Nr 20 zima 2026 felieton Zofia Krawiec, Katarzyna Oczkowska

Randkowe inspiracje ze świata sztuki

Valie Export i Peter Weibel

Jak co roku w lutym, wraz z – tak zwanym – świętem miłości, toniemy w różu (i to niestety nie takim, jaki zaproponowała Maria Pinińska-Bereś w swojej rzeźbie Studnia różu).  Róż i róże, a także czekoladopodobne wyroby w kształcie serc atakują nas z każdej możliwej strony. Jednak próbując nieco wyzwolić się z sideł skomercjalizowanej miłości doby późnego kapitalizmu, zaproponujemy randkowe inspiracje ze świata sztuki, które nie wymagają szczególnych nakładów finansowych i śmiało możecie odtworzyć je samodzielnie. Bez cienia wstydu odsłonimy rozmaite formy uczuciowości, by w tej wędrówce spróbować odnaleźć randkę, która najpełniej nas nasyci. To trochę tak jak Elaine z naszego ulubionego filmu Czarownica miłości w reżyserii Anny Biller. Bohaterka tej kampowej, feministycznej i psychodelicznej opowieści, poprzez miłość walczy z patriarchatem (i jednocześnie wpada w szereg genderowych pułapek). W poszukiwaniu inspiracji dla miłosnych uniesień pójdziemy podobnym tropem – z tą jednak różnicą, że jeśli zauroczenie okaże się fatalne, nie będziemy, jak tytułowa czarownica miłości, uśmiercać nieudanych randek.

Propozycja randkowa dla grzecznych chłopców

Czyli chłopców lubiących uległość i silne, niekiedy nawet dominujące kobiety. Na randkę zaprosić was może Valie Export – austriacka artystka, która na różne sposoby podejmuje w swoich pracach temat kontroli, łączącej się z seksualnością i relacjami damsko-męskimi. W 1968 roku założyła obrożę i smycz koledze po fachu – artyście Peterowi Weibelowi – i w roli dreptającego na czworakach psa, wyprowadziła go na spacer głównymi ulicami Wiednia ku uciesze – lub oburzeniu – mijanych przechodniów. Jeśli więc marzy wam się randka, podczas której macie jasno określone zasady i wiadomo kto trzyma smycz – Valie Export zdecydowanie bierze jeńców.

Propozycja randkowa dla uwielbiających codzienne rytuały (i Miasteczko Twin Peaks)

Jeśli potrzebujecie poczucia stałości w niepewnej rzeczywistości i nieco oślepia was blask rzekomo świetlanej przyszłości, to randka z Davidem Lynchem wzbudziłaby w was dzikość serca. Oprócz tego, że Lynch był reżyserem filmowym, malarzem i muzykiem, to przez jakiś czas tworzył również rodzaj dokamerowego performansu w postaci codziennych raportów pogody w Los Angeles, które publikował na You Tube. Siedząc przy biurku w okularach przeciwsłonecznych (chroniących go przed blaskiem świetlanej przyszłości), z kubkiem kawy, Lynch spoglądał w kamerę i lakonicznie relacjonował warunki meteorologiczne. Czasem dodawał do tego krótki komentarz. Na przykład w nagraniu z 2 grudnia 2021 roku wspomina o tym, że myśli o Lanie Del Rey i jej piosence Video Games. David Lynch’s Weather Report to działanie minimalistyczne, nieco nostalgiczne, trochę surrealistyczne, ale też niezwykle intymne – tak jak cały dorobek amerykańskiego twórcy. Jeśli pragniecie spokoju, twórczej monotonii i kojącego głosu, który oprócz zdawania sprawy ze stanu pogody, szepnąłby wam również do ucha ikoniczne pytanie, które pojawia się w pierwszym sezonie Miasteczka Twin Peaks – „Who killed Laura Palmer?” – to Lynch czeka z kawą (i pączkami).

Propozycja randkowa dla osób z lękiem separacyjnym

Pomysł dla tych, którzy i które spotykają się z osobami o unikowym stylu przywiązania. Z inspiracją randkową przybywa tajwański performer Tehching Hsieh, który w latach 80. eksperymentował z granicami bliskości i ograniczeniami ciała. W jednym ze swoich projektów przez rok pozostawał połączony liną ze swoją partnerką – nie mógł się od niej oddalić, lecz nie mógł jej też dotknąć. Każdy ruch wymagał współpracy, każdy krok był wspólnym wyzwaniem, a jednocześnie fizyczna interakcja była niedozwolona. Jeśli marzycie o randce, podczas której będziecie bardzo blisko z druga osobą, jednocześnie mając zakaz dotykania jej, to Hsieh już trzyma linę.

Propozycja randkowa dla osób, które łatwo płoną

Na pewno kojarzycie tego mema z uśmiechającą się diabolicznie dziewczynką i płonącym budynkiem w tle. Pozostawianie po sobie pożogi i jednoczesne noszenie w sobie nieugaszonego wewnętrznego ognia było właściwe dla Tamary Łempickiej – artystki, która stała się ikoną malarstwa w stylu art déco. Łempicka, wchodząc w relacje zarówno z mężczyznami, jak i kobietami (zdarzało się, że z kilkoma osobami jednocześnie, co w latach 20. i 30. XX wieku w Paryżu wzbudzało spore kontrowersje i chyba niewiele się od tego czasu zmieniło), często malowała swoich wybranków i wybranki. Te ostatnie pokazywała w sposób niezwykle zmysłowy, jasno komunikując płonącą w niej namiętność względem modelki. Doskonale widzimy to chociażby w La belle Rafaela z 1927 roku. Czy w ten sposób Łempicka internalizowała kategorię męskiego spojrzenia, reprodukowaną w sztuce przez wieki? A może proponowała female gaze, zanim to pojęcie w ogóle powstało? Jakby nie było, warto w tym kontekście zacytować słowa artystki: „Robię, co chcę, i nienawidzę robić tego, co muszę. Nie należę do klasycznego typu ludzi”. Brak klasycznego podejścia towarzyszył malarce na co dzień i z pewnością mogłaby was zabrać na niecodzienną randkę. Na przykład na wycieczkę autem, aby spalić Luwr. Bo taki właśnie pomysł przyszedł jej do głowy, gdy podczas jednej z imprez, od których nie stroniła, zapaliła się do pomysłu Filippo Tommaso Marinettiego. Włoski futurysta postulował zniszczenie tradycyjnej kultury – w tym spalenie muzeów czy bibliotek. Artystka, biorąc to dosłownie, zorganizowała podwózkę do Luwru, ale ostatecznie plan się nie powiódł. Jeśli więc czujecie duchowe połączenie z Łempicką (i dziewczynką z mema), artystka z pewnością w odpowiednim momencie wyciągnęłaby zapalniczkę, rozpalając ogniste uczucia.

Propozycja randkowa dla dwojga: chłopców z fantazją o byciu służącym i pań, które lubią być obsługiwane

Jeżeli w głębi serca czujecie, że kolacja to nie moment na bierne siedzenie przy stole, lecz na dopracowaną obsługę z ukłonem sięgającym kostek i tacą w dłoni – z inspiracją przybywa Salvador Dalí. Według anegdoty, podczas jednych z urodzin swojej żony Gali, na które ta zaprosiła wyłącznie przyjaciółki, artysta miał z własnej woli przyjąć rolę usłużnego lokaja, obsługując całe to kobiece zgromadzenie z teatralną powagą. Jeśli więc śnicie o walentynkowej randce, podczas której to nie wy zamawiacie homara, lecz podajecie go na srebrnej tacy, mówiąc przy tym „tak, madame”, a wasza partnerka siedzi na tronie jak bogini, uczcie się niskich ukłonów od najlepszych.

Zofia Krawiec

Zofia Krawiec

Dziennikarka kulturalna, krytyczka sztuki i kuratorka. Autorka książek „Miłosny Performans” (wyd. Lampa i Iskra Boża) i „Szepczące w ciemnościach. Jesteśmy wnuczkami czarownic, których nie zdołaliście spalić” (wyd. Znak Horyzont).

Katarzyna Oczkowska

Katarzyna Oczkowska

Krytyczka, kuratorka, adiunktka w Instytucie Sztuki i Designu UKEN w Krakowie. Autorka tekstów naukowych oraz krytycznych, twórczyni intermedialnych projektów, autorka podkastu Wygląda na niezłą sztukę.