Nr 21 wiosna 2026 kronika Grzegorz Sztwiertnia

Rafa, osad i wir. Rozważania (dryfy) na marginesie wystawy Michała Sroki Vortex w Galerii ASP

Michał Sroka, Vortex, wystawa w Galerii ASP w Krakowie
Miejsce: Galeria ASP w Krakowie
Czas: 27.03 – 23.05.2026

Widok wystawy, Michał Sroka, „Vortex”, Galeria ASP w Krakowie, fot. Szymon Sokołowski

Rafa to podwodna, zalegająca na niewielkiej głębokości lub nieznacznie wynurzająca się ponad powierzchnię wody, skała. Powstaje między innymi z wapiennych szkieletów organizmów morskich ale może też funkcjonować jako przeszkoda, która uniemożliwia osiągnięcie celu. Figura rafy dobrze oddaje naturę sztuki współczesnej i śmiało może też posłużyć jako wytrych do opisu wystawy Michała Sroki Vortex.

Ten ambiwalentny status rafy zatem – jednocześnie konstruktywny i obstruktywny – trafnie oddaje naturę prezentowanych na wystawie prac które, słowami autora, „operują pomiędzy obrazem, obiektem i architekturą. Granice między mediami ulegają rozmyciu: obraz wychodzi w przestrzeń, konstrukcja działa jak rysunek w skali, a instalacja przyjmuje logikę rozszerzonego malarstwa. To nie jest kwestia łączenia dyscyplin, lecz pracy w obrębie jednej struktury, która zmienia swój sposób organizacji w zależności od medium”. Ten fragment autorskiego opisu pozwala sytuować je w obszarze refleksji nad statusem struktury nie w stanie rozpadu, ale przejścia, perforacji czy utraty stabilności – i tak będzie tu rozpatrywana.

Na poziomie formalnym punktem wyjścia pozostają klasyczne narzędzia modernistycznej organizacji przestrzeni: siatka, podział, moduł, czy Corbusierowski modulor (wszak Autor jest dyplomowanym architektem). Jednak w praktyce ich funkcja ulega daleko idącej ewolucji. Można to prześledzić w serii rysunków towarzyszących pracom przestrzennym, w których linie – klasyczne obrysy lub kontury – zamiast opisywać, ujawniają miejsca napięcia, kontaminacji i nawarstwiania (palimpsest). Ten system myślenia obrazem, rezygnując z czytelności (choć nie logiczności), nie znika, lecz jedynie zmienia swój status – z narzędzia porządkowania przechodzi w formę konstytuującą się poprzez relacje.

Choć dla Sroki na poziomie formalnym punktem wyjścia są klasyczne narzędzia modernistycznej organizacji przestrzeni, to afektywnie tym, co wyznacza logikę tworzonych przez niego struktur są melancholia, utrata i żałoba – pojęcia należące zarówno do szerokiej kategorii psychologii przeżywania straty (po optymizmie i euforii projektu modernistycznego), jak też przynależne do hybrydowych praktyk ponowoczesności. Same realizacje, mając ambicję kompleksowego ujęcia głównych problemów współczesności, ogniskują w sobie intrygującą (plot) koncepcję intelektualną, materiałową i duchową, bliską chociażby jońskiej filozofii przyrody. Czy owa elementarna (i sentymentalna) wykładnia praw materii i rządzących nią procesów, a także intuicyjne, syntetyczne ujmowanie świata nie wybrzmiewają dziś z nową aktualnością? System nie znika, lecz zmienia status: z narzędzia porządkowania i nadzoru przechodzi w stan kancerogenny i halucynacyjny – algorytmizacji ekonomii zachowań i estetyki kontroli (S. Zuboff, H. Steyerl). Tę transformację można również rozumieć w perspektywie filozofii procesu Gillesa Deleuze’a, w której forma nie jest stanem, lecz wydarzeniem, a stabilność jedynie chwilowym efektem relacji. Nie mamy tu więc do czynienia z destrukcją systemu, lecz raczej jego przejściem w fazę reorganizacji, w której pierwotna logika zostaje poddana przemieszczeniom, napięciom i przekształceniom (często jałowym lub zgubnym). I choć taka struktura wciąż pozostaje „rozpoznawalna”, to przestaje funkcjonować jako zamknięta, logiczna całość. Ujawnia swoją podatność na zmianę i tym samym wchodzi w stan dynamiczny, który można opisać – za teorią struktur dyssypatywnych Ilyi Prigogine’a – jako moment bifurkacji, w którym porządek (również w formie katastrofy czy zapaści) wyłania się poprzez niestabilność i rozszczepienie – schisis (terminologia zaburzeń afektywnych może być tu również adekwatna).

Zatem obiekty Michała Sroki można traktować zarówno jako rafy w morzu nieograniczonej, eskalującej dyssypacji, gdzie logika procesu rozpraszania i utraty energii (lub przepływu kapitału) zostaje zakłócona przez wystające i hamujące nurt twory, jak też osad tworzony przez organizmy osadzające się na powierzchni kultury w procesie biofoulingu (obrastania przez organizmy żywe powierzchni zanurzonych w wodzie). Rafa koralowa stanowi przykład formy powstającej poprzez akumulację i sukcesję, której struktura nie jest jednorodna ani zamknięta, lecz rozwija się przez nakładanie się kolejnych warstw, w których to, co martwe, staje się podstawą dla tego, co żywe (podobieństwo do takich form widać w większości eksponowanych na wystawie obiektów Sroki, głownie z cyklu Post-Ruins z 2025, których forma nie została definitywnie zamknięta i może być dalej rozwijana). Podobnie w „miejskich” procesach biofoulingu elementy infrastruktury – betonowe bloki, nabrzeża, konstrukcje hydrotechniczne – zostają przejęte przez organizmy, które nadpisują ich pierwotną funkcję. Struktura techniczna nie znika, lecz zmienia status: przestaje być narzędziem porządkowania i kontroli, a staje się podłożem dla rozwoju nieplanowanych form życia. W obu przypadkach (naturalnym i twórczym) forma nie jest efektem kompozycji, lecz wynikiem długotrwałego procesu narastania, w którym warstwy nie zastępują się nawzajem, lecz współistnieją, tworząc układ palimpsestowy.

To porównanie z akwenem (morskim lub rzecznym) narzuca się poprzez samo przygotowanie i aranżację przestrzeni wystawienniczej, której niebiesko-brązowe ściany, sugerując środowisko wodne, stanowią tło dla układów kompozycyjnych złożonych z obiektów, obrazów, rysunków i konstrukcji architektonicznych. Różnorodne medialnie i materiałowo prace powstały z reguły poprzez nawarstwianie, nakładanie, naklejanie i łączenie. Ta heterogeniczność wizualna i technologiczna oraz wykorzystywanie w procesie formowania drukarek 3D i metod obróbki technicznej zarówno przywołuje architektoniczne wykształcenie Michała Sroki, jak też wskazuje na źródło możliwych inspiracji i odniesień – od Bauhausu (Hans Arp) po minimal-art (Donald Judd). Adekwatna procedura druku 3D, polegająca na powolnym, metodycznym i nieustępliwym nawarstwianiu materiału plastycznego powtarza niejako opisywany wyżej proces biofoulingu i warstwowania form sedymentacyjnych (tworzenie turbidytu).

Komplementarnym, choć pozornie przeciwstawnym procesem, który warto tu przywołać, jest zapadanie się nawierzchni drogowych i chodników. Tutaj również mamy do czynienia z działaniem rozłożonym w czasie: infiltracją wody, erozją podłoża, mikropęknięciami, które stopniowo destabilizują strukturę od wewnątrz. Powierzchnia, zaprojektowana jako jednolita i trwała, ukrywa swoją warstwowość aż do momentu, w którym dochodzi do gwałtownego przekształcenia. Zapadnięcie się nie jest nagłym początkiem tego procesu, lecz jego ujawnieniem. To, co było rozproszone i niewidoczne, kondensuje się w jednym punkcie – czarnej dziurze – prowadząc do utraty spoistości (kohezji). Powstała w ten sposób wyrwa (resectio) nie jest jedynie brakiem, lecz aktywnym elementem reorganizującym strukturę: odsłania jej przekrój, zmienia trajektorie ruchu i wprowadza nowe relacje między powierzchnią a podłożem.

Procesy te można również odczytać w perspektywie wyżej wspomnianej teorii struktur dyssypatywnych Ilyi Prigogine’a. Zarówno narastanie, jak i zapadanie się są efektami działania systemów pozostających daleko od równowagi, w których lokalne fluktuacje prowadzą do momentów krytycznych – bifurkacji. W punkcie bifurkacji struktura traci stabilność i uzyskuje zdolność do reorganizacji. Może to prowadzić zarówno do akumulacji (jak w przypadku raf i biofoulingu), jak i do utraty spójności (jak w przypadku zapadania się nawierzchni). W tym ujęciu forma przestaje być rozumiana jako obiekt zamknięty, a zaczyna funkcjonować jako pole ciągłych przekształceń. Narastanie i zapadanie się nie stanowią przeciwieństw, lecz komplementarne tryby działania struktury. Pierwsze ujawnia jej zdolność do akumulacji i rozszerzania, drugie – podatność na utratę ciągłości i reorganizację poprzez zapaść. To właśnie w tych momentach – w miejscach nadpisania, szczelin, ubytków i kumulacji – struktura ujawnia swoją rzeczywistą naturę: jako układ relacyjny, warstwowy i niestabilny, pozostający w stanie permanentnego przejścia (flux).

Istotnym kontekstem dla wystawy może być realizacja Gordona Matty-Clarka Reality Properties: Fake Estates z 1973 roku, w której artysta nabywał mikroskopijne, bezużyteczne działki – niewielkie, resztkowe lub niedostępne obszary powstałe w wyniku „ślepego” funkcjonowania systemu urbanistycznego. Przestrzenie te, choć istniejące prawnie, pozostawały „nieużyteczne” i pozbawione funkcji. Podobnie jak to ma miejsce w koncepcji omawianej wystawy, struktura nie ulega degradacji, lecz ujawnia nieciągłość i wewnętrzne pęknięcia. Owe pęknięcia, niczym dziury w chodnikach dla pieszych i jezdniach, nie funkcjonują jako części większej całości (są uwzględniane, lecz nie planowane), ale jako bękarty, sieroty i wdowy (kontekst grafii [i typografii] jest tu zasadny), byty autonomiczne, które wskazują na zakłócenia w spójności systemu. O ile jednak projekt Matty-Clarka operuje przede wszystkim na poziomie materialnych, realnych relacji własności i mapy, o tyle Vortex przenosi tę logikę w obszar prezentacyjny i modelowy, gdzie szczeliny, ubytki i przerwy stają się miejscami konceptualnej gry i reorganizacji formy. W obu przypadkach to, co marginalne, porzucone i nieużyteczne, okazuje się kluczowe jako przestrzeń ujawniająca ukryte warunki funkcjonowania struktury i sensu. Jeśli Fake Estates pokazuje, że system produkuje „puste” miejsca, „ślepe plamki”, luki w polu kapitalistycznego widzenia i nadzoru, to Vortex przekonuje, że to właśnie te fragmenty zdają się być miejscem realnej transformacji struktury.

Zatem procesy takie, jak narastanie raf koralowych (akrecja rafowa), biofouling, dyssypacja, bifurkacja oraz zapadanie się nawierzchni drogowych ujawniają wspólną logikę formy – ramę, która nie jest efektem planowania ani stabilizacji, lecz relacji, czasu i niestabilności. Choć należą do różnych porządków i dziedzin, wszystkie odsłaniają strukturę jako układ dynamiczny, którego spójność jest chwilowa i zależna od ciągłych przepływów materii oraz energii – kaprysu (el capricho).

Grzegorz Sztwiertnia

Widok wystawy, Michał Sroka, „Vortex”, Galeria ASP w Krakowie, fot. Szymon Sokołowski