Stefan Kaczmarek, Serigrafia, wystawa w Galerii Sztuki Strefa WAW ASP w Krakowie
Miejsce: Galeria Sztuki Strefa Wydziału Architektury Wnętrz ASP w Krakowie
Czas: 23.10 – 13.11.2025
Kurator: Tomasz Westrych
Współpracując w wyznaczeniu terminu indywidualnej wystawy grafiki w Galerii Sztuki Strefa, Wydziału Architektury Wnętrz, Stefan Kaczmarek bardzo ochoczo przystąpił do tego pomysłu. Wyznaczyliśmy wspólnie termin wystawy na październik roku 2025. Umówiliśmy się, że wyboru prac dokonamy w terminie wolnym od zajęć akademickich, w wakacje. Nikt z nas nie przypuszczał, że sprawy związane ze zdrowiem Stefana przybiorą tak nieoczekiwany obrót. Stefan bowiem odszedł – nagle i nieodwracalnie.
Nie mając możliwości spotkania z Autorem, zostałem sam z danym słowem stworzenia pokazu jego prac. Planowana wystawa zmieniła swój kontekst, w mojej świadomości przestała być jedynie kolejną ekspozycją dzieł, a stała się wydarzeniem o głębszym znaczeniu, wykraczającym poza standardowe prezentacje, jakie dotąd realizowałem w galerii. Z moimi wątpliwościami udałem się do prof. dra hab. Marcina Surzyckiego, wieloletniego współpracownika zmarłego Artysty i szefa Pracowni Serigrafii na Wydziale Grafiki. To w tym miejscu Stefan dał się poznać jako nieprzeciętny dydaktyk i przyjaciel wszystkich wydziałowych pedagogów oraz studentów. Od Marcina dowiedziałem się, że Stefan prowadził otwarte badania naukowe, w ramach których realizował program druku grafik, które moglibyśmy wykorzystać w kontekście przyszłej wystawy. Swoje prace przechowywał w jednej z szuflad pracowni – mogliśmy je wspólnie przejrzeć i wyselekcjonować. Dzięki bezpośredniej pomocy Marcina Surzyckiego i Moniki Brzegowskiej, stworzyliśmy zestaw prac, które postanowiłem potraktować jako materiał bazowy.
Przystępując do ich aranżacji we wnętrzu Galerii Strefa, w pamięci miałem nie tylko postać samego Autora, lecz również fragmenty życzliwych wypowiedzi na jego temat, będących opiniami oraz celnymi uwagami na temat jego twórczości. Wśród nich był również bardzo pomocny materiał, znaleziony w Internecie, a dotyczący wystawy Stefana w roku 2018 w Galerii Sztuki Współczesnej myślenickiego Ośrodka Kultury i Sportu, której kuratorką była w owym czasie pani dr Marta Raczek-Karcz.
Podczas uroczystego otwarcia wystawy, próbując połączyć wszystkie wątki związane ze Stefanem, w tle wciąż słyszałem charakterystyczne akordy finału XIX Konkursu Chopinowskiego w Warszawie. Wspomniałem początki tego wydarzenia z 1927 roku, kiedy zastanawiano się, jak oceniać uczestników. Wzorowano się wówczas na systemach punktowych ze świata sportu, by także w muzyce wyłonić laureatów na podstawie obiektywnych kryteriów. Choć przez lata formuła się zmieniała, zawsze pozostawała idea oceny „sprawności”, czyli technicznej biegłości, wierności nutom, interpretacji stylistycznej i wrażeń artystycznych.
To porównanie nie jest przypadkowe. Odwołuję się do niego, by podkreślić, jak bardzo sztuka, podobnie jak i muzyka, kształtuje naszą wrażliwość. Między datami narodzin i śmierci Artysty znajduje się symboliczna pauza, skrót myślowy kryjący w sobie bogatą metaforyczną treść jego życia. Kiedy stoję w pozornej ciszy przed jego pracami, słyszę echo osobistych przeżyć i badania własnych zainteresowań. Środki wyrazu, których używał, zdają się „brzmieć”, a w ich kompozycjach słychać artykulację dźwięków. Jak trafnie zauważyła Marta Raczek-Karcz, można w nich odczuć „ciosy wymierzone precyzyjnie w mózg”.
Stefan jednak nigdy nie chciał widza ogłuszyć. Prowokował do myślenia, badał w nas granice wrażliwości na tematy związane z totalitaryzmem i terroryzmem. Posługiwał się autentyczną narracją, monumentalną formą ciała, a repetycje tych form, precyzyjnie dopracowane, zestawiał z neutralnym tłem. Tworzył przestrzeń dialogu, zapraszając do refleksji.
Czy jednak w dzisiejszym medialnym chaosie potrafimy odnaleźć jednoznaczną odpowiedź na pytanie o ocalenie? Nie jestem pewien. Ta odpowiedź pozostaje w zawieszeniu, niczym hipnotyzujący dialog w mazurku Chopina, pomiędzy tańcem a śpiewem – w idealnym balansie prawej i lewej ręki.

