Nr 19 jesień 2025 recenzje Magdalena Ujma, Kinga Nowak, Agnieszka Jankowska-Marzec, Marta Jamróg 

Podsumowanie redakcyjne 2025

Rysunki: Marta Jamróg

 

1. Kolekcjonowanie w niepewnych czasach

Mieliśmy (i wciąż mamy) do czynienia ze spektakularnym zachwianiem na rynku sztuki. Jak portal „Rynek i sztuka” donosił już w kwietniu 2025 roku, na rynkach światowych sprzedaż spadła o 12 procent, a jednocześnie liczba transakcji wzrosła o 3 procent. Podobne zjawisko przydarzyło się także i w Polsce. Rozejście się pomiędzy kwotą sprzedaży a liczbą transakcji świadczy o tym, że sztuka przestaje być domeną kolekcjonerskiej elity i coraz większe znaczenie zyskują niższe segmenty cenowe.

Przyczyny tąpnięcia sprzedaży są różne i jest ich wiele. To między innymi spadek inflacji, postpandemiczne przesycenie dobrami i zwłaszcza niepewność sytuacji geopolitycznej, odczuwana szczególnie w naszej części Europy, patrzącej z lękiem na perspektywę niestabilnego paktu pokojowego zawieranego ponad naszymi głowami i na amerykański reset stosunków z Rosją.

Ostatecznie, rynek sztuki w Polsce pod koniec 2025 roku pokazuje pewną stabilizację po wcześniejszych spadkach. Odnotować trzeba rosnące zainteresowanie sztuką kobiet, sztuką dawną oraz obiektami z pogranicza działalności artystycznej. Rynek się dywersyfikuje i demokratyzuje. Bieżące trendy obejmują także etykę i ekologię, pojawiło się zainteresowanie kolekcjonowaniem zrównoważonym, a także sztuką w plenerze (już nie nazywa się jej przestrzenią publiczną). Przede wszystkim widać postępującą zmianę modelu kolekcjonowania, pojawienie się kolekcjonerów młodych i dopiero zdobywających doświadczenie, inwestujących w sztukę najmłodszych pokoleń. Widać rozszczelnianie starego, ekskluzywnego modelu zbierania sztuki: teraz nie trzeba już być znawcą, żeby zbierać…

2. Mniej się go kupuje, lecz wciąż szokuje

Mowa oczywiście o malarstwie. Bo jest oczywiste, że Polska malarstwem stoi. Gdy patrzy się na konkursy artystyczne nakierowane na tę dyscyplinę artystyczną – widać mnóstwo zgłoszeń obrazów bardzo zróżnicowanych, tak pod względem pojmowania tego, czym jest malarstwo, jak i po co powstaje, pod względem traktowania go bądź jako celu samego w sobie, bądź jako chwilowego środka wyrazu.

W tym roku wydarzyła się 47. edycja najważniejszego konkursu malarstwa polskiego – Bielskiej Jesieni. Wielką siłą tego konkursu jest fakt, że trwa i wciąż się zmienia, cyklicznie odświeża swoją formułę i dzięki temu pozostaje opiniotwórczy, a organizatorkom udaje się trzymać rękę na pulsie. W ostatnich edycjach w Bielskiej Jesieni nie próbowano dawać przeglądów obowiązujących trendów malarstwa polskiego. Skupiano się na autorskim wyborze komisji konkursowej. Przez tę autorskość koncepcji konkurs zyskał na wyrazistości i stał się niejako kompasem wskazującym najciekawsze, zdaniem jury, kierunki malarstwa. Taka zmiana formuły konkursowej, która zaszła bez formalnych zapisów, wzburzyła część odbiorców.

Na tegoroczny werdykt oburzano się do tego stopnia, że fala hejtu wylała się nie tylko na instytucję, kuratorkę czy komisję. Dotknęła ona niestety także osoby nagrodzone, a w szczególności Małgorzatę Mycek. Chociaż poszło o temat ważny, bo o polityczność malarstwa i sprzeciw wobec traktowania go jako medium do przekazywania czegoś więcej, hejt nie doprowadził oczywiście do żadnej dyskusji. Nadać sens „aferze” próbowało kilka osób, w tym kuratorka Bielskiej Jesieni, Ada Piekarska, która opublikowała dwie bardzo istotne wypowiedzi w mediach społecznościowych. Rozemocjonowanie tej części publiczności, która nie zgadzała się z werdyktem, nie pozwoliło jednak na jakąkolwiek rozmowę.

Całość pokazuje dobrze polską specyfikę odbioru, co nie uchodzi na sucho w tak tradycyjnej sztuce, jaką jest malarstwo – jeśli znajduje się na wyeksponowanej pozycji.

3. Powrót do sztuki obiektowej

Mimo że malarstwa jest dookoła mnóstwo, to na horyzoncie świta powrót do sztuki obiektowej, konceptualnej, a nawet do ready mades. To dowód na zmęczenie rynkiem i zmęczenie samego rynku malarstwem. Obiektowość była już widoczna w poprzednich latach, wiąże się z nowym materializmem w humanistyce. Do obiektów często płynnie przechodzą malarze, nie zadowalając się jedynie swoim płaskim medium. Swoje obrazy czynią obiektami, zamazując granice między malarstwem a sztuką przestrzeni. Notorycznie sięgają po tego rodzaju działania Małgorzata Szymankiewicz czy Kinga Nowak. Działa i rośnie w siłę jednak interesująca grupa koncentrująca się na sztuce obiektu. To Patrycja Orzechowska, Zuzanna Golińska, Jan Baszak.

Wcześniej mieliśmy do czynienia z wysypem nostalgicznych powrotów do retro poetyk modernizmu. Kilka lat temu znowu zaczęło się dziać w performansie. Teraz zaczynają wracać do nas obiekty. Dlaczego? Pozwalają ominąć presję rynku. Upraszczając, można powiedzieć, że znów można robić, co się chce i budować instalacje ze znalezionych śmieci – jak czyni to chociażby Bogusław Bachorczyk w „Naszym ogródku im. Dereka Jarmana”. Znakiem nadchodzących czasów jest wszak cyrkularność materiałów.

4. Z peryferii do centrum

Fakt, że tak zwana prowincja robi rzeczy ciekawe i robi je po swojemu, został wreszcie dostrzeżony przez centralne media, co nas cieszy, jako że „Restart” okazał się tutaj trendsetterem, zajmując się tym tematem już od kilku lat. Wspaniale, że „dwutygodnik” dostrzegł (wreszcie) wieloletnie wysiłki Eweliny Jurasz w BWA w Krośnie oraz Lili Kalinowskiej i Jadwigi Sawickiej w Przemyślu. Mam wrażenie jednak, że te wspaniałe osoby: artystki i aktywistki czy dyrektorka galerii w małym mieście robią swoje, nie oglądając się na uznanie ogólnopolskich mediów. Można poza tym dostrzec o wiele więcej innych, podobnych inicjatyw. Podpowiadamy: popatrzcie, jak działa w Cieszynie Joanna Wowrzeczka; popatrzcie na taki Bytom, jak wspaniale działa CSW Kronika (tak śmiałych wystaw nie zrobiłoby centrum) – i oczywiście wiele, wiele innych. Jak mówiły Kalinowska i Sawicka przy okazji festiwalu „Centrum Światów jest Tutaj” – organizują go po to, by ich miasto – Przemyśl – stało się rzeczywiście, chociaż trochę i chociaż na chwilę ich miastem.

Co do ludowości, to trochę się nam przejadła, ale wciąż jeszcze trwa – jako nurt związany z odkrywaniem, czym jest ona dzisiaj i jak ją można wykorzystać we współczesnych praktykach artystycznych. Ludowość stawia na współczesność i zadaje o swoją aktualną tożsamość. Pojawia się więc ludowość rozumiana klasowo i hybrydycznie, przez okazuje się być w interesujący sposób spokrewniona z queerem. Wciąż popularnością cieszy się Daniel Rycharski. Rośnie popularność wspomnianego już tutaj artysty – Małgorzaty Mycek – który swoimi monumentalnymi przedstawieniami wiejskich kobiet, we współczesnych kostiumach i otoczeniu, w gospodarstwie czy w domu, w dresach „Adidasa” i z najnowocześniejszymi sprzętami domowymi, uwzniośla problematykę kobiecej, dotąd niewidzialnej pracy „na gospodarstwie”.

5. Dekolonizacja i postkolonializm

Doczekaliśmy się wreszcie wyraźniejszego i liczniejszego podjęcia popularnych w świecie Zachodu wątków kolonialnych, postkolonialnych i dekolonialnych. Krakowskie wydawnictwo Karakter wydaje serię pozycji klasyka tej tematyki Jamesa Baldwina. Z wystaw można wymienić AfrotopieWybielanie w Muzeum Etnograficznym w Warszawie, Wyprawy nie będzie w Galerii Aspekty w czasie WGW (Bank ING przyznał tej inicjatywie nagrodę za połączenie sztuki z Polski i Ghany), w Zachęcie z kolei pojawiła się wystawa o związkach artystycznych Polski Ludowej z krajami – dawniej niesłusznie nazywanymi „Trzeciego Świata”, a dzisiaj Globalnym Południem – O czym wspólnie marzymy? Globalne związki porzucone przyjaźnie.

Jak traktować te wątki w naszym kontekście? Z tym tematem mocują się właściwie wszystkie wymienione wystawy. W jaki sposób je aplikować do naszej historii? Na razie problem ten porusza się, używając sprawdzonych szlaków: daleko, cudze kolonie, ludzie innego koloru skóry… Dobrze byłoby doczekać się takiej wystawy, która wprost podejmuje tematy postkolonialne w Europie Wschodniej. W tym temacie możemy wiele się nauczyć od Ukrainy.

6. Jesieniarstwo w malarskich trendach

W jesiennym chłodzie tego sezonu dobrze się mają obrazy nostalgiczne i wyciszone. Pytanie, czy to nowy trend na rynku, który stracił impet, czy potrzeba nam chwili wytchnienia. Wymienić można takie postacie, jak często wystawiający Ant Łakomsk, Karolina Szwed, Cyryl Polaczek, Tomek Kowalski oraz niedawno widziany na Wawelu Łukasz Stokłosa.

Można nawet powiedzieć, że to, co jeszcze rok temu było wyraźnym trendem na ezoterykę, w tej chwili uspokoiło się, wychłodziło, stało się melancholijne i nastrojowe.

7. Krytyka instytucjonalna

Krytyka instytucjonalna przybrała w 2025 roku formę wystaw, które problematyzują historie instytucji. To próba refleksji nad tym, jak opowiadać instytucje, na czym polega ich historia, co można na niej budować. Jakie są biografie instytucji, jak wygląda tworzenie kolekcji publicznych. Pojawiły się zatem wystawy: Jak działa Muzeum w Muzeum Sztuki w Łodzi, Transformacje. Nowoczesność w III RP w Muzeum Narodowym w Krakowie czy Bunkier. Historia aktywna w Bunkrze Sztuki. Warto wymienić także publikację drugiego tomu historii galerii Labirynt, poświęconego czasom potransformacyjnym. Galerie i w ogóle instytucje kultury powinny prowadzić badania na temat samych siebie, to daje im niezbędne narzędzia do rozwoju i zmian, do nadążania za duchem czasu po swojemu, do zbudowania własnej, niepowtarzalnej osobowości.

Nie zmienia to faktu, że w życiu instytucjonalnym wciąż doskwierały stare bolączki. Nie ma zmian w procedurach wybierania dyrektorów. W zarządzaniu instytucjonalnym dominuje przemoc, jest obecna właściwie wszędzie – w hierarchiach, w zakresach obowiązków. Wszyscy o niej wiedzą, w przeważającej większości przypadków nikt z nią niczego nie robi: pracownicy się boją i wolą odejść z pracy niż walczyć z przemocową przełożoną/przełożonym. Złe warunki pracy, żenująco niskie płace, mnóstwo zadań do wykonania o rozpiętości od Sasa do Lasa, brak możliwości awansu – to klasyka polskich instytucji kultury. A przecież stoją one przed chudymi latami, kiedy budżet na kulturę ulegnie zmniejszeniu, bo przecież cele militarne są ważniejsze. Będzie jeszcze gorzej?

Jeśli jednak mowa o honorariach artystów, trzeba pogratulować OFSW, który odniósł niebagatelny sukces w postaci podpisania porozumień o honorowaniu ustalonych, wysokich stawek dla artystów, z kolejnymi instytucjami: z Bunkrem Sztuki i MOCAK-iem. Kiedy pojawią się takie porozumienia dla pracowników instytucji? I dla freelancerów pola sztuki?

8. Sztuka oporu, sztuka wojny

W Polsce wyraźnie widać artystki i artystów z Białorusi i Ukrainy. Niektóre z tych osób są emigrantami, inne przyjeżdżają tutaj, by pokazać swoje prace. Po mocnym akcencie zeszłorocznego Biennale w Wenecji, z Open Group w Pawilonie Polskim, wciąż słyszalny jest ich głos. Mówią o doświadczeniu własnym, lecz przenosi się to na doświadczenie zbiorowe. Wymieńmy kilka najważniejszych postaci, obecnych – w różny sposób – na naszej scenie artystycznej: Yuriy Biley, Nikita Kadan, Ala Savashevich, Kateryna Aliinyk, Sana Shamuradowa Tańska, Kateryna Lysovenko. Bardzo dobrą wystawą jest Biennale kijowskie w MSN. Przykładów jest oczywiście o wiele więcej.

9. Queerowo

Coś drgnęło także z widzialnością osób i tematyki queer w głównym nurcie.

Wymienić można takie wystawy, jak: Strefy LGBT+. Sztuka queerowa w czasach dobrej zmiany w Poznaniu w GaMa, The Bloom of Transqueer w Labiryncie w Lublinie, Historie odzyskane. Queer na Dolnym Śląsku w Muzeum Teatru im. H. Tomaszewskiego we Wrocławiu czy Zamek na piasku w CSW Kronika w Bytomiu.

Wiele mówiło się także na temat stereotypów dotyczących męskości i zmieniającym się pojęciu tej ostatniej. Tutaj także warto wymienić znowu CSW Kronika w Bytomiu i ostatnią ich tegoroczną wystawę Daddies, Kings & Sissy Boys. W ogóle działalność Kroniki jest fenomenem, była o tym mowa w wywiadzie, jaki z ekipą kuratorską tej galerii, Agatą Cukierską, Katarzyną Kaliną i Pawłem Wątrobą, zrobił dla czasopisma „Miej Miejsce” Maciek Cholewa. Robią ważne i śmiałe wystawy, których nie powstydziłoby się centrum sztuki w wielkim mieście. Ale robią to na miejscu, w Bytomiu, współpracują z miejscową publicznością, i ten fenomen trwa w najlepsze.

Magdalena Ujma

Magdalena Ujma

Historyczka i krytyczka sztuki, kuratorka wystaw i projektów z zakresu sztuki współczesnej. Ukończyła studia z historii sztuki (KUL) i zarządzania kulturą (Ecole de Commerce, Dijon). Prowadziła Galerię NN w Lublinie, pracowała w redakcji kwartalnika literackiego „Kresy”, w Muzeum Sztuki w Łodzi i w Galerii Bunkier Sztuki w Krakowie. Obecnie sprawuje opiekę nad kolekcją w Ośrodku Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora „Cricoteka” w Krakowie. Jest wiceprezeską Sekcji Polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Sztuki AICA.

Kinga Nowak

Kinga Nowak

Malarka, autorka obiektów przestrzennych, związana z Wydziałem Malarstwa, gdzie od 2023 roku prowadzi pracownię malarstwa. Studiowała w ENSBA w Paryżu, była wykładowczynią University of the Arts w Londynie. Od 2007 redaktorka „Wiadomości ASP”, a obecnie redaktorka magazynów „Restart” i „Elementy”. Współprowadzi przestrzeń działań artystycznych Widna. Jej prace znajdują się w kolekcjach Muzeum Narodowego w Krakowie, Muzeum Fotografii w Krakowie, Muzeum Narodowego w Gdańsku, Zamku Królewskiego na Wawelu, Bunkra Sztuki, a także w licznych kolekcjach prywatnych.

Agnieszka Jankowska-Marzec

Agnieszka Jankowska-Marzec

Absolwentka historii sztuki na UJ. W 2007 roku uzyskała tytuł doktora w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ. Pracuje na Wydziale Grafiki ASP w Krakowie. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się na sztuce XX wieku i sztuce współczesnej. Niezależna kuratorka i organizatorka wystaw, członek SHS i sekcji polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Sztuki (AICA).

Marta Jamróg 

Marta Jamróg 

Ukończyła Małopolski Uniwersytet Ludowy we Wzdowie, następnie kształciła się na Uniwersytecie Wrocławskim na kierunkach etnologia i filologia słowiańska. W 2018 roku obroniła z wyróżnieniem dyplom na studiach podyplomowych z malarstwa na ASP w Krakowie. Obecnie studiuje na UKEN w Krakowie na kierunku Sztuka Współczesna. Zajmuje się malarstwem sztalugowym i ściennym. Mieszka i tworzy na Podkarpaciu (fizycznie i duchowo) oraz w Nowym Jorku ( duchowo).