Swarożyce. Emancypacja a kobieca* metaloplastyka, wystawa w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku

Miejsce: Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, Galeria Oranżeria
Czas: 5.07 – 24.08.2025
Kuratorki: Michalina Sablik, Magdalena Lazar
Artystki: Michalina Bigaj, Hannah Sophie Dunkelberg, Agata Ingarden, Lito Kattou, Magdalena Lazar, Lucia Leuci, Marketa Magidova, Ola Nenko, Emma Passera, Ala Savashevich, Weronika Wysocka

Magdalena Lazar, „Hey, hi, hello, yo, what’s up, 2024”, fot. Jacek Kucharczyk

* Kobiecość rozumiemy nie tylko w kategoriach genderowych, ale przede wszystkim jako działanie poza kapitalistycznym patriarchatem. Myślimy o sposobach wyjścia z binarnych sytuacji, które nadal są opresyjnie obecne. Chcemy, aby przestrzenie takie jak warsztat czy kuchnia były neutralne i przyjazne, nie stały do siebie w opozycji powiązanej z płcią użytkowników.

Słowiańskie wierzenia zakładały istnienie wielu bogów, jednak żaden z nich nie występowałby bez boga słońca, ognia i metalurgii Swaroga. Czasem porównywany jest z rzymskim Merkurym czy greckim Hermesem. To on kontrolował wszystkie bóstwa podczas snu, a jego moc była niemal nieograniczona. Był patronem kowali, którzy – jako tworzący metalowe narzędzia, okucia, klucze, podkowy, a w czasie wojny także broń i amunicję – szczycili się pełnieniem ważnej funkcji w swoich społecznościach. Przypisywano im posiadanie tajemnej wiedzy alchemicznej, dlatego nie wszystkich dopuszczano do tego zawodu, a w szczególności wykluczano kobiety.

Po latach uciemiężenia kobiety zdecydowały się zbuntować przeciw patriarchalnej mocy Swaroga. Zaczęły od przejęcia kuźni i maszyn. Mianowały się kowalkami, spawaczkami, siłaczkami, by władać ogniem i płynnym metalem. W zadymionych kuźniach i czystych warsztatach rozgrzewają kruszec do czerwoności, a następnie spłaszczają, wyginają, przekuwają czy przecinają pręty. Spawają powierzchnię stali lub odlewają prace z aluminium. Walą ciężkimi młotami, a gotowe kształty hartują w zimnej wodzie. Ubrane w fartuchy, rękawice ochronne i przyłbice, tworzą metalowe rzeźby oraz instalacje. Ogień i fizyczna, rzemieślnicza praca dają im poczucie sprawstwa, emancypacji i siły. Podejmują one próbę zawłaszczenia i przejęcia kowalstwa, które przez wieki uważane było za zajęcie męskie: niebezpieczne, wymagające fizycznej siły, a także kwalifikacji sięgających po wiedzę tajemną. Razem z młodymi kowalkami powołujemy do życia nowe boginki – Swarożyce – które od tej pory będą czuwały nad tym, aby każde narzędzie czy broń wychodząca z kuźni była wykorzystana w dobrym celu.

Na wystawie Swarożyce prezentujemy jedenaście współczesnych artystek z Polski i Europy zajmujących się metaloplastyką. To kolejne pokolenie po pionierkach, takich jak Barbara Hepworth, Magdalena Abakanowicz, Louise Bourgeois, Julia Keilowa, Magdalena Więcek czy Alice Aycock. Są to twórczynie w pełni zaangażowane w proces powstawania prac oraz rozwijające rzemieślnicze umiejętności. Oswajają to, co od wieków było uważane za niebezpieczne. Spawają, upłynniają metal, tną stal laserowo i plazmowo, łącząc ją ze sobą na zimno i na ciepło. Przejmują techniki, które w historii sztuki wykorzystywane były do tworzenia pomników wielkich ludzi (mężczyzn), upamiętniania wojen i reprezentowania chwały narodu, ale również do realizacji wielkich budowli, mostów, statków, czyli symboli kolonialnej siły, rozwoju i postępu technologicznego. Artystki stosują tradycyjne techniki do demistyfikowania i destabilizowania narracji historycznych1 1  1  I’m not Interested in Irony. Hannah Sophie Dunkelberg, interview with art critic Chloe Stead, “THE COLLECTIVE Magazine”, September 2024. ↩︎. W zastygłą metaloplastykę wprowadzają nowe tematy, wrażliwość oraz poetykę. Ich prace pełne są humoru, ironii i dystansu, jak realizacje Hannah Sophie Dunkelberg, która – odwołując się do karoserii samochodów, czyli męskiego fetyszu – tworzy kolorowe dziewczęce, popkulturowe formy. Do swoich dzieł włączają nowe estetyki, takie jak surrealizm czy groteska, obecne w pracach Włoszki Luci Leuci. W kontrze do wielkich narracji stawiają na mikrohistorie – prywatne i polityczne zarazem. Opowiadają o ucieleśnionym kobiecym doświadczeniu, a także wskazują na splątanie z pozaludzkimi bytami i procesami. Rozliczają się z tradycyjnymi przedstawieniami kobiet, tak jak Agata Ingarden tworząca alternatywną wersję Wenus, biologiczną maszynę będącą w relacji z otoczeniem, czy Lito Kattou, umieszczająca w ogrodzie modliszki, postrzegane w wielu wczesnych cywilizacjach jako stworzenia posiadające nadprzyrodzone moce, a także uosobienie femme fatale i symbol kobiecej dominacji.

Inne mikrohistorie odnoszą się do funkcjonowania kobiet w kontekście społecznym. Markéta Magidová opowiada o macierzyństwie. Kolorowe metaloplastyczne prace tworzy na bazie „bazgrołów” swoich dzieci, wprowadzając humor, lekkość i estetykę z placu zabaw. Ala Savashevich przywołuje proces socjalizacji kobiet do roli matek i robotnic w autorytarnej i patriarchalnej Białorusi. Fartuszek-zbroja staje się dla niej elementem emancypacji – zbroją i bronią przeciwko wyzyskowi i przemocy. Wielka rzeźba Oli Nenko, nawiązując formą do przeskalowanej paczki chipsów, opowiada historię przemocy seksualnej wobec kobiet.

W ciężkim metalu artystki próbują oddać silne emocje, takie jak euforia, strata, zakochanie. Magdalena Lazar odnosi się do świata roślin i związanej z nimi symboliki, aby opowiadać o osobistym doświadczeniu miłości i żałoby. Emma Passera wykonuje odlewy części swojego ciała, tworząc artefakty naładowane silnymi emocjami. Natomiast Michalina Bigaj podejmuje tematy ekologiczne związane z katastrofą klimatyczną, w którą tragiczne jesteśmy wplątani. Weronika Wysocka stawia w przestrzeni Oranżerii obiekt będący swoistym akumulatorem znaczeń, maszyną pochłaniającą źródła kulturowe, filozoficzne i egzystencjalne dociekania autorki.

Powrót metaloplastyki wpisuje się w szerszy trend „nowej materialności” w sztuce, widocznej w ponownym zainteresowaniu i redefinicji tradycyjnych technik artystycznych, takich jak ceramika, tkanina, metaloplastyka oraz szkło artystyczne. Prezentowane artystki korzystają z narzędzi i materiałów metaloplastycznych w nowy sposób. Dowolnie łączą je z innymi materiałami, wskazując na splątane sieci relacji. Niektóre z nich poszerzają szczeliny tradycyjnych kategorii rzeźbiarskich i przeciskają się przez nie, zwinnie łącząc stal z ciekłym karmelem, stłuczonym lustrem, melorecytacją, kablami i chitynowymi muszlami małży. Metaloplastyczki zwracają uwagę na materiał. Cierpliwie z nim współpracują. Badają jego proweniencję, historię oraz szerokie konteksty znaczeniowe.

Przez lata materiały rzeźbiarskie, takie jak kamień czy metal, uważane były za elementy nieożywione. Jak pisał Byung-Chul Han, w dobie cyfryzacji nastąpiła gwałtowna dematerializacja rzeczywistości oraz odarcie jej z „magii materii”, szczególnie dotkliwe podczas pandemii. Równocześnie przez lata podboju i konsumpcji ziemia była brutalnie eksploatowana, ponieważ to, co znajdowało się wewnątrz, traktowane było jako martwy zasób, z którego można instrumentalnie korzystać. Teraz potrzebujemy zwrotu w stronę rematerializacji oraz reromantyzacji rzeczywistości. Traktowania materii jako żywego, sprawczego bytu w relacji z innymi podmiotami2 2  2   ↩︎Byung-Chul Han, Społeczeństwo zmęczenia i inne eseje, Warszawa 2022, s. 150–151  3  3   ↩︎.

Artystki współpracują cieleśnie z materiałem rzeźbiarskim, co można opisać w sposób fenomenologiczny. Choreografia ich pracy zbudowana jest zarówno z gestów czułych, takich jak polerowanie, zaokrąglanie i utrzymywanie temperatury (często kluczowej dla formowania metalu, wymaga przecież dużej uważności i delikatności w stosunku do materii), ale też agresywnych ruchów zagięć, uderzeń i nacięć. Spawanie i cięcie stali stają się narzędziami emancypacyjnymi na wielu poziomach – emanują alchemiczną mocą oraz są urzekająco ekstremalnym widowiskiem. W błękitnych oparach kryje się jaskrawe ryzyko, ekscytacja i dramatyzm. Praca ta potęguje uczucie siły, napięcia i zmysłowości, a jednocześnie odznacza się bezkompromisową śmiałością. Najniższą ceną pracy w warsztacie jest ból pleców, mrowienie nadgarstków i niedoskonałości cery.

Lito Kattou, „Modliszka I, II, III, IV, V”, 2021, fot. Jacek Kucharczyk