Zbieram pomniki!

Pomnik „Światowita” odsłonięty w 1989 roku przed Myszkowską Fabryką Naczyń Emaliowanych „Światowit”. Źródło: archiwum własne.

Montélimar to niewielkie miasto w południowo-wschodniej Francji. To właśnie tam produkuje się tradycyjne, znane na całym świecie nugaty, czyli słodkie przysmaki stworzone z puszystej, miodowo-białkowej masy i migdałów. W 2016 roku przed miejscowym ratuszem stanął pomnik odwołujący się do tego dziedzictwa. Przedstawia on postać trzymającą wielki nugatowy blok. I nie byłoby w tej pomnikowej scenie nic dziwnego, gdyby nie to, że ową postacią jest… Android. Android to znany użytkownikom smartfonów zielony robot pełniący funkcję maskotki promocyjnej, związanej z systemem operacyjnym Android Google. Co ma wspólnego Android z nugatami? Otóż każda kolejna wersja systemu jest łączona z nazwą znanych słodkości. To m.in. Android Donut, Android JellyBean, Android KitKat, Android Oreo, Android Tiramisu. Wersja oprogramowania 7.0 została nazwana Androidem Nugatem i właśnie z okazji jej wprowadzenia na rynek odsłonięto pomnik. Monumenty poszczególnych Androidów stawia się przede wszystkim przed siedzibą Google (Googleplex) w Mountain View w Kalifornii w Stanach Zjednoczonych. Android Nugat był pierwszym pomnikiem postawionym poza siedzibą firmy. Odsłonięcie miało uroczysty charakter. Pojawiło się wiele osób, w tym: przedstawiciele władz Montélimar, korporacji Google, dziennikarze i mieszkańcy.

Informacja o tym wydarzeniu wzbudziła moje zainteresowanie do tego stopnia, że zadałem sobie pytanie: czy jest to sytuacja wyjątkowa, czy może istnieją jakieś inne pomniki powiązane z działalnością przedsiębiorstw? Owszem, istnieją, i jest ich tak wiele, że skoncentrowałem się wyłącznie na poszukiwaniach lokalnych. Takie były początki mojej internetowej kolekcji pomników, nazwanej „Pomnikami Organizacji” (dostępnej pod adresem: https://pomnikiorganizacji.wordpress.com/), którą tworzę od 2018 roku. Obecnie kolekcja składa się z ponad stu firmowych monumentów stawianych w różnych czasach i okolicznościach w obrębie dzisiejszych granic Polski. Kolekcja tworzy się stopniowo, kumulatywnie. Systematycznie pęcznieje. Zanim pomnik trafi do kolekcji, zbieram wszelkie informacje oraz materiały wizualne na jego temat. Gdy już wszystko mam zgromadzone, tworzę tekst, metryczkę pomnika, przygotowuję mapę, a następnie wszystko udostępniam na blogu.

Zanim pomnik trafi do kolekcji, najpierw trzeba go w ogóle odnaleźć. Pomniki przedsiębiorstw to zazwyczaj nie są obiekty, jakie znamy z naszego życia codziennego. Nie stoją w centrach miejscowości, na ruchliwych placach ani przed ważnymi budynkami. Nierzadko znajdują się w zamkniętych lub trudno dostępnych przestrzeniach, gdzie działają (lub kiedyś działały) zakłady pracy. Mogą mieć nietypową formę, nieprzypominającą typowego pomnika, co powoduje, że dla wielu osób są „niewidzialne”. Często jest zresztą tak, że o istnieniu takiego zakładowego monumentu wie tylko niewielka grupa osób, np. pracowników firmy. Pierwszych informacji o pomnikach przedsiębiorstw poszukuję więc często w postach i komentarzach w grupach tematycznych w mediach społecznościowych, w internetowych forach branżowych, ale też w dawnych dokumentach i czasopismach zakładowych. Po zidentyfikowaniu konkretnego pomnika następuje etap pozyskiwania wszelkich dodatkowych danych na jego temat i pogłębiania wiedzy. Bywa tak, że trzeba udać się na miejsce, gdzie pomnik stoi (lub stał) i przeprowadzić badania terenowe w postaci wywiadów, obserwacji i zbierania rozmaitych materiałów.

Jednym z najbardziej owocnych badań terenowych był mój tygodniowy pobyt w Myszkowie, gdzie niegdyś stał pomnik Światowita (zdjęcie 1), czyli najważniejszego bóstwa Słowian połabskich, wyróżniającego się czterema twarzami. Można zadać pytanie: jak to się stało, że w Myszkowie postawiono pomnik tej postaci? Powód był poniekąd oczywisty: odsłonięto go przed fabryką noszącą nazwę „Światowit”, w której produkowano m.in. znaną w czasach PRL-u pralkę „Franię”. W podróż do Myszkowa udałem się kierowany chęcią rozwikłania zagadki, czyje twarze przedstawia postać pomnikowego „Światowita”. Wcześniej bowiem przeczytałem w internecie, że są to twarze nieznanych nikomu pracowników. Po przeprowadzeniu na miejscu wielu rozmów udało mi się ustalić personalia. Okazało się, że nie cztery, a trzy twarze bóstwa są portretami pracowników (w tym kuzynki twórcy pomnika, rzeźbiarza Ryszarda Chachulskiego), natomiast czwarta to wizerunek ówczesnego dyrektora zakładu.

.

Pomnik byka Ilona autorstwa Tomasza Bończy-Ozdowskiego odsłonięty w 1982 roku, związany z Państwowym Ośrodkiem Hodowli Zarodowej Osowa Sień. Źródło: archiwum własne.

Panuje przekonanie, że kolekcjonować można wyłącznie obiekty materialne, że kolekcje składają się z namacalnych przedmiotów. Zasadą tworzenia kolekcji „Pomników Organizacji” jest jednak gromadzenie monumentów w postaci idei, wiedzy na ich temat, bez „ruszania ich z miejsca”. „Pomniki Organizacji” to niematerialna ekspozycja pomników. Zaletą takiej kolekcji jest to, że mogą ją współtworzyć obiekty, które już nie istnieją. W przypadku tradycyjnych, materialistycznych eksponatów jest to niemożliwe. Wyraźnie trzeba w tym miejscu podkreślić, że nie jestem pierwszą osobą, która „zbiera” pomniki.

Pomnik grzejnika Odlewni Żeliwa Stąporków, odsłonięty w 1978 roku. Źródło: archiwum własne.

Wcześniej robił to  już choćby Władysław Hasior w ramach swojego projektu „Notatnik fotograficzny”. Jak zauważa Łukasz Gorczyca, „jednym z najważniejszych i najobszerniejszych tematów”1 w ramach „Notatnika” były zdjęcia pomników, które artysta sam wykonywał. Hasior nie zbierał jednak fotografii jako takich, interesowało go natomiast to, co przedstawiały. Nie tylko jednak zbierał pomniki, ale, jak przystało na prawdziwego kolekcjonera, grupował je według określonych kryteriów. W ten sposób stworzył kategorie pomników, noszące m.in. nazwy „Mieczy”, „Kolumn” czy „Jęków w pomnikach polskich”. O ile Hasiora interesowała przede wszystkim forma, to w mojej kolekcji zasadnicze znaczenie ma opowieść niesiona przez pomnik. O fizyczności również nie zapominam, choć patrzę na nią zasadniczo przez pryzmat znaczenia symbolicznego. Wśród stworzonych przeze mnie kategorii pomników są np. „Pomniki mitów założycielskich przedsiębiorstw”, „Pomniki zakładowych bohaterów”, „Pomniki-totemy organizacyjne”, „Pomniki wyjątkowych dokonań”. Można podać dwa bardzo interesujące przykłady obiektów, które wpisują się tę ostatnią kategorie. Pierwszym (zdjęcie 2) jest wzniesiony w 1982 roku nieopodal Państwowego Ośrodka Hodowli Zarodowej Osowa Sień (obecne woj. lubuskie) pomnik buhaja Ilona, byka rozpłodowego. Ilon zajmował się kryciem krów, których nie można było zapłodnić w procesie inseminacji. Skuteczność buhaja wynosiła 97%. Drugim przykładem (zdjęcie 3) jest odsłonięty w Stąporkowie (aktualnie woj. świętokrzyskie), również okresie Polski Ludowej, wielki, ponadtrzymetrowy pomnik grzejnika. Monument jest symbolem tego, że w tamtejszej Odlewni Żeliwa produkowano grzejniki. Produkcja nie miała zresztą charakteru lokalnego: w latach 70. XX w. stąporkowskie „kaloryfery” ogrzewały 96% ówczesnych domów i mieszkań w Polsce.

Pomnik tubingu produkowanego w latach 80. XX wieku w Odlewni Żeliwa Koluszki. Źródło: archiwum własne.

Bardzo ciekawymi pomnikami z kolekcji „Pomników Organizacji” są te, których forma jest nietypowa i jednocześnie zagadkowa dla wielu osób. Do odczytania tego, co przedstawiają, niezbędny jest bowiem określony kontekst, specjalistyczna wiedza, którą posiadają choćby pracownicy zakładów powiązanych z monumentami tego rodzaju. Enigmatyczny jest np. wielki pierścień o średnicy 5,5 m (zdjęcie 4), który w pierwszej połowie lat 80. ubiegłego wieku stanął przed Odlewnią Żeliwa Koluszki. Ów pierścień to oryginalny produkt wytwarzany przez fabrykę, który nosi nazwę tubingu. Od 1983 roku tubingi powstające w Koluszkach montowano w pierwszej nitce powstającego wówczas metra w Warszawie. Służyły jako zabezpieczenie ścian tunelu. Drugi pomnik (zdjęcie 5) powstał już w dzisiejszej rzeczywistości, w 2007 roku. Dla niewtajemniczonych osób może być abstrakcyjną konstrukcją lub zwykłą wygiętą blachą. W rzeczywistości jest to, używając fachowego języka, oryginalny fragment ściany szczelnej kotła energetycznego wyprodukowany w Fabryce Kotłów „Sefako” w Sędziszowie (woj. świętokrzyskie), przed którą monument jest wyeksponowany.

Pomnik stojący od 2007 roku przed Fabryką Kotłów „Sefako” w Sędziszowie. Źródło: archiwum własne

Najcenniejszymi jednak dla mnie osobiście eksponatami są te, które już nie istnieją, a których historię udało mi się odtworzyć lub zweryfikować. Obiektem, który przez wiele lat otoczony był swoistym mitem jest pomnik Włodzimierza Lenina (zdjęcie 6), który w okresie PRL-u stał przed bramą Huty im. Lenina w Nowej Hucie. Jeszcze do niedawna wielu oficjalnych publikacjach pojawiały się informacje, że pomnik odsłonięto w 1970 roku, że zlikwidowano w 1989, a jego autorem był Julian Kamiński. Udało mi się podważyć autentyczność wszystkich tych danych i stwierdzić, że monument postawiono w 1967 roku, usunięto prawdopodobnie w 1973 i że jego twórcą na pewno nie był Julian Kamiński. Przykład ten pokazuje, że praca kolekcjonera pomników polega nie tylko na zbieraniu opowieści o nich, ale także na wchodzeniu w rolę „pomnikowego rewidenta”, tropiciela i mitów i legend, które narosły wokół nich. A trzeba podkreślić, że do pomników „przyczepia się” bardzo wiele specyficznych historii i anegdot. Należy je weryfikować, nie zapominając przy okazji, że wszystkie, nawet nieprawdziwe, „pomnikowe przekazy” są odzwierciedleniem społecznego znaczenia pomników.

Pomnik Włodzimierza Lenina stojący w okresie PRL-u przed bramą Huty im. Lenina w Nowej Hucie.
Autor: Janusz Podlecki. Źródło: zbiory Muzeum Krakowa, nr inw. MHK-926/XI f/

Jak każdy kolekcjoner, także i zbieracz pomników dba o swoją kolekcję. Pielęgnacja polega na ustawicznej weryfikacji i uzupełnianiu informacji i materiałów wizualnych. Naturalnie, czynności te stają się tym trudniejsze w realizacji, im bardziej kolekcja się rozrasta. Wraz z kolekcją powiększa się bowiem liczba pomników, które w tym samym czasie wymagają uzupełnień. Dbanie o kolekcję to również mówienie o pomnikach. Robię to, biorąc udział w konferencjach czy pisząc teksty naukowe i publicystyczne. Pomnikowe zbieractwo jest bardzo wdzięczną czynnością. Odkrywanie mało znanych i dziwnych elementów przemysłowej rzeczywistości, choć niszowe, jest fascynujące. Ów projekt ma jednak charakter utopijny. Kolekcja pomników przedsiębiorstw nie jest zbiorem zamkniętym. Jest to raczej permanentne kolekcjonowanie, proces, który nie ma końca. Wciąż bowiem powstają i będą powstawać nowe tego typu obiekty.

1 Ł. Gorczyca, Pomniki polskie, [w:] Pomniki polskie (= „Not. Fot. Notatnik Fotograficzny Władysława Hasiora”, t. 5), Zakopane 2018, s. 36.

 

Marcin Laberschek

Marcin Laberschek

Doktor nauk humanistycznych w dyscyplinie nauk o zarządzaniu. Pracownik Instytutu Kultury Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od 2024 Redaktor Naczelny czasopisma naukowego „Zarządzanie w Kulturze”. Jego zainteresowania koncentrują się na: symbolicznych wymiarach zarządzania organizacjami, w tym organizacjami kultury, markach kultury, dziedzictwie kulturowym przedsiębiorstw, sztuce przemysłowej, pomnikach i ich znaczeniu społecznym.