Nr 18 lato 2025 recenzja Jakub Michcik

Odwaga do wyobrażania sobie przyszłości po kapitalizmie. Wokół Pieśni przyszłości Katarzyny Wyszkowskiej

Katarzyna Wyszkowska, Pieśń przyszłości
Miejsce: UFO Art Gallery, Kraków 
Czas: 29.08 -– 11.10.2025
Kuratorki: Maria Ciborowska, Julita Deluga 


Stwierdzenie, że „łatwiej sobie wyobrazić koniec świata niż koniec kapitalizmu”, przypisywane Fredricowi Jamesonowi, stało się punktem wyjścia dla wielu dyskusji i tekstów o kondycji współczesnego świata. To w tym kontekście brytyjski krytyk i kulturoznawca Mark Fisher ukuł termin „realizmu kapitalistycznego”, który ma wyrażać tę bezalternatywność – a więc bezradność i bezbronność – wobec logiki kapitalizmu, która jest dziś domyślnym, bo wszechobecnym sposobem na zarządzanie/rozporządzanie wszystkim1 1  1  M. Fisher, Realizm kapitalistyczny. Czy nie ma alternatywy?, {miejsce i data wydania?}, s. 10. ↩︎. Obserwowana szczególnie mocno w XXI wieku niezdolność – identyfikowana wręcz jako bezpłodność bądź też świadomy wybór podyktowany ontologią biznesu do porzucenia twórczej innowacyjności przez przemysł kulturowy, to wedle Fishera symptom ,,utraconej przyszłości” (lost future)2 2  2  Tenże, What is Hauntology?, https://assets.pubpub.org/1iohxqxr/41608658257059.pdf↩︎. Procesowi powolnego anulowania przyszłości (the slow cancellation of the future) towarzyszy powszechna deflacja oczekiwań publiki, która nie ma co wyczekiwać kolejnego przełomu, niepozorowanej nowości, przez co kultura traci swoją, podkreślaną przez Fishera, źródłową wyobraźnię i odwagę współtworzenia futurystycznych nadziei. Stabilność finansowa, gwarantowana przez odtwórczą i powtarzalną eksploatację bestsellerowych franczyz czy drenowanie generacyjnego poczucia nostalgii w estetyce, to wszystko znak stagnacji i apatii, jakie zdominowały kondycję współczesnej kultury realizmu kapitalistycznego.

Odmalowany obraz beznadziei, w połączeniu z myślą o kończącej się rezyliencji ziemskich ekosystemów może wywoływać marazm3 3  3  Por. pojęcie ,,marazm antropocenu’’ Ewy Bińczyk. ↩︎. W epoce kapitałocenu nasz doczesny/dotychczasowy, hiperkonsumpcjonistyczny styl życia nie jest już dłużej do utrzymania. Jednak zamiast demotywującej i odrętwiającej konsolacji po starym świecie, potrzebujemy odzyskać traconą przyszłość i na nowo przemyśleć co z jutrem. Nowe wyzwania ery postfordyzmu, prekaryjność i destabilizacja zatrudnienia połączone z ciągłą groźbą automatyzacji, wymagają innowacyjnych narzędzi walki o prawa pracownicze. Polityka zorientowana społecznie, propracownicza i ekologiczna, musi wydostać się z miejsca-stanu, w którym obecnie się znajduję, a które tak trafnie opisał Fisher w głośnym eseju Exiting the Vampire Castle z 2013 roku4 4  4  M. Fisher, Exiting the Vampire Castle, https://web.archive.org/web/20180204081250/https://thenorthstar.info/2013/11/22/exiting-the-vampire-castle.  ↩︎, gdzie krytykował współczesną myśl lewicową m.in. z powodu notorycznego pomijania przez nią kwestii klasowych na rzecz polityki tożsamości. Tytułowa ucieczka z „zamku wampirów” może się odbyć właśnie poprzez odzyskanie utraconego pragmatyzmu w polityce, który na nowo mobilizuje do myślenia o alternatywnych sposobach działania.

W budowaniu nowego frontu – swoistego renesansu po-kapitalistycznego – ważne będą wizje, które zdominują myślenie kolektywne. Poza diagnostyką przygnębiającej kondycji realizmu kapitalistycznego, Mark Fisher pozostawił po sobie także inspirujący program pozytywny, w postaci nieukończonego Acid Communism5 5  5  M. Fisher, Kwasowy komunizm. Nieukończone wprowadzenie, tłum. P. Kaczmarski, „Praktyka Teoretyczna”, nr 40, 2021. ↩︎, który miał inspirować odwagę do wyobrażania sobie oryginalnych i alternatywnych form estetycznych, które wydobędą współczesną sztukę z trybu „nostalgii za utraconą przyszłością” i generalnego stanu stagnacji. W miejsce nihilizmu, charakterystycznego dla cyberpunkowych dystopii (co symptomatyczne, to właśnie one najsilniej zdominowały wyobraźnię ostatnich czterech dekad), Fisher proponuje nam „kwas” – tytułowy acid. Można to rozumieć na wiele sposobów – zarówno, jak zauważa Andrzej Karalus, jako „psychodelik (LSD), podgatunek muzyki dance, jak i żrący rozpuszczalnik, i wszystkie te konotacje były dla Fishera istotne”6 6  6  A. Karalus, Posłowie/Mark Fisher: między krytyką kultury a libidynalną ekonomią polityczną, [w:] M. Fisher, Realizm kapitalistyczny, dz. cyt., s. 163. ↩︎. Metaforyczny acid można więc rozumieć jako metodę przekraczania/dekonstrukcji „rzeczywistości” realizmu kapitalistycznego. Drugi człon koncepcji – communism – zgodnie z łacińskim źródłosłowem communis (wspólny, powszechny), wyraża optymistyczną wiarę w możliwość wyłonienia się współcześnie kolektywnego podmiotu politycznego o realnym potencjale rewolucyjnym. Reasumując, optymistyczne doświadczenie Acid Communism ma być uwalniającą refleksją o przygodności systemów polityczno-gospodarczych, potencjalnie modulowalnych przez zorganizowany dḗmos, co samo w sobie ma przełamywać zidentyfikowany wyżej immobilizm i współczesną apatię wyobraźni. Ten przedśmiertny manifest nadziei Marka Fishera jest apelem o odwagę do wyobrażania sobie przyszłości ambitnej i utopijnej.

Do takiego namysłu nad postkapitalistyczną przyszłością zaprasza nas wystawa Pieśń przyszłości Katarzyny Wyszkowskiej, kuratorowana przez Marię Ciborowską i Julitę Delugę w Galerii UFO w Krakowie. Artystka, wbrew dominującemu dziś w #doomercore kulturze nastrojowi apatii i nostalgii, proponuje wizję, która odzyskuje futurologiczną wyobraźnię. Pieśń przyszłości nie jest kolejną diagnozą katastrofy, lecz próbą opowiedzenia pozytywnej narracji – odważnym gestem spekulatywnej polityki wizualnej. Instalacja przybiera formę scenografii, w której poszczególne obiekty malarskie, zawieszone w przestrzeni galerii, funkcjonują jak fragmenty większej opowieści. Oglądane z dystansu, układają się w jednolitą kompozycję – pejzaż utopijnej przyszłości.

Motywy obecne w wystawie – od samoczyszczących się domów modułowych na magnes, po nanoboty monitorujące ludzkie ciała w czasie rzeczywistym – układają się w katalog rozwiązań, które – choć utopijne – nie są zupełnie nierealne. Szeroka automatyzacja pracy, bezwarunkowy dochód podstawowy czy systemy wymiany oparte na wzajemności (banki czasu, sąsiedzkie stołówki) to przecież idee realnie podnoszone i dyskutowane we współczesnym świecie. Wyszkowska nadaje im jednak formę obrazową, przekształcając abstrakcyjne postulaty w konkretne wizualne „hieroglify przyszłości”7 7  7  N. Stephenson, Innovation Starvation, https://www.wired.com/2011/10/stephenson-innovation-starvation/↩︎. Jak pisał Neal Stephenson, to właśnie takie obrazy – powtarzalne tropy rodem z literatury SF czy sztuki/designu spekulatywnego – mogą kształtować wyobraźnię zbiorową, stając się jednoczącym kierunkiem i impulsem dla rzeczywistych zmian.

Silnym akcentem ekspozycji jest także kwestia emancypacji zwierząt. Konie zrzucające uprzęże czy gołębie zasiedlające widmo zamku stają się znakami odchodzącego świata ludzkiej dominacji, opartej na antropocentrycznej logice hierarchii bytów i eksploatacji taniej natury w kapitałocenie. W pejzażu kreślonym przez Wyszkowską człowiek nie jest już jedynym aktorem historii, lecz współdzieli przestrzeń z bytami poza-ludzkimi. To wizja miast projektowanych z myślą o wszystkich aktantach – również o zwierzętach i całej naturze, której przywraca się należne miejsce, wypychając transport i infrastrukturę na wyższe poziomy.

Pieśń przyszłości staje się czymś więcej niż zestawem obrazów – to propozycja polityczna, afirmatywna alternatywa wobec dzisiejszego realizmu kapitalistycznego. Wyszkowska odważnie szkicuje ikonografię postkapitalistycznej wspólnoty: społeczeństwa opartego na wymianie, współpracy i lokalnym zaangażowaniu, a zarazem na technologii, która miałaby służyć emancypacji, a nie wzmacnianiu systemów kontroli. Kluczowe pozostaje jednak pytanie o własność i formę dystrybucji tych technologii – czy trafią one w ręce wąskiej elity, co otworzyłoby drogę do wizji technofeudalizmu, czy też staną się dobrem wspólnym, dostępnym demokratycznie dla całych społeczności. To od odpowiedzi na to pytanie zależy, z jaką wersją przyszłości będziemy mieli do czynienia. Tymczasem współczesne narracje o przyszłości są w dużej mierze zdominowane przez technooptymizm – przekonanie, że innowacje same rozwiążą wszelkie kryzysy, z którymi mierzy się świat. To współczesna wiara w cuda – technologia nas nie zbawi! Ekomoderniści wierzą, że katastrofa klimatyczna zostanie zażegnana przez przełomowe technologie, takie jak geoinżynieria, bez konieczności podważania logiki kapitalistycznego wzrostu, która do kryzysu doprowadziła. Owszem, rozwój technologii w kierunku niskoemisyjnej produkcji czy transportu będzie niewątpliwie kluczowy dla kształtu nadchodzących dekad, ale sam w sobie nie wystarczy, jeśli nie pójdą za nim głębokie przekształcenia struktur społecznych – w stronę egalitaryzmu i aktywnego zmniejszania przepaści nierówności.

W budowaniu scenariuszy przyszłości szczególnie użyteczna wydaje się metodologia zaproponowana przez Petera Frase’a w artykule Koniec świata, jaki znamy, czyli cztery przyszłości po kapitalizmie8 8  8  P. Frase, Koniec świata, jaki znamy, czyli cztery przyszłości po kapitalizmie, tłum. M. Jedliński, https://krytykapolityczna.pl/swiat/cztery-przyszlosci-po-kapitalizmie/↩︎. Autor wyróżnia cztery potencjalne modele rzeczywistości po upadku obecnego systemu, konstruowane w oparciu o dwa kluczowe kryteria: przyjęty model organizacji społecznej (egalitarny bądź hierarchiczny) oraz skalę dostępności zasobów (ich odpowiedzialna redystrybucja bądź akumulacja). W duchu wystawy Katarzyny Wyszkowskiej, która – jak sama podkreśla – koncentruje się wyłącznie na „pozytywnych scenariuszach przyszłości”, warto przywołać dwa z wariantów Frase’a, wpisujące się w optymistyczną wizję możliwych światów.

Pierwszym z nich jest komunizm – ustrój łączący egalitarną organizację społeczną z powszechną redystrybucją dobrobytu. Frase wiąże go z pełną automatyzacją pracy, obejmującą również sektor usług, oraz z produkcją opartą na tanich, niskoemisyjnych źródłach energii i recyklingu surowców. Tak rozumiana automatyzacja miałaby nie tylko zwiększyć efektywność gospodarczą, lecz przede wszystkim uwolnić ludzi od przymusu pracy, umożliwiając redefinicję jej miejsca w życiu jednostki i odkrycie na nowo wartości czasu wolnego. Do tego scenariusza nawiązuje także manifest Aarona Bastaniego W pełni zautomatyzowany luksusowy komunizm, a w sferze sztuki i wyobraźni zbiorowej – estetyka solarpunku. Ten współczesny kontrkulturowy nurt w sztuce i literaturze wyrósł jako odpowiedź na depresyjny klimat cyberpunku i paraliżujące widmo katastrofy klimatycznej, proponując opowieści, w których ludzkość wychodzi zwycięsko z walki o klimat dzięki realistycznym rozwiązaniom, dążącej do harmonii współpracy z naturą i oddolnej, antyhierarchicznej organizacji życia społecznego. W tym sensie wizje Wyszkowskiej – pełne szklarni, wspólnotowych stołówek i technologii w służbie życia – są bliskie solarpunkowej wyobraźni.

Co jednak, jeśli nie uda się osiągnąć takiego poziomu zaawansowania technologicznego, a zasoby ulegną dramatycznemu ograniczeniu? Wówczas, jak wskazuje Frase, konieczne stanie się zarządzanie deficytem i racjonalne gospodarowanie tym, co pozostało – nie poprzez biurokratyczną władzę odgórną, lecz w ramach „globalnego, demokratycznego planowania” opartego na pluralistycznej debacie9 9  9  Tamże. ↩︎. Taki ustrój autor określa mianem socjalizmu. Współcześnie podobne refleksje rozwija ruch degrowth (dewzrost, postwzrost), który wskazuje na sprzeczność między skończonością zasobów naturalnych a kapitalistycznym dogmatem nieskończonego wzrostu gospodarczego. Jego zwolennicy postulują przekształcenie gospodarki w taki sposób, by priorytetem stało się zaspokajanie ludzkich potrzeb przy możliwie minimalnym obciążeniu środowiska, a nie dalsze podsycanie hiperkonsumpcji.

Możemy pytać, czy potrzebujemy takich utopijnych pejzaży – pocztówek z raju. W epoce, w której kultura coraz częściej żywi się wyłącznie nostalgią, wystawa Pieśń przyszłości Katarzyny Wyszkowskiej pokazuje, że sztuka może być laboratorium przyszłości. Solarpunkowe obrazy wspólnotowych ogrodów, „dewzrostowe” narracje i hieroglify przyszłości tworzą tkankę nowych opowieści – praktykę z wyobraźni politycznej i próbę odzyskania „utraconej przyszłości”. To właśnie one mogą terraformować dzisiejszy, wydawałoby się wciąż bezalternatywny system.

Jakub Michcik

Jakub Michcik

Absolwent Kulturoznawstwa na UMCS w Lublinie. Obecnie magistrant na kierunkach Sztuka współczesna, UKEN oraz Kulturoznawstwo – teksty kultury, UJ. Zainteresowany kondycją kultury i sztuki w dobie realizmu kapitalistycznego.