Nr 22 lato 2026 recenzja Iwona Stefańczyk

W sobotę poszłyśmy do lasu porozmawiać z drzewem

Kolektyw HEX – Adrianna Konopka, Zuzanna Litawińska, Weronika Pietrzak, Anna Rutkowska, Jakub Sobolewski, Aleksandra Szczodry
Miejsce: BWA Krosno
Czas: 3–25.07.2026
Kuratorka: Agata Sulikowska-Dejena

Widok wystawy, Kolektyw HEX, „W sobotę poszłyśmy do lasu porozmawiać z drzewem”, BWA Krosno

W galerii BWA (Biura Wystaw Artystycznych) w Krośnie można jeszcze do 25 lipca oglądać wystawę W sobotę poszłyśmy do lasu porozmawiać z drzewem kolektywu HEX, który tworzą: Adrianna Konopka, Zuzanna Litawińska, Weronika Pietrzak, Anna Rutkowska, Jakub Sobolewski i Aleksandra Szczodry. Nazwa kolektywu nawiązuje do heksagonu, sześcioramiennej gwiazdy, jednak patrząc na prace tej szóstki artystek i artystów, nie sposób nie pomyśleć także o innym znaczeniu – łączy ich bowiem nie tylko czerpanie inspiracji z kontaktu z naturą, lecz także odwoływanie się do tradycji wiedźm (niem. Hexe) – tych, które wiedzą, zielarek i znachorek. Aby zdobywać wiedzę o naturze, trzeba być na nią uważnym; jak powiedziała podczas wernisażu kuratorka wystawy, Agata Sulikowska-Dejena, artyści z kolektywu HEX tę uważność wobec świata przyrody mają. Aleksandra Szczodry podkreśliła dodatkowo potrzebę szacunku do wszelkiego istnienia.

Na wystawie znajdziemy wielość form organicznych przedstawionych na obrazach, w ceramice oraz w filmie (zapis performansu artystycznego). Przedstawiony świat natury reprezentują rośliny, zwierzęta, motyle, ćmy; świat kultury to figurki i tkaniny, łączą je zaś szamańskie maski oraz stworzenia znane z baśni i mitów. Wernisaż wystawy, który miał miejsce 3 lipca, był okazją do poznania opinii i przemyśleń samych członkiń i członków kolektywu, którzy w krótkich wystąpieniach podkreślali rolę, jaką kontakt z naturą odgrywa w ich twórczości indywidualnej i wspólnych poszukiwaniach artystycznych.

Wystawa Wczoraj poszłyśmy do lasu porozmawiać z drzewem otwiera się podwieszoną u sufitu instalacją przypominającą ni to pajęczą sieć, ni to macki wielkiej ośmiornicy. Którekolwiek z tych stworzeń wybierze nasza wyobraźnia, jest ono przyjazne: pod wstęgami, jak w namiocie czy jurcie, mogą toczyć się rozmowy: jest to naturalne miejsce spotkań, wymiany myśli, pozwalające integrować wrażenia i dzielić się nimi, niekoniecznie zaś pozostawać w oddzieleniu i wyłącznie indywidualnym spotkaniu z prezentowanymi dziełami. W ten sposób od razu wkraczamy w przestrzeń utkaną wspólnie, czując, że galeria nie tyle gości prace szóstki indywidualnych artystek, ile zapewnia im możliwość prowadzenia dialogu i nas również do tego dialogu zaprasza (część artefaktów, np. malowane maski zwierzęce, które wcześniej były wykorzystane w czerpiącym z tradycji głębokiej ekologii rytuale, nie są podpisane nazwiskami konkretnych artystów, lecz są dziełem Kolektywu. Wyjątkiem jest biała maska przypominająca jelenia lub kozła, a może Rogatego Boga, znanego z celtyckiej tradycji partnera Bogini, autorstwa Anny Rutkowskiej). Przekroczenie tej bramy do ekspozycji sprawia, że zwiedzający włączają się w ich wspólne dzieło i w ten sposób stają się – lub uświadamiają sobie, że zawsze byli – członkiniami i członkami wspólnoty – nie tylko ponadgatunkowej, lecz posiadającej i pielęgnującej więź z samą ziemią i naturą. Wystawa i prace na niej prezentowane stoją w żywym dialogu z tradycją ekologii głębokiej, z której czerpią, a której założenia przedstawili w książce Myśląc jak góra John Seed, Joanna Macy, Pat Fleming i Arne Naess. Proponowana w tej książce perspektywa góry, która patrzy na ekosystem jak na całość, w długiej perspektywie, dostrzegając nie tylko natychmiastowe, lecz także odległe skutki działań, w tym efekty zakłóceń funkcjonowania ekosystemów, jest bliska członkom kolektywu, których prace wyrażają poczucie odpowiedzialności za jakość więzi ze światem i stawiają pytania o to, jak ją odzyskać we współczesnym świecie.

Każda z osób zwiedzających ekspozycję może uznać, że ma wielkie szczęście – już na samym początku może poczuć się jak bohater lub bohaterka baśni, osoba o czystym sercu, odnajdująca kwiat paproci (praca ceramiczna Weroniki Pietrzak) – błękitny kwiat mruga do patrzących spośród zielonych paprociowych kłączy (a może strzegących go zielonych węży?). Trzeba się pochylić, by go dostrzec – nie można go jednak zerwać. Choć namacalny, igra z nami, pozostając niedosięgłym; mimo fizycznej obecności tuż obok, tkwi bezpiecznie w krainie baśni. Konieczne ponoć do jego dostrzeżenia światło księżyca zapewnia wiszący tuż nad rzeźbą obraz tej samej artystki. Kwiat paproci emanuje na nim nieziemskim światłem, w którym tańczy istota przypominająca wróżkę czy może elfa.

Nie są to jedyne motywy kwiatowe na wystawie – Zuzanna Litawińska na obrazie Każda kolejna jest najpiękniejsza przedstawiła lilie i ich bogatą symbolikę, od starożytnego Egiptu („symbolizowały cykl życia i odrodzenia”), przez Kretę („młodość i kobiecość”) po chrześcijaństwo („symbol czystości i niewinności”). Artystka, której, jak sama mówi, bardzo bliskie są rośliny, pokazuje je nie tylko w swoich obrazach, lecz także w wyborze kafli ceramicznych tworzących wraz z suszonymi ziołami, pękami piór, wiechciami trawy kompozycję na jednej ze ścian wystawy. Litawińska sięga do traktatów alchemicznych, by pokazać antropomorficzną mandragorę, drzewo życia; odwołuje się do symboliki kart tarota (choćby w przedstawieniach księżyca), ale także czyni swoimi bohaterkami wiedźmy, syreny oraz św. Małgorzatę (przedstawioną w towarzystwie pięknego, łagodnego smoka).

Adrianna Konopka prezentuje na wystawie prace ceramiczne Grzybulce – formy przypominające ukwiały, wykonywane ręcznie z dbałością o najmniejszy detal, z wyraźną fakturą, szkliwione, kuszące, by ich dotknąć, włożyć dłonie do wnętrza formy otwierającej się jak kielich (choć być może nikogo nie zaskoczy również skojarzenie z drugą częścią trylogii Obcy. Ten Obcy jednak, różowo-zielony, nie emanuje grozą jak jajo kosmicznego drapieżcy, lecz otwiera się na kontakt). Co nie byłoby możliwe w oceanie, staje się możliwe w przestrzeni galerii. Kiedy, po obejrzeniu zapisu performansu i obejrzeniu zwierzęcych masek, łatwiej akceptujemy możliwość przekroczenia międzygatunkowych barier, ceramiczne ukwiały wręcz zapraszają do kontaktu.

Aleksandra Szczodry od kilku lat wypala w glinie, eksperymentując z technikami, figurki inspirowane tradycją ludów „Starej Europy” – to określenie archeolożki Mariji Gimbutas odnoszące się do neolitycznych kultur dorzecza Dunaju i basenu Morza Śródziemnego, które czciły Wielką Boginię – kreatywną, dającą życie i odrodzenie moc natury. Wybrane figurki możemy podziwiać na ekspozycji, wraz z kompozycją przedstawiającą zgromadzone wokół drzewa (życia) antropomorficzne stworzenia/zwierzęta (inspirowane kulturą Karanovo). Szczodry jest także autorką figurek przedstawiających Tarę, boginię tajemniczej kultury rdzennych mieszkańców Wysp Kanaryjskich. Figurki siedzą w kręgu, twarzami zwrócone na zewnątrz, w stronę zwiedzających, na ziemi usypanej w kształt mandali na podłodze galerii, ozdobionej rysunkiem wykonanym z soli i kobaltowego barwnika, a przedstawiającym symbole pomyślności. Figurki przedstawiają tu wybrane przez autorkę sześć spośród 13 Pierwotnych Matek Klanowych (te aspekty kobiecej energii i mądrości – archetypy zakorzenione w tradycji rdzennych Amerykanów – opisane zostały przez Jamie Sams w książce pod tym właśnie tytułem): Matkę Rozmawiającą z Krewnymi, Strażniczkę Mądrości, Ważącą Prawdę, Widzącą Daleko, Kobietę Słuchającą i Kochającą Wszystkie Istoty (przypisane są miesiącom pierwszej połowy roku, od stycznia do lipca, z pominięciem Matki czerwcowej). Nie jest to wybór przypadkowy – Matki te odpowiadają za zrozumienie pokrewieństwa ze wszystkimi żyjącymi istotami, pamięć tradycji, równowagę i akceptację, przekraczanie iluzji i widzenie prawdy, wsłuchiwanie się we własne ciało, wreszcie kobiecą seksualność i bezwarunkową miłość oraz macierzyńską opiekuńczość wobec wszystkich stworzeń.

Przywołanie tych (naj)dawniejszych kultur jest sięgnięciem do źródeł mądrości wskazującej na to, jak ważne jest raczej współdziałanie z naturą niż rywalizacja z nią lub próba podporządkowania jej sobie charakteryzująca współczesny świat, w tym pochłaniające naturalne zasoby technologie. By nie poprzestać na cytatach i odwołaniach, dialogu myśli – już sam rytuał pokazuje, jak ważne dla kolektywu HEX jest wspólne działanie i doświadczanie – autorzy kompozycji (ziemna mandala znów jest dziełem wykonanym kolektywnie) zapraszają do dotykania ziemi, zanurzania w nią dłoni, badania, co taki kontakt w nas wzbudzi.

W tej samej sali obejrzeć można na monitorach fragmenty wspomnianego rytuału oraz cykl namalowanych wspólnie sześciu Białych kart zawierających motywy roślinne przeniknięte wątkami folklorystycznymi, w innym zaś pomieszczeniu – zajrzeć do gabloty dokumentującej prace artystów nad tymże cyklem. Znajdują się tam notatki, szkice, suszone rośliny, ale też maleńka rzeźba Adrianny Konopki Jak umrę, zmienię się w kapustę oraz kafle Zuzanny Litawińskiej.

Jakub Sobolewski jest autorem trzech obrazów, na których natura i kultura nie są sobie wrogie i nie stoją w opozycji, a przeciwnie, są wspólnym światem postaci ludzkich i współdziałających z nimi zwierząt, duchów oraz postaci boskich. Na jednym z obrazów postać kobieca unosi się na tle drzew, na innym – kapłanka oferuje dary Pani Zwierząt stojącej na górze, scenę zaś obserwuje z pewnego oddalenia koziołek. Na trzecim z obrazów, przypominające koty stworzenia pomagają rozczesywać włosy kobiecie, której twarzy nie widzimy… Kontakt z naturą to także głęboki kontakt zarówno z własną podświadomością, jak i zbiorową nieświadomością, zdaje się za C.G. Jungiem mówić Sobolewski, który na bohaterki swoich prac wybrał koleżanki z kolektywu.

Autorką dzieł o najbardziej abstrakcyjnym charakterze jest Anna Rutkowska. Jej płótna oraz odznaczające się intensywną kolorystyką formy trójwymiarowe (stojący w tej samej sali, co obrazy, ni to wulkan, ni wazon o organicznych kształtach) oddają indywidualne poszukiwanie tożsamości, lecz bez alienacji: o łączności ze światem, choćby poprzez muzykę, dyskretnie przypomina przedstawiony na jednym z obrazów kamerton. Jednocześnie łączność tę nie jest łatwo zdobyć i utrzymać, natura ma w siebie wpisaną entropię, o czym przypominają zarówno rozmyte, niedookreślone formy otaczające widełki stroika, jak i kanciaste kształty przedstawione w innej pracy: kolczaste koła budzące skojarzenia z gwałtownymi interwencjami człowieka w przyrodę, jak orka, która może, lecz nie musi, być zharmonizowana z potrzebami i możliwościami gleby.

Współczesne technologie nie są tu obecne, jest to jednak nieobecność wymowna. Zamiast nich jest powrót do czynności wykonywanych indywidualnie, lecz w łączności z innymi, we wspólnym polu wartości, a także razem – czy będzie to śpiew, czy akty twórcze, czy dialog różnorodnych prac, czy w końcu zaproszenie odwiedzających do spojrzenia z nowych punktów widzenia – tych najwyższych i tych najgłębszych, i najodleglejszych w czasie – na świat, relacje i własne w nich miejsce.

Widok wystawy, Kolektyw HEX, „W sobotę poszłyśmy do lasu porozmawiać z drzewem”, BWA Krosno

Iwona Stefańczyk

Iwona Stefańczyk

Z wykształcenia językoznawczyni, studiowała kulturoznawstwo, psychologię i gender studies na UW i SWPS. W Akademii HAGIA bierze udział w studiach nad matriarchatem. Publikuje w OKO.Press. Z zawodu konsultantka i trenerka umiejętności społecznych, coach kariery. Mieszka w lesie pod Warszawą