Wielogłos czułych tonów
Voices from Ukraine
Miejsce: Galeria Labirynt, Lublin
Czas: 23.09 – 16.11.2025
Osoby artystyczne: Kateryna Aliinyk, Katya Buchatska, Bohdan Bunchak, Vasylyna Buryanyk, Dasha Chechushkova, Davyd Chychkan, Danylo Pavliy, Nikita Kadan, Zhanna Kadyrova, Vlodko Kaufman, Kinder Album, Roman Khimei & Yarema Malashchuk, Yana Kononova, Yevhen Korshunov, Pavlo Kovach, Sofiia Kozlova, Sasha Kurmaz, Volodymyr Kuznetsov, Nataliia Lisova, Krystyna Melnyk, Sevilâ Nariman-qizi, Denys Pankratov, Andrii Pidlisnyi, Kateryna Pokora, Anton Saenko, Sana Shahmuradova Tanska, Mykyta Shklyaruk, Elena Subach, Karina Synytsia, Vasyl Tkachenko (Lyakh)
Kuratorzy: Daryna Skrynnyk-Myska, Waldemar Tatarczuk
Dan M. Brătianu, przedstawiciel rumuńskiej elity politycznej sprzed czasów komunizmu, członek jednej z najbardziej wpływowych rodzin w Rumunii, przez wiele lat prowadził spokojne, dostatnie życie w Szwajcarii i w kraju. We wstępie do swoich wspomnień pisze: „Z okresu od 1924 roku, gdy powróciłem ze Szwajcarii, aż do 1941 roku nie przypominam sobie niczego tak ważnego, by było godne opowiedzenia. Prawdopodobnie mogę powiedzieć o sobie z tego okresu to, co się mówi w narodach szczęśliwych – że nie mają historii”. Ten pozornie lakoniczny komentarz ujawnia wiele, jeśli spojrzeć na współczesne praktyki artystyczne, zwłaszcza te powstające w miejscach, gdzie historia nigdy nie była łaskawa ani cicha.
Dziś to właśnie sztuka globalnego Południa i krajów dotkniętych przemocą polityczną, kolonialną czy ekonomiczną najdobitniej pokazuje, że „mieć historię” oznacza często żyć w cieniu katastrofy. Najbardziej wyrazistym przykładem jest współczesna sztuka ukraińska. Jej obecny etap zaczął się dużo wcześniej niż pełnoskalowa inwazja – już na początku lat 2000, kiedy po nadziejach transformacyjnych przyszło kolejne załamanie, a napięcia polityczne zaczęły na nowo kształtować codzienność. Tragiczny zwrot historii stał się dla artystów i artystek impulsem do bezprecedensowego radykalizmu, odwagi i twórczej intensywności. Dzisiejsza sztuka ukraińska jest imponująca właśnie dlatego, że podkreśla niezależność oraz bezkompromisowość – i to w kraju europejskim, który w drodze ku pełnej suwerenności potrafił wypracować język artystyczny wyjątkowo odporny na wpływy dominujących narracji Zachodu.
Ogromna mobilizacja społeczna po 2022 roku skierowała uwagę świata na Ukrainę. Zobaczyliśmy nie tylko sąsiadów w stanie wojny, lecz także długie procesy historyczne, które do niej doprowadziły. Ukraina otrzymała widoczność, której nie pragnęła, ale wykorzystuje ją, by precyzyjnie nazwać to, co było dotąd pomijane: niebezpieczne, trwające dekady powiązania imperialne, struktury przemocy i bieżący horror rozgrywający się w życiu milionów osób.
W polu sztuki Ukraina zdobyła nieoczekiwaną moc sprawczą. Instytucje kultury zaczęły widzieć w niej nie „peryferie upadłego imperium”, lecz od zawsze niezależny kraj, który nigdy nie powinien być definiowany cudzym językiem. Artyści i artystki poprzez nowe prace, archiwa, dokumenty, opowieści i symboliczne gesty wzmocnili głos dyplomacji i wprowadzili do obiegu szereg niezbędnych korekt: przywracanie ukraińskiego pochodzenia twórców wcześniej przypisywanych Rosji, korektę zapisu nazwisk, porządkowanie terminologii. Wystawy powstające od połowy 2022 roku stały się ważnym narzędziem deimperializacji, a zarazem przestrzenią redefiniowania sposobów, w jaki postrzegamy Ukrainę jako państwo, społeczeństwo i kulturę. Dzięki nim uczymy się słuchać historii, która nie zaczyna się po stronie szczęścia, lecz tam, gdzie zaczyna się walka o przetrwanie i o prawo do własnej narracji.
Trzy ostatnie ważne wystawy na temat sztyki ukraińskiej w Polsce są pewną opowieścią o końcu i początku. Mowa o podzielonej na trzy części i trzy miasta wystawie Voices from Ukraine. Biorą w niej udział wyłącznie osoby artystyczne z Ukrainy, ciągle tam przebywające. Każda z części wystawy odbywa się w innym miejscu: w Zielonej Górze (Borderlands), Wrocławiu (Landscapes) i Lublinie. Każdą kuratoruje inna osoba, aczkolwiek nad wszystkim pieczę sprawowała dwójka kuratorów inicjujących – Daryna Skrynnyk-Myska i Waldemar Tatarczuk.
Voices mówią o punkcie krytycznym, w którym znalazł się świat z perspektywy obecnej wojny w Ukrainie, mogącej być próbą odczytania, a także wytłumaczenia współczesnych mechanizmów: politycznych, imperialnych, militarnych, ekologicznych, ludobójstwa, uchodźctwa oraz ogólnego zagrożenia dla demokracji i wolności, która nie jest już czymś, co nam się po prostu należy, lecz co trzeba nie tylko dyskutować, ale o co trzeba także walczyć. Lubelska wystawa jest mocną dawką ukazującą te postawy w najróżniejszym wydaniu i mediach. Przekazuje ją w gorzkiej i ciężkiej do przełknięcia, aczkolwiek takiej pigułce, która jest w stanie wydobyć nas z chorobowego stanu znieczulenia na wojnę. Dlatego, że to, co pokazuje, jest aktualne i mówi o tym, co się dzieje tu i teraz, z samego wnętrza. Artyści są tutaj korespondentami, którzy przekazują nam wiadomości w naturalnej dla siebie formule. Kiedy po raz kolejny oglądamy wystawę sztuki ukraińskiej, zastanawiamy się, ile można jeszcze powiedzieć o wojnie, ile razy przywracać ten temat, ale też, czy można wydobyć z niej coś nowego. Otóż, tak jak w przypadku wielu innych wystaw, które miały miejsce od 2022 roku, właściwie nie w tym tkwi sedno. Raczej można sobie zadać pytanie, jak dużą odpowiedzialność biorą na siebie cały czas te osoby, nie tylko jako artyści i artystki, ale jako obywatele i obywatelki Ukrainy, którzy nie poddają się, biorąc na siebie największy możliwy ciężar tej odpowiedzialności. Tworząc, podtrzymują niepodległość i stają się twórcami ciągłości Ukrainy i jej historii, przez lata tak bardzo przekłamywanej.
Co jednak, po tylu dziesiątkach wystaw i po tylu wystawach, które pojawiły się po pełnoskalowej inwazji, dzisiaj można jeszcze zaproponować publiczności i czy Voices from Ukraine się z tego zadania wywiązują? Po pierwsze, cały czas, nieustająco przypominają i skupiają uwagę na naszym najbliższym sąsiedzie. Po drugie, pokazują niezawisłość i poświęcenie sztuce oraz Ukrainie w czasach dezinformacji, ujawniającej zarazem nieposkromioną siłę, drzemiącą w osobach artystycznych, które są elementem historiotwórczym. Skrynnyk-Myska i Tatarczuk tworzą wielogłos postaw. Nie zależy im na spójności i jednostronności przekazu, a bardziej na przedstawieniu różnych postaw wobec wojny. Pytają, jak osoby artystyczne podchodzą dzisiaj do tego, czym jest ich kraj. Odwołują się do przeszłości, wplatając w to dzisiejsze obrazy. Używając metafor, odwołują się do dosłowności, do tego, co jest dla nich teraz najcenniejsze i jednocześnie najbardziej bolesne.
Ukraina jest obecnie w stanie limbo – czyśćca per se, stanie zawieszenia i niepewności. Pozostaje jednak pewna swojego stanowiska i jestestwa, mimo braku równowagi sił i politycznych sprzeczności, kiedy często nie mogą mówić sami za siebie. To kontynuacja polityki imperialnej, w której często inni mają do powiedzenia więcej od nich samych. Idea, że sztuka pozostaje sługą narodu, która wydaje się dla Polaków historycznym koszmarem z czasów socjalizmu, dla Ukraińców jest określeniem misji i walki, którą spełniają, chcąc pozostać.
Wielogłos wystawy polega na przedstawieniu różnorodnych prac, które odwołują się do dzisiejszego stanu zagrożenia i niepewności. Wydobywają go osoby, które znajdują się dzisiaj w różnych stanach, ale łączy je bycie cały czas tam, w Ukrainie. Tam, a jednak tak blisko nas. Osoby te przechodzą przez pewien proces dekonstruowania sztuki i rekonstruowania doświadczeń poprzez rodzaj bezpośredniej metafory, kiedy jedno zjawisko zostaje wprost nazwane drugim.
Ich prace funkcjonują w module reject and protect – odrzucenia i ochrony. Odrzucenia imperialnej polityki i ochrony własnego dziedzictwa. To też nowy rozdział dla historii sztuki, który weryfikuje swoje własne definicje. Wyraźnie widać to było na wystawie Landscapes, gdzie takie hasła, jak martwa natura czy horyzont były pokazywane w zupełnie innym wydaniu. Widać to też na lubelskiej wystawie na przykład w pracach Kateryny Alinyk, która malując pejzaże oraz ziemię, wplata w swoje obrazy pojedyncze ich elementy, które wyglądają jak szczątki. Nie są to ludzkie szczątki, chociaż łatwo odczytać te prace jako ziemia przysypująca dzisiaj martwe ciała oraz porozrywana ostrzałami.
Podobnie jak wiele innych kategorii w czasie wojny, również rola artystki i artysty ulega przymusowemu zawieszeniu i redefinicji. Jedni zostają zmuszeni do walki dosłownie; inni, pozbawieni tej możliwości, tworzą prace, które stają się ich własną formą oporu i uczestnictwa w konflikcie. W 2023 roku Tatarczuk zrealizował w Labiryncie To tylko wystawa. Tak brzmiał punkt wyjścia projektu, który w rzeczywistości okazał się czymś znacznie więcej. Wystawa była poświęcona ukraińskim artystkom i artystom służącym w armii, wyrastała z doświadczenia wojny, która zmieniła nie tylko ich życie, lecz także sam sens sztuki. Dla wielu z nich tworzenie przestało być zawodem, a stało się formą świadectwa i oporu wobec przemocy. Wystawa od początku miała charakter otwarty. Lista uczestników i uczestniczek pozostawała niepełna, bo część z nich przebywała na froncie, inni nie mogli wziąć udziału z powodów bezpieczeństwa. Ten brak zamknięcia był znaczący: oddawał niepewność czasu wojny, fragmentaryczność kontaktu, niemożność pełnej reprezentacji. W projekcie uczestniczyli również artyści spoza Ukrainy, dla których ważne było wyrażenie solidarności. Nie chodziło jednak o gest współczucia, lecz o współobecność, próbę stworzenia wspólnej przestrzeni, w której sztuka mogła stać się językiem sprzeciwu i pamięci. „To tylko wystawa” – powtarzane z ironią zdanie nabrało ciężaru. Bo w kontekście wojny nic nie jest „tylko”. Każdy obraz, gest czy dokument nabierał znaczenia. Wystawa stała się nie tyle wydarzeniem artystycznym, ile zapisem chwili, w której sztuka próbowała trwać pomimo wszystkiego.
W Voices from Ukraine w Lublinie też biorą udział artyści-żołnierze: Evhen Korshunov, Denys Pankratov, Bohdan Bunchak (weteran), Pavlo Kovach i Davyd Chychkan. Kovach pokazał pracę, w której nagrywa siebie w mundurze mówiącego tysiąc razy zdanie „Jestem artystą”, przez co dokonuje aktu autoregulacji. Siedząc w uniformie, próbuje słowami odzyskać jednostkową tożsamość oraz język daleki od militarnej komunikacji. To głos bardzo bezpośredni. Prace pozostałych artystów będących awarmii to już bardziej zwizualizowane doświadczenia oraz konfrontacja z odbiorcą. Davyd Chychkan, ukraiński artysta i anarchista, zginął w sierpniu 2025 roku od ran odniesionych na froncie zaporoskim, traktując udział w wojnie jako konsekwencję swoich poglądów i twórczej postawy krytycznej. W swojej sztuce – grafice, malarstwie, plakatach i performansie – łączył anarchizm z ukraińską tradycją polityczną, podkreślając jego znaczenie dla współczesnej tożsamości narodowej. Jego seria Antyautorytarne lewicowe siły zbrojne Ukrainy przedstawia żołnierzy ruchów anarchistycznych i lewicowych, ukazując różnorodność ukraińskiej armii i jej świadomą odpowiedzialność za obronę kraju. Chychkan zestawiał tę różnorodność z jednolitością imperialno-faszystowskiej armii rosyjskiej oraz odnawiał symbolikę narodową, wprowadzając do niej barwy ruchów anarchistycznych, socjalistycznych i feministycznych. Walcząc i tworząc, bronił wizji Ukrainy jako kraju wolności, pluralizmu i otwartego wyrażania przekonań i wartości, za które ostatecznie oddał życie.
Poza relacjami wojennymi, próbą odnalezienia siebie i układania sobie życia w warunkach wojennych pojawia się też szersza refleksja, która dotyka bezpośrednio nas, obserwatorów tej wojny z dystansu. Elena Subach fotografuje swoich bliskich z Ukrainy. Portretuje ich w różnych sytuacjach i miejscach, ale wszystkie charakteryzuje jeden gest: odwrócenie wzroku lub zamknięte oczy, które nie chcą już patrzeć na wojnę, a z drugiej strony nie chcą już być obserwowane jako jej ofiary. Oddając swój wzrok nam, czują utratę swojej podmiotowości, stają się medialną masą. Sofiia Kozlova, z kolei, badając lokalną tożsamość i relacje społeczne kształtowane przez środowisko miejskie, od 2022 roku rozwija projekty oparte na własnym doświadczeniu wolontariatu, szczególnie na praktyce wyplatania siatek maskujących dla wojska. Do jej zadań należy dobór tkanin na podstawie zdjęć terenu, często z materiałów o silnym ładunku emocjonalnym, mundurów poległych żołnierzy czy dziecięcych ubranek. W pracy Linie horyzontu powstające tekstylne „horyzonty” zestawia ze zdjęciami krajobrazów z terenów wyzwolonych, tworząc tym samym symboliczny obraz łączący w sobie pamięć, troskę oraz przywiązanie do ziemi. W części wystawy pod podłogą znajdują się ceramiczne kości Kinder Album, zaaranżowane w formie wykopaliska połączonego z nietypową Kunstkamerą. Artystka chętnie korzysta z materiałów kojarzonych ze sztuką dekoracyjną, przekształcając je w narzędzie ekspresji krytycznej, w której estetyka wzmacnia przekaz. W ceramicznych seriach Kości i Kończyny, tworzonych już w trakcie pełnoskalowej wojny, analizuje fragmenty ludzkiego ciała jako symbole granicy między życiem a śmiercią oraz traumę wojny widoczną w codziennych doniesieniach. Zestawiając motyw kości z wyrastającymi z nich kwiatami, artystka pyta o to, co po nas pozostanie, podkreślając nierozerwalny cykl śmierci i życia. Nawiązuje tu też do prymitywnych i masowych fałszerstw etnograficznych i historycznych. Artyści odsłaniają mechanizm powstawania tych oficjalnych kłamstw przez przekazywanie szczerych, osobistych doświadczeń, przez mierzenie się z historią, faktami, bezpośrednimi relacjami. Nikt nie przymyka tu oka. Metafory tylko pogłębiają fakty.
Odchodzący właśnie z funkcji dyrektora w galerii Labirynt Waldemar Tatarczuk to osoba znana zarówno w środowisku polskim, jak i ukraińskim. Od lat przyczynia się do rozpowszechniania sztuki ukraińskiej w Polsce. Razem z Moniką Szewczyk z białostockiego Arsenału stanowią bazę i miejsce, w którym sztuka ukraińska ma płodny grunt do rozwoju. Trudno by było zliczyć wszystkie nazwiska, które dzięki nim zaistniały na polskiej scenie. Szewczyk cały czas realizuje program z mocnym ukraińskim akcentem. Tatarczuk z pewnością nie zakończył swojej działalności na galerii Labirynt. Voices from Ukraine jest trochę zatem pieśnią pożegnalną pewnej epoki, która kończy się wraz z odejściem Tatarczuka z Labiryntu. To pieśń, która uderza w czułe tony. Dlatego na koniec tego tekstu przekazuję kilka czułych głosów dla samego Waldemara od osób, z którymi współpracował:
Ksenia Malykh – kuratorka, dyrektorka Promprylad Center, kuratorka Pawilonu Ukraińskiego na 61. Międzynarodowej Wystawie Sztuki La Biennale di Venezia
„To niesamowite, jak jedna osoba może mieć tak duże znaczenie w dwóch krajach jednocześnie. Jako ukraińska kuratorka jestem oczywiście bardziej świadoma wkładu Waldemara w sztukę ukraińską. Stał się on częścią naszej historii sztuki jako kurator, artysta i nauczyciel. Jego wyczucie twórczych impulsów, głęboka empatia i cechy przywódcze zawsze mi imponują i mnie poruszają”.
Kateryna Iakovlenko – krytyczka sztuki, kuratorka
„Uważam, że postać Waldemara jest istotna dla zrozumienia, gdzie leży punkt styku sztuki ukraińskiej i polskiej. Często ma to miejsce na poziomie osobistym. Jednak w przypadku Tatarczuka – nie tylko jako kuratora galerii Labirynt, ale przede wszystkim jako rozmówcy. W końcu ta rozmowa była kontynuowana przez cały czas poprzez występy, wydarzenia edukacyjne i warsztaty – we Lwowie, Odessie, Charkowie, Dnieprze i Kijowie, a także poprzez nauczanie w ramach programu Gaude Polonia. Chociaż Tatarczuk nie jest nauczycielem w tradycyjnym sensie, jest osobą, z którą bardzo łatwo jest być zdecydowanym, również w sztuce. Wydaje mi się, że to właśnie eksperymentowanie, wolność i odwaga bardzo silnie wyróżniają podejście Tatarczuka do życia i pracy. Uważam więc, że zrobił on niezwykle wiele dla kontekstu ukraińskiego”.
Open Group (Yuriy Biley, Pavlo Kovach, Anton Varga) – kolektyw artystyczny
„Poznaliśmy Waldemara Tatarczuka podczas Tygodnia Sztuki Aktualnej we Lwowie w 2011 roku. Od tamtego czasu w różny sposób ze sobą współpracowaliśmy. Waldemar był kuratorem i organizatorem naszej pierwszej dużej wystawy w Białymstoku. Waldek był partnerem, gdy kuratorowaliśmy Pawilon Ukraiński na 57. Międzynarodowej Wystawie Sztuki La Biennale di Venezia w 2019 roku. Po raz pierwszy pokazał pracę Powtarzajcie za mną w Lublinie w galerii. Był jednym z pierwszych, którzy przyjechali do Ukrainy podczas pełnoskalowej inwazji rosyjskiej i nadal robi to regularnie, organizując wystawy we Lwowie, Kijowie i Dnieprze. Jesteśmy wdzięczni za jego nieocenioną pracę, zaangażowanie i wieloletnią przyjaźń, która łączy nas od tylu lat”.
Nikita Kadan – artysta
„Waldek przez długi czas był osobą, która naprawdę dbała o to miejsce, o galerię Labirynt. Galeria miejska, społeczność lokalna – to są rzeczy, które nadają miejscu kierunek i zakorzeniają je w świecie. Nawet ta linia ukraińska, która dla wielu z nas stała się charakterystycznym elementem działalności Labiryntu, była formą sąsiedzkiej uważności: pokazaniem, że dzisiejszego Lublina nie da się już sobie wyobrazić bez Ukrainy obok.
Prawdziwa troska o miejsce zabiera ogromną część życia, pochłania siły i czas, wymaga nieustannego wysiłku. A teraz Waldek zajmuje się swoją własną praktyką artystyczną – bo sztuka zawsze wychodzi poza konkretne miejsce, przekracza granice, miesza mapy. I ona także potrafi domagać się całego twojego życiowego czasu. Dlatego życzymy Waldkowi drugiej młodości – tej energii, która pomoże mu wejść w nową misję”.
Iryna Polikarchuk – dyrektorka i kuratorka programów publicznych galerii Artsvit (Dnipro, Ukraina)
„Nasza znajomość i współpraca z Waldemarem Tatarczukiem rozpoczęła się w 2017 roku, kiedy po raz pierwszy przyjechał do Dnipro i poprowadził intensywne, kilkudniowe warsztaty performatywne dla początkujących lokalnych artystów w galerii Artsvit. Od tego czasu zrealizowaliśmy dziesiątki wspólnych projektów w różnych formatach, zarówno w Dnipro, jak i w Lublinie. Pod koniec tego roku (2025) Artsvit zaprezentuje Waldemara Tatarczuka nie tylko jako kuratora, wykładowcę czy dyrektora Labiryntu, ale przede wszystkim jako artystę.
Dla mnie osobiście ta współpraca i przyjaźń mają ogromne znaczenie. Nadal inspiruje mnie jego motywacja, energia i konsekwentne zaangażowanie we wspieranie ukraińskiej społeczności artystycznej – jego chęć sięgania głębiej, poszukiwania dróg i platform, dzięki którym nasze głosy mogą zostać usłyszane. Labirynt pod kierownictwem Tatarczuka stał się potężnym wzmacniaczem głosu Ukrainy w Polsce. Jestem mu szczerze wdzięczna za to doświadczenie i z niecierpliwością czekam na wszystkie przyszłe projekty”.
(Warto dodać, że wystawa w Dnipro odbędzie się przy wsparciu Ministerstwa Kultury – współfinansowana przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Funduszu Promocji Kultury).
Mykola Rydnyi
„Dla wielu ukraińskich artystów Lublin był – i nadal jest – pierwszym miastem Zachodu. Jednak nikt nie odwiedziłby tych bram Europy, gdyby nie galeria Labirynt i Waldemar Tatarczuk. Z kolei niewielu polskich kuratorów, takich jak Waldemar, tak regularnie odwiedzało Ukrainę, a zwłaszcza moje rodzinne miasto Charków. Dzięki niemu miałem okazję zorganizować w 2018 roku swoją pierwszą dużą wystawę indywidualną w Polsce, gdzie kilka moich filmów i cykli fotograficznych utworzyło labiryntową strukturę wewnątrz galerii Labirynt. Ta ambitna realizacja, urzeczywistniona dzięki wsparciu architektonicznemu Dany Kosminy, nigdy nie byłaby możliwa w Ukrainie. W pewnym sensie Waldemar Tatarczuk jest postacią, bez której nie tylko polska, ale także ukraińska scena artystyczna nie byłyby tym, czym są dzisiaj”.
Kateryna Semenyuk – kuratorka, współzałożycielka platformy kultury pamięci Past / Future / Art
„Zanim osobiście poznałam Waldka, co miało miejsce nie tak dawno temu, wydawało mi się, że znamy się od zawsze. Słyszałam wiele opowieści o nim i o galerii Labirynt, o jego pomocy, przyjaźni i współpracy z artystami z Ukrainy. Zdecydowanie można go nazwać przyjacielem całej naszej społeczności”.
Marta Czyż
Historyczka i krytyczka sztuki, kuratorka. Stypendystka Ministerstwa Kultury (2018). W swojej praktyce kuratorskiej wykorzystuje archiwa i najnowsze wydarzenia z historii sztuki, które mają wpływ na kulturę i ruchy społeczne. Regularnie publikuje w prasie artystycznej i opiniotwórczej. Współautorka książki W ramach wystawy – rozmowy z kuratorami (2015). Zajmuje się badaniem historii wystawiennictwa w Polsce oraz zawodu kuratora. Członkini AICA


