednak, utożsamianie malarstwa z krakowskością lokuje się niebezpiecznie blisko wytartych klisz: krakowskie, czyli konserwatywne. Malarstwo można za to uznać za odpowiednik polskiego ducha: stoi pomiędzy starym a nowym, zatrzymało się w połowie modernizacyjnej drogi.

Rys. Natalia Mecnarowska-Legutko

Sukcesy artystek

Artystki wciąż mają dobrą passę. Ewa Juszkiewicz zaprojektowała kolekcjonerską torebkę Louisa Vuittona. Fenomen jej sukcesu finansowego w „uniwersum Gagosiana”, który jest „kapitalizmem na sterydach”, domaga się szerszej analizy (określenia w cudzysłowach wzięte od Tomka Kozaka). Mamy nadzieję, że w roku 2024 takowej się doczekamy. Jednak prawdziwie kulturotwórcze działanie i ambitny projekt artystyczny (a zarazem herstoryczny) miałyśmy okazję oglądać w obiegu o wiele nam bliższym niż globalny artworld. W krakowskim Teatrze im. Słowackiego Małgorzata Markiewicz odsłoniła niezwykłą kurtynę własnego projektu. Uroczystość odbyła się w 130-lecie istnienia tego teatru, a na monumentalnej tkaninie, wykonanej i wyhaftowanej przez grupę wykonawczyń – tkaczek, hafciarek, krawcowych – znalazły się imiona 130 wybitnych kobiet, których działalność zaznaczyła się w historii lokalnej i ją przekraczała. Tym wspanialsze jest to dzieło, że będzie ono służyło cały czas, a widzowie będą mogli je oglądać przychodząc po prostu do teatru (nie zaś od wielkiego dzwonu). Dodajmy jeszcze, że w tym roku odbyła się 6. edycja Nagród Sztuki im. Marii Anto i Elsy von Freytag-Loringhoven, skierowana do artystek, kuratorek i teoretyczek. Wyróżnione zostały: Marta Romankiv, Anna Zaradny, Doris Salcedo i Aneta Szyłak. Warto zwłaszcza podkreślić zauważenie roli Anety Szyłak. To ona wprowadzała nad Wisłę nowoczesne, krytyczne kuratorstwo, łącząc w udany sposób badanie lokalności z obiegiem – właśnie – globalnym. Jej przedwczesne odejście w 2023 roku odczuwamy jako bolesną i wielką stratę dla polskiego życia artystycznego.

Rys. Natalia Mecnarowska-Legutko

Przejęte instytucje

Przez rok 2023 obserwowaliśmy kontynuację procesu przejmowania instytucji kultury przez władze polityczne. Główne placówki, takie jak: Zachęta, Zamek Ujazdowski czy Muzeum Sztuki w Łodzi, z nowymi dyrektorami usiłowały zaszczepić nowy model kultury à la PiS: zachowawczej i martyrologicznej. Lecz walec rozjeżdżał wciąż nowe tereny. W 2023 roku takie wrogie przejęcie zdarzyło się cenionemu miesięcznikowi teatralnemu „Dialog”. Nowy redaktor naczelny nie wykazywał chęci współpracy z dotychczasową redakcją, przez co jej pracownicy zaczęli wydawać równoległą publikację, „Dialog Puzyny”. W jej pierwszym numerze, pod hasłem „Przejęte”, znajdzie się zestaw pouczających tekstów. Mowa w nich o poszczególnych przypadkach, a zatem np. o sytuacji w Instytucie Teatralnymi czy Instytucie Adama Mickiewicza. Znalazły się tutaj tak analizy, jak i relacje z przebiegu wydarzeń politycznego zawłaszczania, zaznaczone są jednak i dobre strony takiego procesu, za które należy uznać polepszenie sytuacji materialnej pracowników. Próbowano też zarysować szerszy obraz, dostrzec schematy działania rządzących. Sztuki wizualne obejmuje szczegółowy esej Aleksego Wójtowicza. Oczywiście, dzisiaj, po wyborach i z nowym rządem, znajdujemy się już w innej sytuacji. Jednak należy zachować w pamięci niedawne wydarzenia choćby po to, by przestrzegać obecnie rządzących przed łatwą pokusą kopiowania rozwiązań poprzedniej władzy. Czasami kompromis jest niezbędny, a nawet zgoda na wybrzmienie postaw artystycznych, z którymi nie zawsze jest nam „po drodze”; pluralizm w świecie artystycznym to wartość, której należy zdecydowanie bronić.

W związku z tym na świeże wydarzenia w rodzaju wyboru nowej dyrektorki Bunkra Sztuki należy patrzeć jak na niezbędny kompromis, a odwołaniu wybranej w konkursie wystawy w Pawilonie Polskim na Biennale w Wenecji należałoby uważniej się przyjrzeć, a przynajmniej wypowiedzieć na głos swoje wątpliwości, bo przecież ta wystawa, która weszła na miejsce zwycięskiego projektu Ignacego Czwartosa et consortes, także przeszła przez ten sam, obarczony defektami konkurs. (Tak, wiemy, że nie było czasu na organizację nowego konkursu).

Rys. Natalia Mecnarowska-Legutko

Wzrost rynku versus odejścia od galerii

Obserwowany właśnie spektakularny wzrost rynku związany jest z umacniającą się pozycją galerii prywatnych. Brak silnych instytucji publicznych spowodował wzrost oczekiwań publiczności wobec galerii prywatnych. Galerie wykorzystują swój czas, który przecież może za chwilę się skończyć. Widzimy więc powstające co rusz nowe inicjatywy wystawiennicze i sprzedażowe jednocześnie, już nie tylko w Warszawie, lecz i w innych miastach – we Wrocławiu czy w Krakowie. Mamy do czynienia także z narastającą falą organizowania miejskich przeglądów galeryjnych, do których należą nowe Cracow Art Fair czy Wrocław Off Gallery Weekend. Z powodu ich nowości trudno je jeszcze zrecenzować i stwierdzić, co jest ich celem (tak naprawdę) i jak go realizują. Czy odgrywają na przykład rolę rozciągania rynku sztuki poza Warszawę, czy konsolidują lokalne środowiska galerzystów i artystów?

Jednocześnie, co ciekawe, mamy do czynienia z ruchem przeciwnym. Coraz więcej artystów jest rozczarowanych współpracą z galeriami, uważając ją za jałową i jednostronną. Galerie w ich opinii nie inwestują w rozwój artystów, traktując ich tylko jak maszynki do zarabiania pieniędzy. Stąd obserwujemy odchodzenie artystów z galerii (jak np. Irminy Rusickiej z Galerii Szarej), stąd też niektórzy, dobrze radzący sobie na rynku artyści obywają się w ogóle bez instytucji (przypadek Agaty Kus).

Rys. Natalia Mecnarowska-Legutko

Wydarzenia

Wyliczmy skrótowo jeszcze kilka wydarzeń z 2023 roku, różnej wagi.

– Cały rok 2023 był rokiem Jerzego Nowosielskiego. Należałoby zadać pytanie, czy dobrze go wykorzystano. Odbyły się wystawy, z Zachętą na czele, wydano kilka publikacji, działała niestrudzona biografistka artysty, Krystyna Czerni. Czy jednak powiedziano coś ważnego i aktualnego o Nowosielskim? Czy nie była to jednak stracona okazja, by odkryć nowe szlaki odczytania tych obrazów, których interpretacje z nabożnym wsłuchiwaniem się w słowa elokwentnego mistrza, są już tak oklepane? Bardzo dobra i ciekawa wystawa została otwarta na samym początku roku, była to ekspozycja w Galerii Starmach, gdzie skupiono się na pokazaniu pracowni artysty i jego kuchni malarskiej. I to było rzeczywiście udane. Jednak wieńcząca ten rok wystawa w Zachęcie podążyła utartymi szlakami. Xawery Stańczyk narzekał na brak nowej refleksji dotyczącej np. zainteresowania Nowosielskiego kobiecym ciałem. To prawda.

– Szerokim echem odbiła się wystawa Pejzaż malarstwa polskiego w Zachęcie. Głównie dlatego, że wystawieniu swoich obrazów sprzeciwiła się grupa artystów. Wywołało to dyskusje niekoniecznie związane z (nadmiarową?) obecnością malarstwa w polskiej kulturze. Poruszenie wywołała kwestia – czy można pokazywać prace danego artysty, które znajdują się w zbiorach danej instytucji, mimo że on sam się na to nie zgadza.

– Bielska Jesień w 2023 pod nową kuratelą Ady Piekarskiej zaliczyła bardzo udaną edycję. Kto się interesuje współczesnym malarstwem, niech koniecznie jedzie do Bielska-Białej zobaczyć tę prezentację. Wystawa pokonkursowa wygląda wspaniale, nie ma w niej nic z przypadkowej zbieraniny, jest tam wiele świetnego, dotykającego współczesności malarstwa. Dyskusje wywołał podział Grand Prix na trzy równoważne części. Przyznano je Edycie Hul, Karolinie Jarzębak i Adamowi Kozickiemu. Jury wydało wyrok iście salomonowy, stanęło jednak w połowie drogi. Wiadomo, organizator konkursu, media i kolekcjonerzy chcą mieć indywidualnych zwycięzców. Takimi łatwiej się chwalić, łatwiej ich kolekcjonować czy lansować. Jednak współczesny nacisk na zbiorowość, solidaryzowanie się, odejście od formuły rywalizacji w sztuce – propagowane zwłaszcza przez młodsze pokolenia i bardzo dzisiaj aktualne oraz potrzebne – powodują, że część obserwatorów była rozczarowana. A przecież trzy Grand Prix nic nie straciły ze swojej wartości. Pula została zwiększona. To przecież dobrze. Rynek także bez problemu wchłonie zwycięską trójkę zamiast jednej osoby.

Rys. Natalia Mecnarowska-Legutko

Zjawisko

Poruszmy jeszcze kwestię czegoś, co zdawać się może absolutnie przebrzmiałe, ale co usiłuje się reaktywować (reanimować?). Istnieje projekt Namalować katolicyzm od nowa. W jego ramach grupa malarzy, m.in. z Jarosławem Modzelewskim, Ignacym Czwartosem, Bogną Podbielską, Beatą Stankiewicz i innymi próbowała na sposób współczesny zinterpretować motywy ikonograficzne malarstwa religijnego. Na tym tle pozytywnie wyróżnia się postawa malarska Bogny Podbielskiej. Poruszono motyw Jezusa Miłosiernego i Zwiastowania. W kontekście snutych powyżej rozważań o roku Nowosielskiego można powiedzieć, że szkoda, iż twórcy nie podążyli ścieżką tego malarza i nie skorzystali z podpowiedzi malarstwa ikonowego. Język przedstawień katolickich wydaje się bowiem kompletnie zużyty. Co pokazał projekt. Czy znajdzie swoją kontynuację w 2024 roku?

Dyskusje wokół feminizmu

Na koniec zauważamy jeszcze, że wciąż trwały dyskusje wokół feminizmu. Jedną z nich wywołała książka M.A. Potockiej Kobieta postfeministyczna. Dyktatura kobiet. Były to przede wszystkim głosy polemiczne, wytykające autorce niewiedzę na temat współczesnych form feminizmu i w związku z tym doprawianie mu pokracznej gęby. Autorka, posługując się stosowaną „na babski rozum” argumentacją z pogranicza nauk socjologicznych i biologicznych, pouczała bowiem współczesne kobiety, że się nie znają na tym, jak należy postępować z mężczyznami, z władzą i ze światem jako takim. Ciekawostka – tym jednak groźniejsza, że autorka wydała ją w renomowanym wydawnictwie Austeria, a jest przecież osobą na stanowisku i jej poglądy nie są niewinne, niosą realne konsekwencje

Co do feminizmu, okazało się także, że deklaracje, iż instytucja pod naszą dyrekcją będzie „instytucją troski”, a zmiana języka i zarządzanie przez kolektyw niewiele mogą zmienić na lepsze w instytucji, o ile dyrektor nie zna się na zarządzaniu dużą instytucją. Rok 2023 zakończył się żałosnym blamażem feministycznej dyrektorki Teatru Dramatycznego w Warszawie, Moniki Strzępki. Nie należy jednak wyciągać z tego wniosków, że żadna kobieta, w tym deklarująca poglądy feministyczne, nie nadaje się do kierowania dużą instytucją kultury. Zmiany jednak należy wprowadzać, zaczynając prawdopodobnie nie od hucznych performansów, lecz od nudnej pracy u podstaw.