Trwając w oczekiwaniu. O sopockiej wystawie Obietnice Agaty Kus

Agata Kus, Obietnice
Miejsce: Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie
Czas: 3.07 – 23.08.2026
Kuratorka: Michalina Domoń

Agata Kus, „Świtezianki”, olej na płótnie, 190 x 160 cm, 2025, Kolekcja prywatna Wojciecha Fibaka (fragment)

Wystawa Obietnice Agaty Kus, którą można było oglądać w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie do 23 sierpnia, to już kolejna (w krótkim czasie) prezentacja prac niezwykle popularnej krakowskiej artystki młodego pokolenia.

Najlepiej znane obrazy Kus to te dotykające tematyki codzienności – bardzo często przetwarzające fotografie rodzinne, ale także internetowe znaleziska czy niesprecyzowane bliżej wspomnienia. Są opowieścią o pamięci, która jest nie tylko nasza, ale bardzo często uznaje przecież także cudze wspomnienia za swoje własne. Krytyka sztuki lubi nazywać obrazy Kus „wizualnym pamiętnikiem”. Ta szufladka ma w sobie coś zarazem infantylizującego (w końcu przez lata uważano „dziewczyńskie pamiętniczki” za coś, czego należy się wstydzić), jak i interesującego. Doszliśmy bowiem do takiego momentu, kiedy prywatne przestało być wstydliwe. Oczywiście prywatne kobiece, bo męskie nigdy takim nie było.

Warto dodać, że prace artystki znajdują się w zbiorach m.in. MOCAK-u, Galerii Bunkier Sztuki w Krakowie czy Muzeum Narodowego w Gdańsku, ale przede wszystkim – w kolekcjach prywatnych osób takich, jak Wojciech Fibak czy Radek Kotarski, a są to postaci (czy tego chcemy, czy nie) uważane za kolekcjonerów nadających ton współczesnemu rynkowi sztuki.

Podwójne przetworzenie

Hasłem najnowszego numeru „Restartu” jest pytanie: „Czekając na innego?”. Czyli na kogo? Na drugą osobę, na kogoś, kto spojrzy na nas z zewnątrz? A może tym innym możemy być dla siebie sami? Dla mnie właśnie takie spojrzenie na prace Agaty Kus wydaje się wciąż jeszcze nieomówione. Dlatego chciałam zaproponować odczytanie jej twórczości właśnie według takiego klucza.

Najłatwiej tę inność zobaczyć w pracach Kus, które były ostatnio często prezentowane, na przykład na wystawie Nostalgia. Poszukiwacze gasnących gwiazd w krakowskim MOCAK-u (2025) i przy okazji prezentacji kolekcji Wojciecha Fibaka Nowe pokolenie w Mazowieckim Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia” w Radomiu (również 2025). Na obu wystawach można było zobaczyć Milenijny Bal Polonijny czy Sekret. Te dwa obrazy pojawiają się także w Sopocie i należą do serii najlepiej znanych prac artystki, które Kus maluje na podstawie fotografii. Postaci ukazane na nich są więc podwójnie przetworzone.

Kiedy fotografia powstawała i pojawiała się w codziennym użyciu, zwykle nie spotykała się z dobrym przyjęciem wśród mniejszych społeczności, pozostających poza wielkimi centrami kulturalnymi. Przynajmniej przez pierwsze lata. Ludzie wierzyli tam, że zrobienie zdjęcia może ukraść duszę, czyli odebrać człowiekowi jego istotę, energię duchową. Wierzono, że fotografia może zatrzymać czyjś wygląd na zawsze i nie pozwoli mu iść dalej, czyli zmieniać się, dorosnąć itp. Takie przekonania towarzyszyły ludziom na wszystkich kontynentach, choć oczywiście były to przede wszystkim ludowe wierzenia.

Wspominam o tym, bo wydaje mi się, że możemy w podobny sposób interpretować twórczość Kus. Obrazy malowane na podstawie fotografii wiążą się z podwójnym przetworzeniem, zanika więc oryginał oraz – jak chciał Walter Benjamin – aura, która towarzyszy wyłącznie pierwowzorowi. To coś, czego nie da się podrobić. Aura byłaby więc czymś, co przysługuje nam jako indywidualnym osobom. Fotografia nam ją odbiera, a obraz fotografii? Sprawia, że stajemy się dla siebie samych obcym?

Na obrazach Kus mamy więc już nie portret, ale portret portretu, czyli właściwie kogo na nim widzimy? Bo przecież już nie tę osobę, która wyjściowo pozowała do zdjęcia czy może była fotografowana z ukrycia. Choć raczej trudno mówić o tym drugim przypadku, bo postaci na obrazach artystki bardzo często patrzą wprost w obiektyw, rzucając fotografowi wyzwanie.

Przejście

Tytułowe „obietnice” w sopockiej galerii sztuki wiążą się także z momentami przejścia, a więc oczekiwaniem. Na kogo? Na innego. A raczej innego/inną we mnie. Najlepiej oddaje to obraz zatytułowany Postrzyżyny. Postrzyżyny to przecież obrzęd słowiański związany z przejściem chłopca z dzieciństwa w dorosłość. Podczas uroczystości po raz pierwszy obcinano mu włosy, których utrata miała kończyć także beztroskę.

Na obrazie Agaty Kus mamy matkę i córkę. Dziewczynka ma na sobie czerwoną sukienkę, co oczywiście może się odnosić bezpośrednio do pierwszej miesiączki, a więc również przejścia – z dzieciństwa w dorosłość, jak chciałoby wciąż wiele kultur. To jednak z pewnością wejście w nowy etap życia.

Innym momentem przejścia jest ślub/wesele, które pojawia się – co ciekawe – w formie obrazów już nie olejnych, ale stworzonych z użyciem pasteli na papierze. To prace, które powstały (razem z obiektami) specjalnie na wystawę w Sopocie. I to z pewnością ta najbardziej zaskakująca i świeża część twórczości Kus.

Te momenty przejścia to również oczekiwanie na innego/inną, który/a miałby/aby się narodzić przy okazji tej „wielkiej zmiany”. To jednak stereotypowe myślenie o kolejnych etapach życia kobiety. Pierwsza miesiączka – a więc dojrzewanie, ślub – dorosłość. Domknięciem triady byłby obraz zatytułowany Matka, który przedstawia kotkę karmiącą pięć szczurów. To gorzkie podsumowanie tego, jak do dziś społeczne stereotypy pragną umieścić kobietę w określonych ramach i rolach.

Mity

Inny czy obcy objawia się w twórczości Kus w jeszcze jednym motywie – mitologicznym. W Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie możemy zobaczyć dwie prace – Meduzę oraz Upadek, które wskazują na mityczne postaci.

Meduza to postać z mitologii greckiej, jedna z trzech Gorgon, która miała węże zamiast włosów. Najsłynniejsze wersje mitu mówią, że jej spojrzenie miało moc zamieniania ludzi w kamień.

Upadek to zaś obraz, na którym widzimy kobietę-konia, czyli kentaurydę z mitologii greckiej (żeńską odmianę centaura).

Zarówno Meduza, jak i kentaurydy były niezależne, silne, przez co uważano je za „dzikie” i niebezpieczne – takie, których „inność” należy ujarzmić.

Obietnice

Agata Kus w całej swojej twórczości przygląda się momentom przejściowym, często nieuchwytnym, kiedy na krótką chwilę pozostajemy dla siebie samych obcy. Z tym tematem dobrze gra aranżacja przestrzeni, za którą odpowiadała Dorota Terlecka z Biura Kreacja. Na niewielkiej przestrzeni zawiesiła ona półprzezroczyste różowe tkaniny opadające od sufitu do podłogi. Oglądamy więc rzeczywistość wykreowaną przez Agatę Kus jakby „przez szybę”, zamgloną, znów nie w sposób bezpośredni.

Dlatego, wbrew temu, co można przeczytać w kilku recenzjach tej wystawy, możemy znaleźć klucz do sopockiej ekspozycji. Tyle tylko, że kuratorka – Michalina Domoń – nie podała go nam na tacy. Choć pewnie można zastanawiać się, czy rzeczywiście nie miała na tę wystawę pomysłu, czy może raczej zostawiła widzkom i widzom duże pole wolności do interpretacji. Ja jednak swój klucz znalazłam. I zachęcam, żeby nie iść utartym szlakiem, kiedy myślimy o twórczości Agaty Kus, ale nieco „pobawić się” – i tą sztuką, i jej odczytaniami.

Agata Kus, „Wieża Babel”, olej, gips, obiekt, 48 x 60 cm, 2026,
 Dzięki uprzejmości artystki

Sylwia Góra

Sylwia Góra

Kulturoznawczyni, literaturoznawczyni, doktorka nauk humanistycznych, absolwentka podyplomowych studiów z historii sztuki nowoczesnej w Instytucie Sztuki PAN oraz Polskiej Szkoły Reportażu, szefowa działu literackiego w „Kulturze Liberalnej”, autorka książek: Ewa Kierska. Malarka melancholii, Kobiety, których nie ma. Bezdomność kobiet w Polsce, W stronę Anny. Biografia Anny Iwaszkiewicz, miłośniczka literatury pisanej przez kobiety oraz biografii nieznanych i zapomnianych artystek.