#realselfiefeminism, 2017 – …

Projekt #realselfiefeminism jest świadomym buntem przeciwko tej męskiej perspektywie, która narzuca kobietom bycie atrakcyjnymi, perfekcyjnymi, młodymi i „sexy”. To próba zdystansowania się od panującego mitu urody i wyraz sprzeciwu wobec konieczności wpasowania się w wąski, obowiązujący kanon piękna. Jednocześnie, projekt ten daje możliwość dzielenia się na mediach społecznościowych treściami – cytatami z feministycznych lektur, które dotyczą nie tylko urody, ale również innych aspektów życia kobiet. Wydawało mi się, że jestem zdystansowana do swojego wyglądu, jednak wrzucenie pierwszego zdjęcia kosztowało mnie wiele. Zastanawiałam się, czy na pewno chcę zostać w ten sposób w pamięci, czy chcę wpuścić taki wizerunek do Internetu. Zawsze jednak pociągało mnie przekraczanie własnych granic w pracy twórczej – często robię coś, co lekko mnie przerasta. Zauważyłam, że się starzeję. Zaczynam wiotczeć, marszczyć się, a to już nie jest tylko kwestia zrobienia makijażu. Ten proces jest niepokojący, ale chciałabym go zaakceptować. Na początku, po wrzuceniu takich zdjęć, czułam się gorzej. Gdy zamykałam powieki, miałam przed oczami ich powidok, który bardzo mi się nie podobał. Z czasem to się zmieniło. Już nie wydaję się sobie na nich aż tak brzydka jak wcześniej – oswoiłam się. Chciałam, aby inni też zaczęli przyzwyczajać się do takich widoków, byśmy w naszej podświadomości rozszerzyły kanon urody. Na początku pojawia się odrzucenie, ale potem przychodzi akceptacja. I to, co kiedyś wydawało się brzydkie, z czasem przestaje takie być, staje się naturalne. Upiększające filtry na Facebooku i Instagramie mogą w pierwszej chwili działać wzmacniająco. Jednak na dłuższą metę mają działanie negatywne. Dziewczyny, które oglądają w telefonach zdjęcia innych pięknych kobiet, czują się bardzo źle ze sobą. Siedzą i martwią się, że nie są tak ładne, jak te, na które patrzą. Czują się w obowiązku wyglądać jak one (często nierealne, bo upiększone). Bawi mnie zestawianie moich zdjęć z poważnymi feministycznymi cytatami. Cieszy mnie kiedy taką treść, polubi na przykład salon kosmetyczny. W mediach społecznościowych zachwycają mnie zasięgi. Do galerii przychodzą ludzie, którzy się tym interesują, natomiast w Internecie na moje zdjęcie trafić może każdy. Kilka razy jakaś młoda dziewczyna napisała mi komentarz „fuj”. Ucieszyłam się, bo pomyślałam, że właśnie o taki efekt mi chodzi. Zawsze zastanawiam się, czy to jest wystarczająco „fuj”, powoli zaczynam tracić orientację.

 

Iwona Demko

Iwona Demko

Artystka wizualna, profesora ASP w Krakowie, kuratorka wystaw feministycznych. Przez wiele lat zajmowała się afirmacją kobiecej seksualności i narządów płciowych. Od 2016 roku jedną z jej aktywności jest empatia herstoryczna, oparta na badaniach archiwalnych. Tworzy obiekty soft sculpture i szyte obrazy tekstylne, instalacje, prace site-specific, wideo, prace w przestrzeni Internetu. Jej sztandarowym kolorem, zarówno w życiu, jak i w sztuce, jest róż.