Nr 19 jesień 2025 rozmowy Agnieszka Jankowska-Marzec, Maciej Malczewski, Bartosz Banasik

Siła kolektywu. Z Bartoszem Banasikiem i Maciejem Malczewskim, twórcami Szkoły Wymysłów, rozmawia Agnieszka Jankowska-Marzec

Koncert: Marcin „Emiter” Dymiter „Elektromagnetyzm Miasta” z wizualizacjami malarskimi Anny Chmiel w trakcie wernisażu wystawy „Na Marginesie”, CSW Wiewiórka, Skład Solny, Kraków 2025, fot. Ł. Zając

Agnieszka Jankowska-Marzec: Czym jest Szkoła Wymysłów?

Maciej Malczewski: Jest to forma kolektywnego tworzenia, jakiejś małej wspólnoty, która już od lat przyjmowała swój kształt. Znamy się od czasów studenckich, mieszkaliśmy razem, współpracowaliśmy. Jesteśmy w podobnym wieku, zmagamy się z podobnymi problemami i po prostu rozumiemy nasze mocniejsze i słabsze strony. Zauważyliśmy, że potrzebujemy wzajemnej motywacji do działań artystycznych. Każdy z nas zajmuje się swoją własną twórczością, pracą zawodową i funkcjonuje w trudnych realiach życia artysty, gdzie często brakuje czasu na zrobienie czegoś swojego. To że zdecydowaliśmy się sformalizować nasze działania w postaci fundacji, to tylko efekt serii zbiegów okoliczności. Objęliśmy opieką zabytkowy budynek wiejskiej szkoły podstawowej w Wymysłowie, niedaleko Miechowa, piękny, lecz w stanie agonalnym. Początkowo miał mieć zupełnie inną funkcję, ale jak to w życiu bywa, plany i marzenia potrafią spełniać się w nieprzewidywalny sposób. Ruina powoli zaczęła przekształcać się w pracownię, w przestrzeń, gdzie przyjemnie jest być, tworzyć, gdzie są ku temu względnie dogodne warunki. Jest to takie miejsce, którym aż chce się dzielić, zapraszać do wspólnego konfrontowania z rzeczywistością.

Bartosz Banasik: Podobnie jak dla Macieja, dla mnie Szkoła Wymysłów to nie tylko miejsce, ale przede wszystkim społeczność, która wokół niej powstała. Jesteśmy dopiero na początku pisania naszej historii, ale pierwsze dwa lata intensywnych prac, zarówno budowlanych, jak i strukturalnych, upewniły nas, że to wszystko ma sens. Uświadomiły nam, jak bardzo potrzebujemy nie tylko przestrzeni, ale też wydarzeń i inicjatorów, którzy będą w stanie wziąć na barki odpowiedzialność i krytykę za takie przedsięwzięcia. Rynek sztuki jest zdecydowanie za mały, brakuje w nim przestrzeni do promocji, środków finansowych, edukacji, miejsc, które miałyby słyszalny i znaczący głos. Czasem trzeba czekać po kilka lat, aby zaprezentować prace w galeriach, wielu twórców traci nadzieje na to, że będą mieli szansę zorganizować swoją wystawę oraz że zostaną zauważeni i docenieni. Już teraz jest z nami prawie kilkudziesięciu artystów, którzy chcieliby z nami działać, a po każdym wydarzeniu pojawiają się kolejni.

M.M.: Sam punkt na mapie też ma znaczenie. Jest to malowniczy region północnej Małopolski, gdzie falujące pejzaże marszczą się po horyzont. Gdzie skażenie świetlne gwieździstego nieba praktycznie nie istnieje, a nocą można przypomnieć sobie, czym tak naprawdę jest cisza. Zdążyliśmy się przekonać, że dojazd z Krakowa, trwający mniej niż godzinę, nie jest przeszkodą, i warto wybrać się do szkoły, gdzie w malowniczych okolicznościach można spotkać się ze sztuką i ciekawymi artystami. Na ostatnim szkolnym wernisażu było tłumnie; zadbamy o to, by na kolejnych było podobnie.

Performance: „Fluxus Crime Scene” Haralda Koecka w trakcie wystawy „Znamiona Śmierci Stigmata Mortis”, Kraków 2025, fot. M. Woźniak

Jakie formy działalności zamierzacie rozwijać?

B.B.: Wystawy, wykłady, warsztaty oraz wydarzenia artystyczne, również badania. Marzy mi się zbudowanie na tyle wpływającej na rzeczywistość fundacji i społeczności, aby w dłuższej perspektywie móc wesprzeć możliwie jak największą liczbę twórców w promocji oraz spełnianiu ich artystycznych misji.

M.M.: Plany i marzenia mamy wielkie, lecz rzeczywistość skutecznie dawkuje nam możliwości ich realizacji. Z pewnością będziemy kontynuować to, co robimy, czyli cykliczne Międzynarodowe Sympozjum Artystyczno-Naukowe w Starej Szkole. Dzięki niemu raz do roku możemy być razem i tworzyć. I choć trzon fundacji – grupa osób, która angażuje się we wszystkie nasze inicjatywy, poświęcając swój czas, energię i pieniądze – już dosyć wyraźnie się klaruje, to do tego przedsięwzięcia zapraszamy artystów z zewnątrz – osoby, które już zdążyliśmy poznać, czy to w okolicznościach wspólnej pracy, plenerów, studiowania na akademii czy po prostu przyjaźni. Sympozjum to nie tylko plener – zawierają się w nim również wykłady i koncerty. Zależy nam na utrzymaniu pierwotnej funkcji szkoły, więc choć raz do roku w szkolnych salach muszą odbyć się lekcje. Każdy z nas wnosi do fundacji swoje wartości i możliwości. Jako konserwator dzieł sztuki i dydaktyk ze słabością do historycznych technologii artystycznych, zwracam uwagę na badawczy aspekt naszej działalności. Prowadzimy wykłady, warsztaty i wspieramy działania związane z ochroną i badaniem dóbr kultury. W dużym stopniu nasze plany są zależne od miejsca, w którym działamy. Jeśli uda nam się uratować budynek zabytkowej szkoły, na pewno nasilimy działania związane z plenerami, rezydencjami artystycznymi i warsztatami. A niezależnie od tego, będziemy kontynuować inicjatywy, które już rozpoczęliśmy – sympozjum, wystawy indywidualne osób związanych z fundacją, kolektywne działanie w ramach Krakersa, warsztaty i plener dotyczący pracy w ceramice, wykłady w szkole i na wyjeździe.

Widok wystawy: „LOST” Ja Lissitzky, Wymysłów 2024, fot. Ł. Zając

Czy możecie opowiedzieć o zorganizowanym przez was w ubiegłym roku sympozjum artystyczno-naukowym?

M.M.: Sympozjum było naszą pierwszą, można powiedzieć inicjującą funkcjonowanie Fundacji, inicjatywą. Chcieliśmy sprawdzić nasze możliwości organizacyjne i czy stara szkoła okaże się miejscem przyjaznym do plenerowego funkcjonowania. Miało w sobie nutkę artystycznego survivalu. Nie wszędzie był prąd, każdy musiał mieć latarkę, śpiwór i dużo chęci, żeby w tych trudnych warunkach, dalekich od wygody, tworzyć. Jedna ze szkolnych klas stała się noclegownią, z drugiej zrobiliśmy galerię, klasycznego white cube’a. Każdego wieczoru rozpalaliśmy ognisko, rozgrywaliśmy turniej badmintona, tworzyliśmy, cieszyliśmy się i, przede wszystkim, wspaniale spędziliśmy czas. Nasza szkolna ruinka wypełniła się atmosferą artystycznej wspólnoty i przyjaźni. Sympozjum w swoim założeniu miało być czasem i przestrzenią do zacieśnienia kontaktów ze środowiskiem akademickim. Na nasze zaproszenia odpowiedzieli Daniel Sobański – wykładowca w Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku – i Harald Koeck z Wiednia. Obecność Haralda była dla mnie ważną częścią tego wydarzenia – na wykładach zaprezentował nam efekty swoich kilkudziesięcioletnich badań nad związkami nauki, medycyny sądowej ze sztuką. Przeprowadził performans „Fluxus Decalcomania”, który wszyscy uczestnicy pleneru mogli współtworzyć i dostrzec w nim malarskość pojawiającą się w bardzo nieoczekiwanych warunkach.

B.B.: Początkowo zakładaliśmy, że podczas sympozjum będziemy przede wszystkim działać w medium rysunkowym, ale – jak Maciej wspominał – na rysunku się nie skończyło. Zaprosiliśmy siedmioro uczestników, nie licząc mnie i Maćka. Najbliższa nam zaufana ekipa, czyli: Andrzej Dromert, Malwina Kowalewska, Łukasz Domin, Piotr Starościc, Jarek Lisicki, Daniel Sobański i zaproszony gość honorowy z Wiednia Harald Koeck. Tą grupą zdecydowaliśmy się kontynuować naszą przygodę i rozwijać nie tylko fundację, ale również naszą artystyczną grupę. Andrzej z Malwiną w tym roku formalnie dołączyli do fundacji, wspierając nas nie tylko w organizowanych wydarzeniach. Zebraliśmy dużo dobrego feedbacku, co ostatecznie nas przekonało, że inicjatywa ma sens i jest potrzebna.

Widok rzeźby: „Gruz 500” Andrzeja Dromerta w trakcie wystawy „Na Marginesie”, CSW Wiewiórka, Skład Solny, Kraków 2025, fot. Ł. Zając

Jakie wystawy indywidualne udało się wam zorganizować?

B.B.: Dotychczas udało nam się zorganizować dwie wystawy indywidualne. Pierwszą była wystawa malarza Jarka Lisickiego w październiku 2024 roku, która miała tytuł Lost. Jarek pokazał kilkanaście obrazów oraz wykonał unikatowy mural na jednej ze ścian galerii, który pozostanie już, niestety, tylko w formie dokumentacji zdjęciowej. W wystawie Jarek poruszał historię naszych relacji międzyludzkich, pokazywał, jak cienka jest granica przebiegająca między życzliwością, dobrymi chęciami a zaskakującymi, niezamierzonymi konsekwencjami, które niekoniecznie kończą się dobrze. Senne, niewyraźne, niepokojące postacie malowane przez Jarka, przenikają się w surrealistycznym tańcu/życiu. Kolejną ekspozycją była wystawa Malwiny Kowalewskiej, która zaprezentowała prace zrealizowane w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Młoda Polska 2024; była to premierowa wystawa o tytule PASSING BY – rezultat kilkumiesięcznej pracy. Malwina pokazała nam w tym cyklu, że nawet codziennie mijane przez nas płoty i ślady ich użytkowania mogą stać się przyczynkiem do wrażliwej i twórczej eksploracji. W obu wystawach bycie kuratorem na swoje barki wziął Maciej, a ja razem z Andrzejem i Malwiną wspieraliśmy go organizacyjnie. Mamy już zaplanowane kolejne wystawy, ale na razie nie chcę o nich mówić, by nie zapeszać. 😊

Wykład prof. Bartosza Płachno w trakcie II Międzynarodowego Sympozjum Artystyczno-Naukowego w Starej Szkole w Wymysłowie, 2025, fot. Ł. Zając

Padło pytanie o pokazy indywidualne, musze więc zapytać o wasze ekspozycje wspólne, zbiorowe…

B.B.: Zorganizowaliśmy w trakcie tegorocznej edycji Krakersa wystawę o tytule Znamiona śmierci – stigmata mortis. Inicjatorem pomysłu był Maciej, sporo energii kosztowało go, żeby nas zmobilizować. Byliśmy solidnie przeciążeni ilością obowiązków i projektów, jednak jego entuzjazm wykrzesał z nas jeszcze sporo energii, dzięki czemu powstało coś naprawdę niezwykłego. Dołączyli do nas kolejni wspaniali artyści, a kuratorką wystawy została Anna Pansewicz, która napisała przejmujący tekst, dostępny w trakcie wydarzenia i nadal można go odnaleźć w naszych social mediach. Scenografię oraz prezentację prac oddaliśmy w ręce cudownej Elizy Gałki, która zrobiła naprawdę świetna robotę. Fundacja, już w rozszerzonym składzie, razem z grupą zaproszonych artystów w ekstremalnie krótkim czasie zaaranżowała i oczyściła zniszczoną przestrzeń przy ul. Zwierzynieckiej, co w zestawieniu z tematyką, jaką poruszyliśmy i ciężarem tematycznym, spotkało się z bardzo pozytywnym odbiorem odwiedzających. W tym projekcie wzięli udział, oprócz stałego składu: Anna Juszczak, Karol Palczak, Olga Pawłowska i Mateusz Woźniak. Oczywiście planujemy już kolejne zbiorowe działania w przyszłym roku.

M.M.: Założyliśmy że przynajmniej dwa razy w roku spróbujemy zrealizować jakiś temat jako grupa – najpierw, w trakcie sympozjum, zapraszając osoby spoza naszego fundacyjnego grona, a potem prezentując wystawę już poza szkolnymi murami, a gdzie to się wydarza, zależy od naszych gości. W zeszłym roku, dzięki Danielowi Sobańskiemu, był to udział w festiwalu Under Gdańsk i prezentacja naszej wystawy Ciało Pedagogiczne w galerii kolektywu Pogoda w Stoczni Cesarskiej w Gdańsku. W tym sezonie – Kraków, Skład Solny, CSW Wiewiórka i Anna Chmiel, która za tym stoi. A za rok, kto wie? Berlin, Paryż, Nowy Jork? 😊

Świetnym pretekstem do kolektywnej realizacji jest też coroczny KRAKERS. Jest to dobra okazja do podjęcia danego tematu, nie tylko jako grupa indywidualistów, ale bardziej jako kolektyw – pojawia się wyzwanie wspólnej interpretacji motywu przewodniego Krakersa, zrealizowania spójnej ekspozycji, zbudowanej na zgodnym dialogu. W zeszłym roku nie zdążyliśmy się oficjalnie zgłosić, ale mimo to, równolegle do oficjalnego programu, przygotowaliśmy wystawę, o której opowiedział już Bartek.

Stara Szkoła Podstawowa w Wymysłowie, 2023, fot. B.Banasik

Opowiedzcie o waszej najnowszej wystawie w Składzie Solnym.

B.B.: Początkiem tej historii jest tegoroczne sympozjum, które nosiło tytuł „Na Marginesie”, druga edycja wydarzenia, które planujemy realizować już co roku. Samo hasło jest oczywiście punktem wyjścia, artyści mogli je dowolnie interpretować. Sympozjum miało charakter interdyscyplinarny. Łączyło sztuki wizualne, naukę oraz dźwięk. W tym roku, oprócz stałej grupy, dołączyli jako goście: Jacek Dudek, Jitka Králová, Ania Chmiel, Łukasz Zając, Maciej Banasik i Mateusz Woźniak. Trzynastu artystów tworzyło na terenie szkoły oraz wokół niej w różnych mediach. Malarze, rzeźbiarze, fotografowie, a na koniec również muzycy. Sympozjum zwieńczyła mała wystawa w szkolnej galerii, panel z wykładami oraz koncert. Zależało nam na szerokim rozwinięciu naszego hasła, i to chyba nam się udało. Niektórzy artyści jeszcze po zakończonym sympozjum kontynuowali pracę, a nawet tworzyli dodatkowe dzieła, które zaprezentowaliśmy na wystawie w Składzie Solnym jako już pełną ekspozycję. Odbył się nie tylko wernisaż i finisaż 😊, ale spotkania z różnymi gośćmi, wykłady Anny Pansewicz i profesora Bartosza Płachno, botanika z Uniwersytetu Jagiellońskiego, i fantastyczne koncerty niezwykłych muzyków: Marcina Dymitra, Mata Barskiego i Artura Rumińskiego, dopełnione pięknymi wizualizacjami Anny Chmiel.

M.M.: Tak jak Bartek wspomniał, poza statyczną częścią listopadowego wydarzenia, wystawą, ważnym elementem były koncerty i wykłady. Chyba powinienem powiedzieć nie tyle koncerty, ile wydarzenia audiowizualne. Na wernisażu zagrał Marcin Dymiter, znany pod pseudonimem „Emiter” – wielka postać field recordingu, badacz sfer dźwiękowych miast, artysta międzynarodowej klasy. Wystąpił wraz z Anną Chmiel, która na kilku epidiaskopach, aktem malarskim stwarzała hipnotyczną oprawę wizualną. Opowiedzieli o elektromagnetyzmie miasta, o dźwiękach tła, napięciach elektrostatycznych i o tym, czego znieczuleni natłokiem hałasu nie jesteśmy w stanie usłyszeć; o tym, co na poziomie biologicznym, marginalizujemy – oddalamy od siebie, bo fizycznie nie bylibyśmy w stanie tego znieść. Emiter na rozpoczęciu, a na zakończeniu duet Mat Barski i Artur Rumiński, również z oprawą Ani. W czerwcu zadzwonił do mnie Mat i mówi: „Słuchaj, poznałem się jakiś czas temu z Arturem Rumińskim, bardzo serdeczny facet, nawet zaprosił nas na wesele, od jakiegoś czasu próbujemy się dogadać, żeby spróbować zagrać razem, może zrobimy to u was w Szkole?”. I już miałem zapytać, czy na weselu było fajnie, czy dobrze się tańczyło, ale zaraz, zaraz… Czy on mówi o tym Rumińskim? O muzyku, którego na koncertach supportują legendy, gitarzyście zespołu o światowej sławie, a Wesele to ten spektakl Klaty, do którego robił oprawę muzyczną? Tak, to ten. Zagrali w szkole, potem w Składzie Solnym. Stara Szkoła w Wymysłowie rozszerzyła więc swoją działalność o część muzyczną, i to z niezłym rozmachem. Mało tego, z Arturem, Matem i innymi muzykami mamy już kolejne plany! I – wisienka na torcie, wielki piękny owoc: płyta, zatytułowana hasłem przewodnim sympozjum, „On the Margin”. Pierwsze wspólne wydawnictwo tego duetu z kadrem malarskich wizualizacji Ani Chmiel na okładce. Rok temu, projektując logo naszej fundacji, nawet nie śmiałbym marzyć, że zobaczę je w tle koncertu hipnotycznie poruszającego, muzyków takiego formatu. A tu jeszcze sprowokowana naszym wydarzeniem płyta!

Jedna z sal lekcyjnych, Stara Szkoła Podstawowa w Wymysłowie, 2023, fot. B. Banasik

Skoro macie taką świetną passę, zdradźcie mi plany na przyszłość.

B.B.: Plany na przyszłość to kontynuować i rozwijać to, co realizujemy poprzez fundację, zwiększać swoje kompetencje w tej dziedzinie. Zbudować większy zespół, pozyskać sponsorów, granty, by mieć większe możliwości, przestrzeń do rozwoju i promocji artystów. Jest jeszcze mnóstwo rzeczy, które trzeba udoskonalać. Stworzyć fundamenty, które pozwolą nam myśleć dalej niż kilka lat do przodu. Pracuję też nad swoją wystawą indywidualną.

M.M.: Czekają nas różne wyzwania. Są te organizacyjne, formalne, dotyczące rozwoju fundacji w jej strukturze. Zawiązaliśmy Radę Programową Fundacji, do której zaprosiliśmy Andrzej Dromerta i Malwinę Kowalewską. Poszukujemy osób chętnych do wsparcia nas przy przygotowywaniu projektów i aplikowaniu do programów grantowych i dofinansowań. I choć mogłoby się wydawać, że największym wyzwaniem będzie utrzymanie dobrych, przyjacielskich relacji w naszej grupie, to akurat o to jestem spokojny, przecież znamy się od lat. Na własnym przykładzie wiem, w czym mogę pomóc, a w jakich sferach raczej sobie nie radzę. Dopóki utrzymamy tę napędzającą siłę wzajemnej motywacji, uda nam się osiągnąć cele, o których nawet jeszcze nie myślimy. Ważne plany dotyczą naszego miejsca – budynku zabytkowej szkoły. Jako jej opiekunowie stoimy przed generalnymi remontami wiążącymi się z dużymi inwestycjami. Siedemset metrów kwadratowych dachu do wymiany, konserwacja około sześćdziesięciu okien, ściany, drewniane podłogi, posadzki z pięknego lastrico… Stopniowo, kawałek po kawałku uratujemy szkołę i doprowadzimy do tego, że stanie się miejscem dostępnym, przyjaznym twórcom, badaczom i szerokiemu gronu odbiorców – wszystkim, bez wykluczenia. Póki co, nasze marzenia konsekwentnie się spełniają, więc i to o uratowaniu tego wspaniałego miejsca i utrzymaniu jego ducha też dojdzie do skutku. W najgorszym wypadku, trzeba będzie na nie jeszcze chwilę zaczekać.

Trzymam kciuki i dziękuję za rozmowę.

Agnieszka Jankowska-Marzec

Agnieszka Jankowska-Marzec

Absolwentka historii sztuki na UJ. W 2007 roku uzyskała tytuł doktora w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ. Pracuje na Wydziale Grafiki ASP w Krakowie. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się na sztuce XX wieku i sztuce współczesnej. Niezależna kuratorka i organizatorka wystaw, członek SHS i sekcji polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Sztuki (AICA).

Maciej Malczewski

Maciej Malczewski

Artysta i konserwator dzieł sztuki specjalizujący się w dawnych technikach artystycznych, wykładowca ASP w Krakowie. Autor prac konserwatorskich w obiektach o szczególnej wartości historycznej, m.in. w Katedrze w Świdnicy, Collegium Novum UJ i opactwie tynieckim. W praktyce artystycznej bada procesy zanikania pamięci i przemiany materii, pracując z tym, co ocalało jedynie w postaci śladu lub strzępu.

Bartosz Banasik

Bartosz Banasik

Ur. w 1992 roku. Rzeźbiarz, absolwent Wydziału Rzeźby ASP w Krakowie (dyplom z wyróżnieniem, 2017). Laureat głównej nagrody V Sympozjum „Muzyka w Kamieniu”, stypendysta ASP i Fundacji Jana Matejki. Jego prace znajdują się w kolekcji Muzeum ASP, w zbiorach prywatnych i w przestrzeni publicznej. Od 2017 roku prowadzi pracownię, od 2024 roku współtworzy Fundację Stara Szkoła.