Nr 21 wiosna 2026 recenzja Dominika Łarionow

Portrety artysty we wnętrzu muzealnym

Visages d’artistes. De Gustave Courbet à Annette Messager
Miejsce: Petit Palais, Paryż
Czas: 18.03 – 19.07.2026
Kuratorka: Annick Lemoine

Widok wystawy, „Visages d’artistes. De Gustave Courbet à Annette Messager”, Petit Palais, Paryż


Omówienie wystawy Visages d’artistes. De Gustave Courbet à Annette Messager w Petit Palais w Paryżu można zacząć od okrzyku zazdrości – bo czegóż to Francuzi nie mają w swoich magazynach! Annick Lemoine, dyrektorka muzeum i kuratorka ekspozycji wraz ze zespołem naukowczyń (Stéphanie Cantarutti, Anne-Charlotte Cathelineau, Sixtine de Saint-Léger) przygotowała na podstawie zasobów własnej instytucji monograficzną prezentację pozornie prostego tematu, który okazał się niezwykle skomplikowany i trudny. Tytuł, który na język polski można przetłumaczyć jako „wizerunki artystów”, choć może lepsze w tym wypadku będzie dosłowne przełożenie: „twarze artystów”, dobrze oddaje intencję organizatorów. W trzech salach zgromadzono kilkanaście autoportretów, portretów, ale także płócien przedstawiających sceny grupowe, zaczynając od czasów Courbeta po współczesność.

James Hall uznał, że wielka kariera autoportretu jako tematu malarskiego rozpoczęła się dopiero w epoce romantyzmu. Badacz jednocześnie zauważył, że później pojawiło się „zjawisko przeciwne – degradowanie autoportretów do rangi portretów nieznanego modela. Współczesny kult artysty sprawia, że w rozważaniach o autoportrecie trudno uniknąć przesadnej, nabożnej czci – mówienia o nim ściszonym, pełnym szacunku głosem. To dlatego, że zbyt mało uwagi poświęca się fascynującemu tematowi autoportretów komicznych i karykaturalnych”  1  1  J. Hall, O autoportrecie, tłum. A. Nowak-Młynikowska, Sopot 2026, s. 16. ↩︎. Zdanie brytyjskiego badacza mogłaby posłużyć jako lapidarny komentarz do paryskiej wystawy. Narracja zaproponowana przez kuratorki gubi się w merytorycznym niedopowiedzeniu, bo nie do końca wiadomo, jaki był cel przygotowania ekspozycji: czy jesteśmy w muzeum i oglądamy w skupieniu dzieła, czy może wystawa ma prowokować do rozmowy o pozycji artysty i artystki jako podmiotu, ale też przedmiotu sztuki. Oczywiście, miłe dla oka pozostaje zobaczenie w jednym miejscu kilku ciekawych autowizerunków, między innymi wspomnianego już Courbeta, Léona Bonnata, Pierre’a Puvis de Chavannes’a, a także zabawnego Autoportretu klaun/kwiat Niny Childress (2020) czy naturalnych rozmiarów siedzącego manekina, wykonanego z żywicy, a przedstawiającego Helen Delprat (2013). Intrygują pokazane na wystawie obrazy sytuacyjne z pracowni artystów. Jean François Gigoux zachwyca obrazem W kącie salonu malarza (1852), przedstawiającym czerwony skórzany fotel z leżącym kapeluszem w typie chapeau claque, laską i białymi rękawiczkami. Porzucone rzeczy stały się znakami fizycznej obecności niewidocznego artysty. Autor prowokacyjnie dał odbiorcy możliwość dalszego snucia opowieści o nim jako głównym bohaterze, którego pozostawione części wierzchniej garderoby stały się wstępem do jakieś niedopowiedzianej, a może tajemniczej historii. Niezwykły jest też realistyczny obraz Édouarda Dantana z 1897 roku przedstawiający rzeźbiarza Paula Aubégo w trakcie pracy w swoim atelier, ponieważ oprócz skupionego artysty widzimy z detalami jego pracownię. Kuratorki doskonale wykorzystały możliwości, którymi dysponuje Petit Palais. W magazynach udało im się odnaleźć kilka z rzeźb, które Dantan namalował w tle postaci pracującego mistrza. Dzięki temu udało się zaaranżować w przestrzeni muzeum atelier z dziełami Aubégo, które ustawiono w podobnej konfiguracji jak na prezentowanej kompozycji. Ten zabieg miał dla zwiedzających posmak teatralny, choć można go potraktować jako mini wehikuł czasu, by widzowie choć trochę poczuli atmosferę paryskiej pracowni mistrza z końca dziewiętnastego wieku.

Dla historyków sztuki intrygujący z pewnością będzie fragment wielkiej Panoramy wieku autorstwa Henriego Gervexa i Alfreda Stevensa. Artyści z okazji wystawy światowej, która odbyła się w 1899 roku w Paryżu, przygotowali płótno przedstawiające ważne dla kultury Francji postacie. Tytułowe stulecie odnosiło się do czasu, który upłynął od zburzenia Bastylii w 1789 roku. Wielkoformatowa kompozycja prezentowała około sześćset postaci. W czasie wystawy światowej Panorama z powodzeniem została wystawiona w ogrodzie Tuileries. Siedem lat później płótno zostało pocięte na kilkanaście fragmentów i sprzedane. Muzeum Petit Palais ma w kolekcji kilka z nich, na wystawie zaprezentowano jeden przedstawiający Jules’a Dupré, Théodore’a Rousseau, Jeana-François Milleta, Charlesa-François Daubigny’ego, Camille’a Corota i Gustave’a Courbeta. Namalowano ich jako grupę, która przechodzi przez most Aleksandra III, na tle Sekwany, zarysów Pont Neuf i Notre Dame. Wszyscy sprawiają wrażenie rozdyskutowanych, zadziwionych, twarze pozostały niewyraźne, nakreślone szybkimi ruchami pędzla. Współczesnego widza może zaskoczyć także konwencjonalność ubioru sportretowanych, a nawet jego unifikacja. Ekstrawagancja stroju stała się domeną twórców dopiero w XX wieku. Stanowi cześć współczesnej ekspresji artystycznej, niczym kostium nakładany na ciało twórcy, by odróżnić się od tłumu zwykłych ludzi. I ten kontrast stylistyczny pomiędzy postaciami ustawionymi na moście a współczesnością paradoksalnie wiele mówi o dewaluacji pozycji artysty w społeczeństwie. Można powiedzieć, nieco przewrotnie, że w czasach, kiedy nie trzeba było krzyczeć w mediach społecznościowych o sobie, ubierano się tanio i wygodnie. Bez wątpienia panoramy w XIX wieku opowiadały historie z narodowym, państwotwórczym podtekstem, służyły budowaniu mitów, podobnie jak namalowana pod kierunkiem Jana Styki i Wojciecha Kossaka Panorama Racławicka (1893–1894). Monumentalne w założeniu dzieło Gervexa i Stevensa ma charakter dokumentalny, który warto docenić, i wiele mówi o ówczesnej pozycji sztuki i twórców w panteonie dokonań młodej republiki, szczególnie pod koniec trudnego dla Francji XIX wieku. Zachowany fragment Panoramy wieku poprzez swoją polityczność i delikatny ton propagandy narodowej ciekawie wpisuje się w myśl Halla o wyjątkowym znaczeniu portretu artysty.

Bez wątpienia autorów tych panneaux było kilku lub wręcz kilkunastu, bo łatwo dostrzec różne stylistyki. Obrazy powstały jako zapisy ku pamięci, niczym pamiątkowe fotografie albo ówcześnie modne wpisy do sztambucha. Każde przestawia twarze umiejscowione przypadkowo na ciemnym tle, nie dostrzegamy na płótnie żadnego zamysłu kompozycyjnego. Patrzą na nas artyści, którzy stali się częścią wielkiego portretu nieznanego modela wedle określeń brytyjskiego badacza.

Osobne spojrzenie na artystę reprezentują dwa panneaux przedstawiające portrety uczniów atelier mistrzów. Pierwszy ukazuje czterdziestu trzech uczestników kursów Charlesa Gleyre’a, drugi – adeptów malarstwa z pracowni Paula Delaroche’a. Autorzy obu dzieł pozostają nieznani, choć może są nimi artyści, których wizerunki oglądamy, ponieważ niektóre z nich zostały namalowane szybko, skrótowo, a inne dokładnie. Bez wątpienia autorów tych panneaux było kilku lub wręcz kilkunastu, bo łatwo dostrzec różne stylistyki. Obrazy powstały jako zapisy ku pamięci, niczym pamiątkowe fotografie albo ówcześnie modne wpisy do sztambucha. Każde przestawia twarze umiejscowione przypadkowo na ciemnym tle, nie dostrzegamy na płótnie żadnego zamysłu kompozycyjnego. Patrzą na nas artyści, którzy stali się częścią wielkiego portretu nieznanego modela wedle określeń brytyjskiego badacza.

W pewnej kontrze do portretów artystów, na wystawie można zobaczyć także rysunki satyrycznie publikowane na łamach „Le Charivari”, pierwszej satyrycznej gazety codziennej wydawanej w Paryżu w latach 1832–1926, która później, aż do 1937 roku wychodziła jako tygodnik. Tam, w 1859 roku, Gaspar Felix Tournachon, znany powszechnie jako Nadar, opublikował cykl prześmiewczych rysunków przedstawiających jury salonu paryskiego. Od 1901 do 1936 roku ukazywał się w Paryżu magazyn satyryczny „L’Assiette du beurre”, który w 1902 wydał monograficzny numer poświęcony karykaturom artystów. Pozwala to uznać, że gazety adresowane do popularnego odbiorcy nie stroniły od komentarzy z życia artystów. Pisma te stały się zapowiedzią dzisiejszych gazet, pogardliwie nazywanych brukowcami. A rysunki satyryczne i karykatury w XIX wieku stały się narzędziem służącym do skrótowego komentarza. Ich autorami byli często twórcy znani, jak popularny wówczas Cham, czyli Amédée Charles Henri, Vicomte de Noé, który był parem Francji.

Ekspozycja w Petit Palais nie pomija autoportretów kobiecych. Obok wspomnianego już klauna z kwiatkiem autorstwa Childress, obrazu ocierającego się o karykaturę, znaleźć można też autoportrety Cindy Sherman czy Nathanaëlle Herbelin, które stały się manifestacjami kobiecości opisanej przez ciążowe brzuchy. Nie zabrakło też wspomnienia skandalu artystycznego. Kuratorzy pokazali popiersie malarza Georges’a Clairina, wykonane przez Sarę Bernhardt około 1875 roku. Dziewiętnastowieczna prasa nie szczędziła autorce krytyki uznając, że wielka aktorka nie może być rzeźbiarką – i to dobrą. W Petit Palais pojawił się także delikatny portret Eugénie-Marie Godifflet-Caillard, zwanej Germaine Dawis, która uczyła się pod okiem Jeana-Jacques’a Hannera. Mistrz namalował swoją uczennicę w 1892 roku, prezentując zaciekawioną, inteligentną twarz młodej kobiety. Wydaje mi się jednak, że wątek kobiety-artystki do wystawy został wprowadzony w sposób wymuszony. Funkcjonuje bowiem na obrzeżach głównej narracji, która pozostaje zdominowana przez męskie portrety i autoportrety.

W Paryżu z łatwością dostrzec można strategię kuratorską polegającą na przygotowywaniu w znamienitych muzeach wystaw wakacyjnych o nośnych tytułach, których zawartość merytoryczna nie zachwyca. I choć w wypadku Visages d’artistes silnie akcentowany lokalny charakter ekspozycji nie przeszkadza, bo dostrzeżemy w niej wiele ciekawostek, to jednak nieskrywana męska paryskocentryczność narracji bardzo ograniczyła kuratorki. A wystarczyło tak niewiele, w kolekcji Petit Palais znajduje się chociażby płótno autorstwa Clairina ukazujące młodą Bernhardt siedzącą na sofie z 1876 roku.

Ekspozycję zamyka makieta monumentalnej Historii sztuki francuskiej autorstwa Maurice’a Denisa. Możemy zobaczyć to dzieło na plafonie kopuły Petit Palais. Powstało w 1921 roku, w okresie odzyskiwania spokoju społecznego i narodowego po tragedii I wojny światowej, co tłumaczy jego silnie patriotyczny cel. Fresk prezentuje ważne dla sztuki francuskiej postacie, zaczynając od średniowiecza, przez architektów Wersalu, po Eugène’a Delacroix i Auguste’a Rodina. Zatem wystawę o twarzach artystów zamyka mocny gest kuratorski, sprowadzający cały wywód do Francji oraz artystów-mężczyzn, będących celebrytami wszelkich dyskursów historii sztuki.

Całej ekspozycji w Petit Palais, pomimo ciekawego konceptu tematycznego, można zarzucić brak rozmachu, gestu oraz chęci zadawania dociekliwych, krytycznych pytań. Wystawa została przygotowana dla turysty, który przemierzając ulice francuskiej stolicy, chce przy okazji zobaczyć parę mniej lub bardziej znanych obrazów. W Paryżu z łatwością dostrzec można strategię kuratorską polegającą na przygotowywaniu w znamienitych muzeach wystaw wakacyjnych o nośnych tytułach, których zawartość merytoryczna nie zachwyca. I choć w wypadku Visages d’artistes silnie akcentowany lokalny charakter ekspozycji nie przeszkadza, bo dostrzeżemy w niej wiele ciekawostek, to jednak nieskrywana męska paryskocentryczność narracji bardzo ograniczyła kuratorki. A wystarczyło tak niewiele, w kolekcji Petit Palais znajduje się chociażby płótno autorstwa Clairina ukazujące młodą Bernhardt siedzącą na sofie z 1876 roku. Artysta, którego wyrzeźbiła aktorka, uchwycił jej wyzywające spojrzenie, oddał jej pewność siebie i siłę. Pojawienie się tego dzieła na obecnej wystawie zmieniłoby narrację kuratorską i stałoby się początkiem dyskusji wokół obecności/nieobecności kobiet w sztuce; dominującej roli mężczyzn i tak dalej… Nic takiego się nie stało, a spragniony debaty widz musi się zadowolić reprodukcją dzieła Clairina, która jest – o, ironio – głównym gadżetem w sklepie muzealnym.

Widok wystawy, „Visages d’artistes. De Gustave Courbet à Annette Messager”, Petit Palais, Paryż

Dominika Łarionow

Dominika Łarionow

Adiunkt w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Łódzkiego. Autorka trzech monografii: Przestrzeń obrazu. Scena Plastyczna KUL Leszka Mądzika (Lublin 2008), „Wystarczy tylko otworzyć drzwi….”. Przedmioty w twórczości Tadeusza Kantora (Łódź 2015) oraz Limen znaczy próg. Wyspiański, Kantor, Szajna (Łódź 2024). W swojej pracy naukowej zajmuje się historią scenografii.