Nr 19 jesień 2025 recenzja Piotr Kosiewski

O konsekwencji – podsumowanie 2025

Il. Michał Bratko

Odwoływanie się do kategorii takich, jak „ciągłość” czy „kontynuacja” może się wydać pomysłem osobliwym. Może trącić konserwatyzmem, zachowawczością, lękiem przed zmianą. Tym bardziej, że w 2025 roku w sztuce pojawiły się zjawiska nowe, a inne – jak zwrot ku nastrojowości w twórczości młodego pokolenia: Ant Łakomsk, Agaty Popik czy Karoliny Szwed, pokazany trochę przewrotnie na wystawie Neue Stimmung w Gdańskiej Galerii Miejskiej (kuratorzy: Janek Owczarek, Piotr Policht) – są chyba lepiej dostrzegane. Jednak mijający rok pokazał, jak wielkie znaczenie ma w przypadku instytucji dobrze rozumiana ciągłość. Ona bowiem współtworzy przestrzeń powstawania sztuki i jej odbioru. I wpływa – czy tego chcemy, czy też nie – na jej kształt. – Na to, co jest dostrzegane w obiegu artystycznym, a co – pomijane.

Powrót

W październiku w łódzkim Muzeum Sztuki otwarto nową ekspozycję stałą: Sposoby widzenia (zespół kuratorski: Jakub Gawkowski, Daniel Muzyczuk, Paweł Polit, Katarzyna Różniak-Szabelska, Franciszek Smoręda). To intrygująca, wielowątkowa wystawa poświęcona twórczości powstałej w wieku XX i w naszym stuleciu. Przełamująca przyjęte schematy opowiadania historii sztuki tego okresu.

Sposoby widzenia wypełniły lukę po swej poprzedniczce, Atlasie nowoczesności, jednej z najciekawszych ekspozycji powstałych w XXI wieku, bezmyślnie zniszczonej przez osobę, która przez niecałe dwa lata kierowała muzeum z nadania Piotra Glińskiego, doprowadzając je do marginalizacji, zarówno w obiegu międzynarodowym, jak i polskim.

Wcześniej, bo w kwietniu tego roku, łódzkie muzeum otworzyło ekspozycję Jak działa Muzeum (zespół kuratorski: Maciej Cholewiński, Martyna Dec, Jakub Gawkowski, Natalia Słaboń) pokazującą „od wewnątrz”, w jaki sposób ono funkcjonuje, a zaprezentowane obiekty zostały wybrane z kolekcji przez pracowników instytucji: nie tylko kuratorów, lecz także osoby z księgowości, konserwacji czy ochrony.

Jednocześnie Muzeum Sztuki w Łodzi w 2025 roku nadal musiało mierzyć się z kryzysem wywołanym przez decyzję personalną. W maju ogłoszono konkurs na stanowisko dyrektora placówki. Wygrał go, powołany wcześniej na p.o. dyrektora, Daniel Muzyczuk. Wystawy zaś, nie tylko te dwie wymienione, ale też Dary przyjaźni – blisko sto dzieł przekazanych przez artystki i artystów z całego świata – potwierdziły znaczenie Muzeum Sztuki nie tylko dla polskiego obiegu artystycznego. Pozostaje jednak pytanie o cenę, jaką zapłaciła ta instytucja za fatalną politykę prowadzoną przez MKiDN za rządów Zjednoczonej Prawicy.

Zerwania i ciągłość

Łódzkie Muzeum Sztuki nie było jedyne. Podobne problemy przeżywały Zachęta i Zamek Ujazdowski. Również one musiały się zmierzyć z następstwami nominacji dyrektorskich dokonanych za czasów Piotra Glińskiego: rozpadem zespołów – chociażby działu edukacyjnego, z którego słynęła Zachęta, a który został niemal całkowicie zniszczony; zerwaniem ciągłości programowej i dotychczasowej sieci kontaktów – wewnętrznych oraz międzynarodowych. Nie mówiąc już o kosztach psychicznych płaconych przez pracownice i pracowników tych instytucji.

Osoby powołane przez ministra z PiS-u w obu tych warszawskich instytucjach zostały odwołane po wyborach 15 października 2023 roku. Ich następcy, podobnie jak w przypadku Muzeum Sztuki w Łodzi, zostali wyłonieni w trybie otwartych konkursów. Jeszcze w grudniu 2024 roku kierownictwo Zachęty objęła Agnieszka Pindera. Od kwietnia tego roku dyrektorką Zamku Ujazdowskiego jest Anna Łazar.

W przypadku Zachęty udało się szybko zbudować ambitny program międzynarodowy. Otwarta jeszcze w 2024 roku prezentacja Historie potencjalne (zespół kuratorski: Maria Brewińska, Joanna Kordjak, Katarzyna Kołodziej-Podsiadło) i trwająca właśnie wystawa O czym wspólnie marzymy? Globalne związki — porzucone przyjaźnie (zespół kuratorski: Taras Gembik, Joanna Kordjak, Antonina Stebur) pokazują, że galeria ponownie może realizować ambitne, międzynarodowe wystawy. Co więcej, może być miejscem, w którym spotykają się artystki i artyści z naszego regionu, przede wszystkim z Białorusi i Ukrainy, ze swoimi odpowiednikami z krajów Globalnego Południa; tworzyć sytuacje, w których następuje spotkanie różnych pamięci – o europejskim kolonializmie i rosyjskim imperializmie. Niestety, nadal znaczniej mniej przekonujący jest program dotyczący sztuki aktualnej w Polsce.

Dla Zamku Ujazdowskiego rok 2025 okazał się zaś okresem przejściowym, oczekiwaniem na zmianę, o której jeszcze niewiele wiadomo.

Minęły dwa lata od odsunięcia od władzy Zjednoczonej Prawicy, a nadal borykamy się ze skutkami jej rządów. A przecież miało być szybciej, sprawniej. Jednak – i to może jedna z najważniejszych lekcji z 2025 roku – dobrze widać, jak ogromne znaczenie ma w instytucjach kultury ciągłość. Mimo że zmiany personalne w Zamku Ujazdowskim, Zachęcie i łódzkim Muzeum Sztuki zaszły dopiero w drugiej kadencji Zjednoczonej Prawicy, a rządy powołanych dyrektorów trwały relatywnie krótko, to ich przykład pokazuje, jak skomplikowany jest proces wychodzenia instytucji z kryzysu.

Jest jednak jeszcze jeden problem. Od dwóch lat wprowadzane są zmiany systemowe, które mają zabezpieczyć niezależność instytucji kultury i zapewnić im większą stabilność, a jednocześnie umerytorycznić proces mianowania osób nimi kierujących. MKiDN przygotowało nowy regulamin konkursów na dyrektorów. Trwają prace nad ustawą o muzeach, która wprowadzi istotne wzmocnienie ich autonomii poprzez powoływanie rad powierniczych. Wreszcie – i to była ważna decyzja Hanny Wróblewskiej jako ministry kultury, podjęta jeszcze w 2024 roku – w instytucjach prowadzonych i współprowadzonych przez ministerstwo jako zasadę przyjęto tryb konkursowy powoływania dyrektorów. Zasada ta dotyczy także tych instytucji, w których konkursów nigdy dotąd nie przeprowadzono, jak Muzea Narodowe w Krakowie i we Wrocławiu, Pałac w Wilanowie, Teatr Narodowy czy Zamek Królewski na Wawelu. Większość nowych dyrektorów powołano w bieżącym roku – to jedna z największych zmian w polskich instytucjach kultury.

Nowa ministra kultury Marta Cienkowska kontynuuje politykę poprzedniczki – sam sposób odwołania Hanny Wróblewskiej i powołania jej następczyni pokazuje, niestety, miejsce, jakie kultura zajmuje w priorytetach rządzącej obecnie koalicji. Jednak bez stałych, najlepiej ustawowych zabezpieczeń, konkursy będą nadal zależały od dobrej woli osoby pełniącej funkcję Ministra Kultury. Co więcej, i to najbardziej ponury przykład z bieżącego roku, władze samorządowe nadal traktują stanowiska w instytucjach kultury jako kolejne „łupy” do obsadzenia. Dotyczy to także samorządów, w których rządzą partie tworzące obecny rząd, czego przykładem jest warszawskie Muzeum Literatury, jedna z najważniejszych placówek w kraju. Tymczasem, to władze samorządowe w latach 2015–2023 nie raz broniły instytucji kultury przez atakami Zjednoczonej Prawicy. Teraz są na dobrej drodze do roztrwonienia zbudowanego wtedy zaufania.

Miejsce, które zmienia

W listopadzie, w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej otworzyła się wystawa Kwestia kobieca: 1550–2025 (kuratorka: Alison M. Gingeras). Po raz pierwszy dzieła powstałe w Polsce zostały skonfrontowane z pracami kilku pokoleń artystek zagranicznych – od Sofonisby Anguissoli, Artemisii Gentileschi i Angeliki Kauffmann po Marlene Dumas, Lubainę Himid i Guerrilla Girls. Podobnej ekspozycji nie można było do tej pory obejrzeć w naszym kraju. Jednak jej znaczenie nie leży jedynie w liczbie zgromadzonych dzieł i różnorodności twórczyń.

Muzeum Sztuki Nowoczesnej nieustannie podkreśla, że jego celem nie jest tworzenie kanonu sztuki. Otwarta kilka miesięcy wcześniej Wystawa niestała, pierwszy w nowym gmachu pokaz kolekcji zgromadzonej przez warszawską instytucję, oznajmiała to już swym tytułem. Jednak nadal aktualne jest pytanie o stałą obecność artystek w salach naszych muzeów i podręcznikach historii sztuki. Kwestia kobieca stwarza taką szansę. Zderza twórczość już historyczną – to wystawa, która, jak ktoś zauważył, powinna była zostać przygotowana przez jedno z naszych muzeów narodowych – z aktualną, trafiając z nią do bardzo szerokiej publiczności (nie bez znaczenia jest medialne nagłośnienie tej ekspozycji).

Wystawa przygotowana przez Alison M. Gingeras nie jest jedyną ważną ekspozycją poświęconą twórczości kobiet w 2025 roku. Trzeba koniecznie wymienić dwie inne: monumentalną, z pięciuset pracami ponad stu artystek: Co babie do pędzla?! Artystki polskie 1850–1950 w Muzeum Narodowym w Lublinie (kuratorka: Bożena Kasperowicz) oraz Kierunek Paryż. Polskie artystki z pracowni Bourdelle’a w warszawskiej Królikarni (kuratorka: Ewa Ziembińska). Wystawa w Muzeum Sztuki Nowoczesnej zresztą wiele im zawdzięcza.

Kwestia kobieca, a wcześniej Wystawa niestała, pokazują jednocześnie możliwości, jakie daje zaprojektowany przez Thomasa Phifera gmach. Pierwszy raz od lat architektura stała się tematem ogólnonarodowej debaty. Samo muzeum przyciąga zaś tłumy. Od chwili otwarcia odwiedziło je blisko 800 tys. osób.

Dziś żadne inne z polskich muzeów poświęconych sztuce współczesnej nie posiada wnętrz wystawienniczych dających takie możliwości prezentacji, zarówno obiektów wielkoskalowych, jak i niewielkich prac. Transformacji można też poddać same przestrzenie wystawiennicze – na Wystawie niestałej dominowały surowe białe ściany, które na potrzeby Kwestii kobiecej przekształcono w sale dobrze znane z muzeów poświęconych sztuce dawnej. Wreszcie, co nie bez znaczenia, budynek spełnia warunki techniczne pozwalające na wypożyczenia obiektów najwyższej klasy.

Jednak przede wszystkim dopiero teraz widać zmianę, jaką spowodowało otwarcie stałej siedziby MSN-u. Radykalnie odmieniło to skalę działalności tego muzeum – ze wszystkimi tego następstwami. Z koniecznością przygotowywania oferty dla znacznie szerszej publiczności, co nie jest łatwe do pogodzenia z dotychczasowym modelem działania MSN-u, bliskością relacji z artystami i innymi ludźmi kultury, ale też z publicznością. O tej zmianie już wiemy. Jednak nadal pozostaje otwarte pytanie, czy MSN przyczyni się do większego spluralizowania naszej sceny artystycznej, czy też z powodu swojej siły i skali oddziaływania, będzie ten pluralizm ograniczał.

Widok na nowy świat

We wrześniu w BWA w Zielonej Górze, a następnie w lubelskim Labiryncie oraz wrocławskim BWA otworzył się cykl wystaw Głosy z Ukrainy/Voices from Ukraine. Był to nie tylko najważniejszy oraz najbardziej przemyślany przegląd twórczości artystów i artystek ukraińskich opowiadających o wojnie trwającej w ich kraju, jaki powstał w naszym kraju po 24 lutego 2022 roku, ale też jedna z najważniejszych wystaw w mijającym roku. Każda z tych ekspozycji dotyczyła innych aspektów. Opowiadano na niej o zagrożeniach, jakie wojna stanowi dla demokracji i wolności. O jej wpływie na życie codzienne. O następstwach wojny dla środowiska naturalnego. Jednak wystawy te mówiły nie tylko o Ukrainie, ale o świecie, w którym obecnie żyjemy. O jego nowym obliczu. Wojna wydobywa bowiem to, co ukryte, niedostrzegane. Pozwala lepiej zobaczyć naszą teraźniejszość, ale też możliwą przyszłość.

Głosy z Ukrainy/Voices from Ukraine były dziełem grupy kuratorek i kuratorów, jednak szczególną rolę w powstaniu wystawy odegrał Waldemar Tatarczuk, który przez lata szefował Labiryntowi. Lubelska galeria stała się w tym czasie jednym z miejsc, w których z uwagą oraz odpowiedzialnością przyglądano się temu, co dzieje się w sztuce ukraińskiej. I tylko konsekwencja działania i ogromna praca Marty Czyż, Anny Łazar, Moniki Szewczyk i Waldemara Tatarczuka (by wymienić tylko te nazwiska) oraz instytucji, z którymi byli związani, sprawiły, że po 24 lutego 2022 roku nie tylko nie musieliśmy szukać kontaktów w Ukrainie i uczyć się nerwowo nowych nazwisk artystów i artystek, lecz mogliśmy lepiej zrozumieć skutki rosyjskiej agresji. To, co ona oznacza dla Ukrainek i Ukraińców, ale także dla nas samych.

Piotr Kosiewski

Piotr Kosiewski

Ur. 1967. Historyk i krytyk sztuki, publicysta. Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego” i magazynu „Szum”.  Członek AICA Polska. Publikował m.in. na łamach „Kresów”, „Odry”, „Przeglądu Politycznego” i „Znaku”. Laureat Nagrody Krytyki Artystycznej im. Jerzego Stajudy w 2013 roku.