Nr 12 zima 2024 edytorial Magdalena Ujma

Od redakcji /12/

Grupowo
czy indywidualnie

Co w dzisiejszych czasach mają do roboty indywidualiści? Pytanie jest z rzędu retorycznych. Czas jednostek mija, przynajmniej w kulturze. To zresztą dziwne, że jeszcze w ogóle trwał. Od początku rewolucji przemysłowej, kiedy około 1800 roku po Ziemi chodził już miliard ludzi, żyjemy w czasach masowych. Sto pięćdziesiąt lat później, w 1950 roku na naszej planecie było już 2,5 miliarda mieszkańców. Badacze wypatrzyli nawet globalny trend: od połowy lat 70. kolejne miliardy pojawiały się mniej więcej co 13 lat. Obecnie nasza populacja liczy już ponad 8 miliardów. I stale rośnie.

Naukowcy poszukiwali nowego języka na nazwanie masowego typu społeczeństwa, jaki się wykształcił wraz ze wzrostem liczebności populacji. Nowe zbiorowości ludzkie wstępujące na scenę życia publicznego nazywano więc motłochem, lecz szybko przechrzczono je – właśnie – na masy. Intelektualiści tej miary, co José Ortega y Gasset i Elias Canetti uważali je za zagrożenie dla świata wysokiej kultury i etyki. „Masa miażdży na swojej drodze wszystko to, co jest inne, indywidualne, szczególne i wybrane. Kto nie jest taki sam jak wszyscy, kto nie myśli tak samo jak wszyscy, naraża się na ryzyko eliminacji” – prorokował w Buncie mas w 1929 roku hiszpański filozof1.

Rewolucje w XX wieku to rewolucje wielkich zbiorowości ludzkich – w jakimś momencie jednak sterowane, zarządzane czy przejmowane przez czerpiące z nich korzyści wąskie grupy polityczne. Sztuka prawdziwie awangardowa także mówiła w imieniu mas. Wynikała z potrzeby kierowania nimi, urządzania masom ludzkim nowego społeczeństwa życia na ich miarę. „Jednostka – zerem, jednostka – bzdurą, / sama – nie ruszy pięciocalowej kłody, / choćby i wielką była figurą” – Władimir Majakowski opiewał uroki kolektywizmu w poemacie poświęconym Leninowi2. Stąd zresztą nagminnie powstanie totalitaryzmów wiązano ze specyficznymi potrzebami społeczeństw masowych.

Masowość jednak to po prostu logika ludzkiej kolonizacji planety Ziemia. Dzisiaj właściwie już cały świat został urządzony pod kątem masowości. Mamy masową produkcję, w związku z tym przedmioty takie same w każdym zakątku ziemi, byle jakie i jednorazowe. Mamy też olbrzymie, masowe wręcz wysypiska śmieci. Mass media donoszą nam o masowych wypadkach, wydarzeniach, manifestacjach. Mieszkamy w takich samych domach, jeździmy na wakacje w te same co wszyscy miejsca i toniemy w tłoku. Zacytujmy prorocze słowa Ortegi y Gasseta: „Miasta pełne są ludzi. Domy pełne są mieszkańców. Hotele pełne są gości. Pociągi pełne są podróżnych. Kawiarnie pełne są konsumentów. Promenady pełne są spacerowiczów. Gabinety przyjęć znanych lekarzy pełne są pacjentów. […]. Plaże pełne są zażywających kąpieli. To, co kiedyś nie stanowiło żadnego problemu, a mianowicie: znalezienie miejsca, obecnie zaczyna być powodem niekończących się kłopotów”3. Gdzie tu miejsce na celebrowane oryginalności?

A jednak. Dzisiejsze społeczeństwa masowe – tłumy, roje, hordy, kohorty, przeżarte są do cna mitem indywidualizmu. Zwycięski w znakomitej części globu system kapitalistyczny doprowadził do nowego kultu jednostki. Kultura popularna pełna jest indywidualnych bohaterów (i coraz częściej bohaterek), ratujących świat przed zagładą; ambiwalentnym uczuciem miłość-nienawiść darzymy piątkę najbogatszych mężczyzn na świecie (ostatni Raport Oxfamu donosi, że od 2020 roku podwoili oni swoje majątki4). Do neoliberalnego kultu zasług pojedynczych osób i przekonania, że każdy jest kowalem swojego losu i tylko samemu sobie zawdzięcza tak klęski, jak i sukcesy, w sztuce dodaliśmy kult samotnego geniusza. Ma on cechy demiurgiczne, boskie, wyrasta ponad tłum. Często jest niezrozumiany przez resztę świata i niesie Misję. Takiemu geniuszowi jeszcze do niedawna wybaczało się wszystko. Tadeusz Kantor, który dzisiaj za swoje zachowanie na próbach teatralnych czy wobec innych osób, nazwany by został pewnie przemocowcem, za życia był charyzmatycznym Wielkim Artystą, niosącym światu Wielkie Dzieło. Toksyczny samiec alfa Picasso, który łamał życia swoim kochankom, był i wciąż jest najsłynniejszym oraz najlepiej sprzedającym się artystą świata. Popatrzmy na to, co dzieje się na naszych oczach: Krystian Lupa – ze swoją metodą twórczą, kompletnie odporną na potrzeby współpracowników (aktorów, tłumaczy, oświetleniowców…), polegającą na niekończących się, wielogodzinnych monologach –święci tryumfy; spektakl odwołany w Genewie z powodu buntu pracowników technicznych, w Paryżu przyjęty zostaje owacyjnie5.

Świat jednak się zmienia. Nastąpiło kolejne wahnięcie wahadła – w stronę zbiorowości. W 2022 roku socjolog Piotr Szenajch wydał książkę Odczarowanie talentu. Socjografia stawania się uznanym artystą6. Stara się przedstawić w niej społeczne uwarunkowania sukcesu w sztukach wizualnych. Sprzeciwia się w niej uznaniu talentu za wrodzoną cechę danej osoby. Pisze: „Utalentowany artysta przedstawiany jest nieraz jako swoista kwintesencja indywidualizmu, rozumianego jako pożądana cecha osobowości”7. Tak więc talent jest wytworem zbiorowości, i tego, jakie daje ona możliwości rozwoju osobom do niej należącym. W bardziej popularnym ujęciu zmianę tendencji podkreśla język i odmieniane w kulturalnym żargonie przez wszystkie przypadki słowa takie, jak: „kolektyw”, „wspólnota”, „grupa”. Jest zatem „kolektywne doświadczenie”, „wspólnotowe działanie”, „grupowa zabawa”, „zbiorowa pamięć”, „współdzielona przestrzeń”, „zespołowa praca”. Te słowa–hasła mają oznaczać odcięcie się od starego porządku. Grupy artystyczne mają się dzisiaj doskonale, wciąż powstają nowe8, kolektywy kuratorskie – raczej też9. Dzieje się to na tle rzeczywistości post-pandemicznej, w czasach przeczuwanej zmiany, głębokiego kryzysu starego systemu. Wydarzeniem z końca roku 2023 jest rozmnożenie Grand Prix Bielskiej Jesieni, by odejść od wyróżniania jednostek.

My jednak w „Restarcie” wprowadzamy temat przekorny. Uważamy bowiem, że choć dowartościowanie empatii, bycia-razem, współodczuwania z innymi bytami ludzkimi i nie-ludzkimi, a nawet z przyrodą nieożywioną, jest koniecznością dziejową, to indywidualność nie zniknie całkowicie. Na pewno jednak ulegnie zmianom, dostosuje się do nowych potrzeb. Spróbujmy więc zastanowić się nad charakterem jednostki w czasie wspólnot. Czy wyrażać się musi tylko poprzez tak odrażające cechy, jak skłonność do rywalizacji, dominacji, wyzysku, wykorzystywania, chciwości, egoizmie i niechęci do współ-odczuwania z innymi? Jakie role może dzisiaj odgrywać indywidualna ścieżka i czy jest możliwa taka, która nie byłaby zawłaszczona przez system idoli, geniuszy i kowali własnego losu?

Zastanówmy się wspólnie – zapraszamy do lektury!

1 J. Ortega y Gasset, Bunt mas, przeł. P. Niklewicz, Warszawa 2002, s. 15.

2 W. Majakowski, Włodzimierz Iljicz Lenin, przeł. L. Szenwald, https://poezja.org/wz/Wladimir_Majakowski/6219/Wlodzimierz_Iljicz_Lenin.

3 Ibidem, s. 14.

4 Oxfam Inequality Report. January 2024, https://oi-files-d8-prod.s3.eu-west-2.amazonaws.com/s3fs-public/2024-01/Davos%202024%20Report-%20English.pdf.

5 W. Mrozek, Szwajcarzy odwołali, Paryż pokazał. Francuska premiera Krystiana Lupy przyjęta owacyjnie, 14.01.2024, https://wyborcza.pl/7,112395,30593014,szwajcarzy-odwolali-paryz-pokazal-francuska-premiera-krystiana.html.

6 P. Szenajch, Odczarowanie talentu. Socjografia stawania się uznanym artystą, Łódź 2022.

7 Ibidem, s. 14–15.

8 Ugrupowaniom artystycznym i wspólnemu działaniu poświęciliśmy „Restart” nr 5/2022, https://restartmag.art/nr/nr-5/.

9 Choć cieniem na doświadczeniach pracy zbiorowej położyło się niepowodzenie Moniki Strzępki i Kolektywu Feministycznego na przełomie lat 2023/2024 w Teatrze Dramatycznym w Warszawie.

Magdalena Ujma

Magdalena Ujma

Historyczka i krytyczka sztuki, kuratorka wystaw i projektów z zakresu sztuki współczesnej. Ukończyła studia z historii sztuki (KUL) i zarządzania kulturą (Ecole de Commerce, Dijon). Prowadziła Galerię NN w Lublinie, pracowała w redakcji kwartalnika literackiego „Kresy”, w Muzeum Sztuki w Łodzi i w Galerii Bunkier Sztuki w Krakowie. Obecnie sprawuje opiekę nad kolekcją w Ośrodku Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora „Cricoteka” w Krakowie. Jest prezeską Sekcji Polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Sztuki AICA.