Nr 19 jesień 2025 felieton Michał Pilikowski

Leon Chwistek. Logicznie rzecz biorąc „Początkowo maluje się rzeczy, następnie wrażenia i w końcu idee”*

∗.J. Ortega y Gasset, Dehumanizacja sztuki i inne eseje, Warszawa 1980, s. 254.
Swego czasu Bertrand Russell stwierdził, że zna tylko sześciu ludzi, którzy w całości i z pełnym zrozumieniem przeczytali jego fundamentalne dzieło dotyczące teoretycznych podstaw matematyki1. W tym elitarnym gronie znalazł się Leon Chwistek2. Autor Wielości rzeczywistości w sztuce równocześnie pisał prace naukowe z dziedziny semantyki, wykładał logikę na uniwersytecie we Lwowie, przyjaźnił się i kłócił z Witkacym, malował piękne obrazy i opracowywał nowe teorie w obszarze estetyki. Czyż nie należy go uznać za wzorzec interdyscyplinarności na styku sztuk i nauk?Piszę świadomie „sztuk” i „nauk” w liczbie mnogiej. Chwistek był artystą plastykiem jako malarz i równocześnie mistrzem słowa jako eseista i autor dzieł beletrystycznych. Na polu nauk tym bardziej służył idei interdyscyplinarności. Był to przecież początek XX wieku. Wtedy reprezentanci nauk humanistycznych podjęli zdecydowaną walkę o odzyskanie przez historię, filozofię, historię sztuki, etykę i estetykę statusu nauk w pełnym tego słowa znaczeniu. Panujący w drugiej połowie XIX wieku duch pozytywistycznego scjentyzmu uznawał za naukę tylko dyscypliny oparte na wąsko pojętej empirii – i za wzorzec sciences proponował fizykę lub biologię. A dyscypliny zajmujące się problemami ludzkiego ducha, plastyką lub literaturą, tajemnicami świata i ludzkiej egzystencji to przecież niezdefiniowane arts, nieweryfikowalne empirycznie dywagacje pięknoduchów. I co w tej sytuacji robi Leon Chwistek? Przyczynia się do rozwoju matematyki, czyli języka, w którym, jak mawiał Galileusz, „spisana jest księga natury”. Nikt nie może go zdezawuować twierdzeniem, że zajmuje się sztuką (praktycznie) i estetyką (teoretycznie), gdyż nie umie logicznie myśleć – jak przystało na prawdziwego reprezentanta „nauk o naturze”. Równocześnie podejmuje analizę różnych ujęć rzeczywistości w sztuce – co jest wypowiedzią na gruncie „nauk o duchu”3. Co więcej: klasyfikacja estetyczna jest powiązana z ustaleniami fizyki i równocześnie zawiera odniesienia do historii sztuki i praktyki malarskiej.Leon Chwistek był współtwórcą formizmu. Mieczysław Wallis zauważał: „Pierwsze wtargnięcie na wielką skalę kierunków nierealistycznych do plastyki polskiej dokonało się wszakże dopiero pod koniec i tuż po pierwszej wojnie światowej w twórczości formistów, łączącej elementy futuryzmu, ekspresjonizmu i wczesnego kubizmu z pierwiastkami polskiego prymitywu ludowego”4. Rozważania filozoficzne Leona Chwistka szły w parze z jego malarstwem. Stanowiły jego teoretyczną podbudowę. Za najbardziej podstawową, percypowaną zdroworozsądkowo, Leon Chwistek uważał rzeczywistość realnie istniejących rzeczy (elementów obiektywnego świata). Nie wnikał tu w podniesiony już przez Kartezjusza problem stosunku poznającego podmiotu do poznawanego przedmiotu; tego, co obiektywne (poznawane) do tego, co subiektywne (treść świadomości poznającego podmiotu). „Koń, jaki jest, każdy widzi”. Ten potocznie akceptowany obraz świata odwzorowuje sztuka prymitywistów (która to sztuka może odznaczać się wybitnymi walorami estetycznymi). Niejako na wyższym, już drugim poziomie, Chwistek wyróżniał rzeczywistość fizykalną, rozpoznawaną przez „nauki o naturze”, czyli prawdziwe sciences, uznawane (jak sama nazwa wskazuje) przez scjentystów. Temu rodzajowi percepcji Chwistek przypisywał malarstwo realistyczne. Co ma wspólnego realizm, np. Józefa Chełmońskiego, z obrazem świata zrelatywizowanym przez teorię względności lub mechanikę kwantową? Czy jego kuropatwy na śniegu nie są takie, jakie każdy mógłby zobaczyć, gdyby znalazł się w zimie w szczerym, zaśnieżonym polu i w naszym zdegradowanym środowisku jeszcze natrafił na kuropatwy? Otóż w egzystencjalnym lęku tych zmarzniętych stworzeń jest coś więcej niż „po prostu widać”. Wreszcie, Chwistek wchodzi na trzeci stopień: doznań sensualnych, które są już w pełni subiektywnym odwzorowaniem świata zewnętrznego w naszej psychice w postaci ulotnych wrażeń. To chyba jasne, że w praktyce malarskiej takiemu ujęciu rzeczywistości może odpowiadać tylko impresjonizm. I wreszcie stopień czwarty, najwyższy. Każdy człowiek na podstawie percypowanych wrażeń konstruuje wyobrażenia. Z głębi podświadomości wydobywa idee, które dusza nasza sobie przypomina (jak chciał Platon), wydobywa formy symboliczne, które w opinii neokantysty Ernsta Cassirera umożliwiają nam orientację w świecie, czy wreszcie archetypy, które zdaniem Carla Gustawa Junga oddziałują na nas bardziej niż libido zdekonspirowane przez Zygmunta Freuda. A gdyby tu jeszcze dodać świadomość zbiorową, sugerowaną przez wielu socjologów, czy ducha absolutnego, będącego ukoronowaniem dialektycznego rozwoju świata skonstruowanego przez już pozornie staroświeckiego Georga Wilhelma Friedricha Hegla? Tak więc wyobrażenia to efekt ciśnienia całego dziedzictwa kulturowego, które nas wzbogaca i zniewala zarazem. W tym ideowym kotle na przełomie XIX i XX wieku mocno się zagotowało za sprawą Fryderyka Nietzschego, Pabla Picassa i paru innych filozofów, poetów, malarzy. A później swe wizje ujawnili kubiści, ekspresjoniści, futuryści, surrealiści czy formiści. Ale czy dopiero oni? Wystarczy zobaczyć rysunki z groty Lascaux i grafiki Williama Blake’a, by spuścić trochę powietrza z balonu nowoczesności.Podsumowując: klasyfikacja różnych poziomów rzeczywistości zaproponowana przez Leona Chwistka jest warta przypomnienia jako sposób korelacji filozofii z plastyką5 oraz jako przykład interdyscyplinarnego powiązania nauk ścisłych, humanistycznych i twórczości artystycznej.Tylko, kim Leon Chwistek był? Filozofem, który malował, czy malarzem, który filozofował?

1 Principia Mathematica napisane wspólnie z Alfredem Whiteheadem.

2 T. Mróz, Bertranda Russela spotkanie z filozofią polską (L. Chwistek, W. Lutosławski, S. Themerson), „Studia Philosophica Wratislaviensia”, t. VI, nr 3 (2011), s. 71–72, https://wuwr.pl/spwr/article/view/4776 [dostęp 1.11.2025].

3 W klasyfikacji nauk zaproponowanej przez Wilhelma Diltheya, na przełomie XIX i XX wieku czołowego obrońcy statusu nauk humanistycznych, „nauki o naturze” (Naturwissenschaften) drogą empiryczną ustalają powszechnie obowiązujące prawa szeroko pojętej fizyki i biologii. Analogicznie, nauki humanistyczne, „nauki o duchu” (Geisteswissenschaften), dążą do rozumienia niepowtarzalnych zdarzeń z obszaru kultury. Dilthey zainicjował opartą na hermeneutyce metodologię tych nauk.

4 M. Wallis, Sztuka polska dwudziestolecia. Wybór pism z lat 1921–1957, Warszawa 1959, s. 7.

5 O korelacji filozofii z plastyką, a także z innymi dziedzinami sztuki, pisał Tadeusz Gadacz w: T. Gadacz (red), Krótka historia filozofii współczesnej, Warszawa 2023, s. 27–32.

Michał Pilikowski

Michał Pilikowski

Doktor nauk humanistycznych w dyscyplinie historia. Od 2005 roku pracownik Wydawnictwa ASP. Autor książek Piękna historia. Krakowska Akademia Sztuk Pięknych w latach 1818-1939 (2018), Architekt Akademii. Adolf Szyszko-Bohusz w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych (2020), Zanim powstał Wydział Rzeźby. Nauczanie rzeźby w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych w latach 1818-1939 (2022) oraz opracowania wspomnień Jana Hrynkowskiego Chcę być malarzem (2022).