Swawolny, tajemniczy, brzydki, osobliwy, swojski. Pięć pomników na wakacje
W pomnikach fascynująca jest nie tylko forma, lecz także opowieść z nimi związana. Wokół pomników gromadzą się i zderzają opowieści o całkowicie odmiennym charakterze – z jednej strony te nierzadko nietuzinkowe, tajemnicze, ale jednak prawdziwe, z drugiej – rozmaite mity, legendy oraz przesądy. Można podać dwa przykłady klasycznych już monumentów ilustrujących to ciekawe zjawisko: krakowskiego pomnika Smoka Wawelskiego i warszawskiego pomnika Syrenki. Oba odwołują się do lokalnych legend i zarazem do wielu zaskakujących, ale rzeczywistych historii. Choćby tej o Krystynie Krahelskiej, autorce piosenki „Hej, chłopcy, bagnet na broń”, która w tajemnicy stała się modelką pozującą Ludwice Nitschowej, kiedy ta przed wybuchem II wojny światowej tworzyła rzeźbę Syrenki. Lub innej, o tym, że figura Smoka Wawelskiego Bronisława Chromego miała być początkowo zanurzona w wodach Wisły; ostatecznie ustawiono ją jednak na wapiennym głazie przed Smoczą Jamą.
Te intrygujące opowieści stają się często dla wielu osób motywacją do odwiedzenia miejsc, w których stoją związane z nimi pomniki. Taki jest również cel tego tekstu. Zaprezentuję w nim pięć pomników, zachęcając w ten sposób czytelników do zaplanowania wakacyjnych podróży. Będą to polskie monumenty, ale nie te najbardziej znane, nie te wyeksponowane w centrach dużych miast, ale te niepozorne, stojące często na uboczu, których forma niekoniecznie przypomina tradycyjne pomniki, lecz które są nośnikami szczególnie ciekawych narracji. Będą to obiekty nietypowe, bo związane z działalnością polskich zakładów pracy, a mianowicie: pomnik Srającego Chłopka w Zawiszowie; pomnik „28.03.1983” w tarnowskich Mościcach; pomnik „Paprykarza szczecińskiego” w Szczecinie; pomnik siarki w Jeziórku i pomnik ziemniaka w Biesiekierzu. Wybór tych monumentów nie jest przypadkowy – jest związany z moimi zainteresowaniami badawczymi i projektem-blogiem „Pomniki Organizacji”1, na którym od 2018 roku kolekcjonuję i opisuję przykłady pomników polskich przedsiębiorstw.
Swawolny: Pomnik Srającego Chłopka w Zawiszowie
Zawiszów to licząca około stu mieszkańców wieś w województwie dolnośląskim, położona kilka kilometrów na północ od centrum Świdnicy. To właśnie na terenie tej niewielkiej miejscowości znajduje się pomnik mężczyzny siedzącego na niewielkim murku pod zadaszeniem. Nie jest to jednak „zwyczajne” siedzenie. To obraz aktu defekacji, o czym świadczą nagie pośladki i spuszczone spodnie. Czy to jakiś żart? Bynajmniej. Pochodzący najprawdopodobniej z 1935 roku betonowy monument autorstwa lokalnego niemieckiego rzeźbiarza Hermanna Dubois’a, powstał z okazji wyjątkowego wydarzenia, jakim było wzniesienie w Świdnicy oczyszczalni ścieków. Scena „załatwiania się” jest więc symbolicznym nawiązaniem do tej wyjątkowej okoliczności.

Pomnik „Srającego Chłopka” w Zawiszowiez 1935 roku autorstwa Hermanna Dubois’a. Autor: Merlin. Źródło: wikimedia commons (domena publiczna)
Przez długi czas – do 1992 roku – pomnik stał na terenie Świdnicy. Do Zawiszowa trafił w związku z uruchomieniem nowej, podmiejskiej oczyszczalni ścieków. Obecnie stoi przed bramą wjazdową prowadzącą na jej teren. Przeniesienie Srającego Chłopka wywołało wiele emocji, które nie wygasły mimo upływu czasu. W 2016 roku władze lokalne Świdnicy, przy wsparciu mieszkańców, kierując się sentymentalnym związkiem z figurą mężczyzny i nie mogąc się pogodzić z utratą monumentu, zaapelowały o jego zwrot. Przedstawiciele Świdnickiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji kategorycznie jednak odmówili, składając jasną deklarację: „My naszego chłopka nie oddamy (…) A gdzie będzie mu lepiej. Dbamy tu o niego, każdego roku malujemy…”2.
Rzeczywiście, na przestrzeni wielu lat posąg był wielokrotnie odnawiany i odmalowywany. Trzeba jednak zaznaczyć, że czynności te przyniosły wiele nieoczekiwanych przeobrażeń: mężczyzna wielokrotnie zmieniał kolory (np. obecnie niebieski fartuch kiedyś był czerwony), poza tym zamalowano mu brodę, którą posiadał oryginalnie (teraz posiada wyłącznie wąsy), dodano też czarną fajkę, której początkowo w ogóle nie było…
Tajemniczy: Pomnik „28.03.1983” w Tarnowie-Mościcach
Celem kolejnej pomnikowej podróży jest dzielnica Tarnowa, Mościce, w których zlokalizowane są Zakłady Azotowe. To właśnie z tym mościckim przedsiębiorstwem związany jest kolejny monument, który spowity jest aurą tajemnicy.

Pomnik stworzony przez Wilhelma Sasnala w 2010 roku w Tarnowie-Mościcach, zatytułowany „28.03.1983”. Źródło: archiwum własne autora
Monument, zlokalizowany pomiędzy stacją kolejową Tarnów Mościce a tamtejszym stadionem żużlowym, ma szczególną formę. Jest zbudowany z 14 rur kanalizacyjnych i przypomina raczej pozostałość po pracach budowlanych niż oficjalne upamiętnienie. Widoczna w jednej z rur data „28.03.1983” budzi zaciekawienie. To wymyślona przez twórcę monumentu, Wilhelma Sasnala, data katastrofy Zakładów Azotowych, która… nigdy nie miała miejsca. Skąd się wzięła ta data i co zainspirowało Sasnala do postawienia pomnika?
Zakłady Azotowe to nie tylko gigantyczne, lecz także niebezpieczne przedsiębiorstwo. Mieszkańcy dzielnicy żyją w permanentnym strachu, że w każdej chwili może dojść do wycieku niebezpiecznej substancji chemicznej lub wybuchu gazu. Mały Wilhelm Sasnal, urodzony i wychowany w Mościcach, a obecnie jeden z najbardziej uznanych polskich przedstawicieli sztuk wizualnych, również wielokrotnie słyszał o tych zagrożeniach i pamięta o nich do dziś. Nie tylko zresztą o tych. W czasach PRL-u mówiło się również, że na mościckie zakłady skierowane są amerykańskie rakiety, które w każdej chwili mogą zostać odpalone. Udało mi się dotrzeć do informacji, które potwierdziły, że przedsiębiorstwo rzeczywiście było na celowniku armii amerykańskiej. Opisałem to na swoim blogu3. Zagrożenie było więc jak najbardziej realne. Pomnik jest upamiętnieniem tragicznych wydarzeń. Nie odwołuje się jednak do faktów, a do zdarzeń, które pojawiły się (i częściowo wciąż się pojawiają) wyłącznie w wyobraźni mieszkańców. Jest emanacją lokalnych lęków i metaforyczną pozostałością po zniszczonym mieście.
Brzydki: Pomnik „Paprykarza szczecińskiego” w Szczecinie
Paprykarz szczeciński to jeden z kultowych polskich produktów czasów PRL-u. To rodzaj smarowidła, którego głównymi składnikami jest mięso ryb morskich, pulpa pomidorowa, ryż, papryka ostra i warzywa. Paprykarz powstał w Przedsiębiorstwie Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich „Gryf” w Szczecinie w połowie lat 60. XX wieku, a ostatnia jego partia zjechała z linii produkcyjnej w roku 2000. Sama wytwórnia też już zresztą nie istnieje.
Tak ważnego lokalnego dziedzictwa kulturowego nie można było nie upamiętnić. Sprawę w swoje ręce wzięli miejscowi społecznicy: Bogusław Dydek i Jacek Jastrzębski. W 2020 roku stworzyli instalację, która była wiernym, ale powiększonym przedstawieniem puszki z paprykarzem. Autorzy zachowali wszystkie szczegóły, w tym charakterystyczną czerwoną etykietę. Do uroczystego odsłonięcia doszło na Placu Gryfitów w Szczecinie, w miejscu dawnej siedziby producenta rybnego przysmaku.
Pomnik, a konkretnie jego forma, stała się źródłem negatywnych komentarzy. Gorzkie słowa padły również z ust ówczesnego Miejskiego Konserwatora Zabytków w Szczecinie: „Nie nazywałbym tego czegoś »pomnikiem«. To coś to obraza dobrego smaku i nie chodzi mi bynajmniej o smak paprykarza, ale formę plastyczną, która swoją dosłownością, a nawet wulgarnością rozsadza definicję kiczu”4. Na fali oburzenia pomnik zdemontowano, na całe szczęście tylko na jakiś czas. Dziś znów można go zobaczyć w pierwotnej lokalizacji. Co ciekawe, po zniknięciu pomnika z przestrzeni publicznej, w jednym z lokalnych mediów Oleśnicy (odległej od Szczecina o ponad 400 km!), ukazała się informacja, że został on przekazany jako dar dla tego dolnośląskiego miasta i że będzie wyeksponowany na jego terenie5. Szybko okazało się, że był to żart primaaprilisowy.
Osobliwy: Pomnik siarki w Jeziórku
Nie jest ani zabawny, ani okropny. Jest wielki (6,5 m), ciężki (2,5 t), cały żółty i dziwny. Wygląda jak obiekt z innej rzeczywistości lub monumentalna rzeźba abstrakcyjna o przypadkowej formie. O żadnym przypadku nie ma tu jednak mowy. Kto zna przemysłową historię Tarnobrzega i jego okolic, w tym Jeziórka – gdzie pomnik stoi – ten może się domyślać, co symbolizuje. W Jeziórku od 1967 roku działała otworowa kopalnia siarki. Zamknięto ją w 2001 roku. Pozostałością po niej są zbiorniki wodne oraz ów monument, który stał niegdyś na jej terenie. Nie dziwi więc żółty kolor obiektu. To barwa siarki. Najbardziej interesujące jest jednak to, z czego został zrobiony, a przede wszystkim, dlaczego ma taki kształt. Kształt ten bynajmniej nie jest on przypadkowy.
Jak sama nazwa kopalni otworowej wskazuje, siarkę w Jeziórku pozyskiwano (wypłukiwano) poprzez wydrążone w ziemi otwory. Zmieszaną z wodą siarkę transportowano specjalnymi rurociągami. To właśnie z takich rur kopalnianych stworzono pomnik. Cięto je na kawałki i odpowiednio formowano. Natomiast kształt monumentu został zainspirowany soplem siarki. Sople siarki to podłużne struktury skrystalizowanej siarki, które tworzyły się u wylotu rur podczas skapywania wody.

Pomnik siarki z 1972 roku stojący na terenie byłej kopalni w Jeziórku koło Tarnobrzega. Autor: Wojtek Rajpold. Źródło: wikimedia commons (domena publiczna)
Zaprojektowany i wykonany przez pracowników kopalni pomnik siarki stoi obecnie na otwartym, ogólnodostępnym terenie. Znajduje się we wsi Jeziórko ok. 10 km na zachód od Tarnobrzega, tuż przy drodze wojewódzkiej nr 871, łączącej Tarnobrzeg ze Stalową Wolą. Nieopodal monumentu znajduje się pokopalniany zalew. Kąpać się nie można, ale zrelaksować warto.
Swojski: Pomnik ziemniaka w Biesiekierzu
Wykonany został ze stali (cokół) i tworzywa sztucznego (bulwa) przez rzeźbiarza Wiesława Adamskiego i odsłonięty w 1983 roku. Stoi w centrum Biesiekierza i jest wysoki na 9 m. Okoliczni mieszkańcy mówią, że to najwyższy pomnik ziemniaka na świecie – albo przynajmniej w Europie… a w Polsce to już na pewno. Nie ma się co dziwić, że to właśnie w naszym kraju powstał taki pomnik, bo przecież ziemniaki, zwłaszcza te „ubite na obiadową masę”, to jedna z najważniejszych rodzimych potraw. Jednak to nie narodowy sentyment stał u źródła wzniesienia pomnika, ale to, czego dokonano w położonym kilkanaście kilometrów na południowy zachód od Koszalina Biesiekierzu, a konkretnie w tamtejszej Stacji Hodowli Roślin.

Pomnik ziemniaka w Biesiekierzu koło Koszalina, wykonany w 1983 roku przez Wiesława Adamskiego. Autor: Kapitel. Źródło: wikimedia commons (domena publiczna)
W czasach PRL-u państwo komunistyczne kładło duży nacisk na przekraczanie barier i norm produkcji. Najlepsi pracownicy i przedsiębiorstwa mogli liczyć na przychylność ze strony aparatu władzy. Stacja Hodowli Roślin w Biesiekierzu również mogła się pochwalić sukcesami – wyhodowano tam dziewięć nowych odmian ziemniaka. To właśnie dlatego monument mierzy 9 m wysokości. Symbolika oczywista, ale o to właśnie chodzi w pomnikach. Mają upamiętniać ważne rzeczy. Dziś przedsiębiorstwo już nie istnieje, jednak pomnik nie zniknął razem z nim. Przeciwnie, ziemniak stał się oczkiem w głowie mieszkańców tej gminnej miejscowości. Dba się o niego na różne sposoby. Po pierwsze, przygotowano mu specjalne świąteczne stroje, w które jest okazjonalnie odziewany: ma czapkę mikołajową na święta Bożego Narodzenia oraz kubraczek, dzięki któremu przy innej okazji imituje jajko-pisankę. Po drugie, wraz z cokołem stał się głównym elementem herbu gminy Biesiekierz. I po trzecie, powstają na jego temat utwory poetyckie, jak poniższy, autorstwa byłego radnego gminy, Zygmunta Królaka:
Drogi przybyszu, witamy w gminie,
która na świecie z ziemniaka słynie.
To właśnie ziemniak, z herbu, z pomnika,
sławi tę ziemię oraz rolnika.
Taki to kolos stoi przy szosie,
widoczny ponoć nawet w kosmosie.
Gdyby go zetrzeć, obrać z łupiny,
placków wystarczy dla całej gminy.
Kto chce go dotknąć, kto nie dowierza,
niech sam przyjedzie do Biesiekierza.
* * * * *
Powyższe zestawienie wakacyjnych wycieczek do pomników związanych z polskimi przedsiębiorstwami jest propozycją całkowicie subiektywną. Kierowałem się własnymi zainteresowaniami i osobistym wrażeniem, jakie wywarły na mnie te monumenty, a zwłaszcza niesione przez nie historie. Te opowieści to rodzaj niematerialnego dziedzictwa poprzemysłowego, które dzięki materialnym obiektom przestrzennym przekroczyło mury zakładów pracy i trafiło do obiegu publicznego, stając się jego częścią. Częścią ważną, ale specyficzną: swawolną, tajemniczą, brzydką, osobliwą, a czasem po prostu swojską.
1 https://pomnikiorganizacji.wordpress.com
2 Nie przenoście nam Srola do miasta (2016) http://dami.walbrzych.pl/spoleczenstwo-3/item/12989-nie-przenoscie-nam-srola-do-miasta (strona aktualnie nieaktywna)
3 M. Laberschek (2020) Pomnik Zakładów Azotowych w Tarnowie-Mościcach, https://pomnikiorganizacji.wordpress.com/2020/07/28/pomnik-zakladow-azotowych-w-tarnowie-moscicach/
4 O. Masternak (2020) Paprykarz niezgody. Pomnik Paprykarza Szczecińskiego na Łasztowni w Szczecinie budzi sporo (negatywnych) emocji, „Naszemiasto.pl Szczecin”, https://szczecin.naszemiasto.pl/paprykarz-niezgody-pomnik-paprykarza-szczecinskiego-na/ar/c1-7935667
5 Na oleśnickiej starówce stanie pomnik Paprykarza Szczecińskiego (2021) „Oleśnica naszemiasto.pl” https://olesnica.naszemiasto.pl/na-olesnickiej-starowce-stanie-pomnik-paprykarza/ar/c1-8211237
Marcin Laberschek
Doktor nauk humanistycznych w dyscyplinie nauk o zarządzaniu. Pracownik Instytutu Kultury Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od 2024 Redaktor Naczelny czasopisma naukowego „Zarządzanie w Kulturze”. Jego zainteresowania koncentrują się na: symbolicznych wymiarach zarządzania organizacjami, w tym organizacjami kultury, markach kultury, dziedzictwie kulturowym przedsiębiorstw, sztuce przemysłowej, pomnikach i ich znaczeniu społecznym.

