Nr 20 zima 2026 recenzja Bogusław Deptuła

Jahwe znad jeziora

Jakub Łączny, Chłopiec jeziorny. Interpretacje relacji. vol 1 Blacha
Miejsce: Galeria S35, Łódź
Czas: 7–31.03.2026
Kuratorzy: Magdalena Komborska-Łączna, Zbigniew Olszyna, Kuba Szkudlarek
Film: Jakub Łączny, Tytus Diakun
Scenografia: Monika Staniec
Identyfikacja wizualna: Mariusz Andryszczyk
Partner: Ceramika Paradyż Sp. z o.o.
Organizatorzy: Publish Art oraz Galeria S35
Producent: Publish Art

Widok wystawy, Jakub Łączny, „Chłopiec jeziorny. Interpretacje relacji. vol 1 Blacha”, Galeria s35, fot. Zbigniew Olszyna

Nie ma naszego życia poza naszą skórą. Inne życia, owszem, istnieją. Doświadczenie skóry jest ważne. Wiele mówią o tym choćby związki frazeologiczne: poczuć na własnej skórze, wychodzić ze skóry, dobrać się do skóry, czuć przez skórę, bać się o własną skórę, skóra cierpnie.

Co tu dużo gadać – bez skóry nie ma nas. Zarazem chciałoby się to ograniczenie przekroczyć. Trening jest właśnie przekraczaniem. Ćwicząc, na przykład kulturystykę czy podnoszenie ciężarów, przekraczamy własne ciało, bo je powiększamy. Skóry przybywa, staje się jej więcej. Ciało staje się większe.

Nie ma jednej materii inspiracji. Inspiracje spływają z różnych stron – jak górskie potoki – i łączą się w nas albo w osobie artysty. Artysta jest jak potok, jak rzeka, jezioro. Chyba jednak nie morze – to nazbyt wiele, zbyt wiele może pomieścić, zbyt wiele różnorodności. Owszem, w inspiracjach wielość jest ważna, ale nadmiarowość prowadzi do zgiełku, do zagmatwania, wykluczania się, rozpychania, przepychania, zadeptywania. A przecież nie o to chodzi. Przekaz jednak powinien zostać w zasięgu czytelności.

Przekaz, czytelność, przesłanie, idea, inspiracja i tyle innych składowych, które muszą się zmieścić w dziele sztuki. Wytrzymać jego wielość, wieloskładnikowość. Ruch myśli, ruch skojarzeń, ruch znaczeń. Rzeczy przychodzą i odchodzą. Zjawiają się, zostawiają ślad. No, bo tworzenie, to zbieranie śladów i naśladowanie samego siebie, czyli przetwarzanie śladów w nas odciśniętych w dzieło sztuki lub tekst albo film, albo poemat. Nawet, jeśli autor uchyli się od zagrania głównej roli i zrobi casting na samego siebie w swoim dziele.

Zarazem trudno o sobie samym nie pamiętać. Trudno od siebie samego uciekać. Trudno sobą przestać być. Ale czy w istocie jest taka potrzeba? Najpewniej różnie z tym bywa. Raz potrzebne jest zapomnienie. Innym razem ów nowy przekaz, owo relacjonujące dzieło sztuki, buduje trwanie i pamiętanie. Pamięci ciała trudno się pozbyć. Ciało czasem pamięta nawet rzeczy, które nigdy nie miały miejsca – pamięć fantomowa. Cóż dopiero z tymi, które działy się naprawdę, których ono naprawdę doświadczyło?

Pamięć topienia się, tonięcia. To bardzo silne doświadczenie, właściwie graniczne, no bo przecież mogło być ostatnie. To, co może robić jeszcze większe wrażenie? Może to, że zrobił to twój tato. Tata eksperymentator, tata nauczyciel, tata trener. Jak srogi starotestamentowy Abraham, składa cię w ofierze – męskości, dorosłości, przyszłości. Masz przetrwać, chłopcze, masz być silny! Co z tego, że masz dwa czy trzy lata. Im szybciej się nauczysz, tym lepiej dasz sobie radę w dorosłości, o ile jej dożyjesz i nie utoniesz właśnie tu i teraz, w tym jeziorze, w tym doświadczeniu, w tym przekroczeniu samego siebie.

Kim jest srogi Abraham znad jeziora, że pozwala sobie stawiać twoje życie na jakiejś dziwnej życiowej szali, która właśnie może wychylić się w stronę nicości? Kim jest pan życia i śmierci tego chłopca, którego powinien chronić, który winien mieć pewność jego miłości i opieki? Czy tak wygląda miłość? Może starotestamentowa? No tak, ale tam Jahwe zjawiał się osobiście i osobiście gadał z ludźmi. Osobiście wydawał im rozkazy. Czy ojciec znad jeziora usłyszał głos Jahwe? Czy ojciec znad jeziora mógł być panem życia i śmierci swego pierworodnego syna?

Kim jesteś synu pierworodny, że można cię wrzucić w wody jeziora i patrzeć, jak sobie dajesz – lub nie – radę? Jak zdajesz pierwszy w pełni samodzielny test w życiu. Bo w tym najpierwszym jednak pomagała ci matka, bez porodowych skurczów utonąłbyś w osobliwym jeziorze jej wód płodowych… Nie zdałbyś nawet tego najpierwszego testu z obecności na tym świecie. Czy ojciec, tata znad jeziora chciał cię tylko sprawdzić, czy może przesadzić na drugą stronę? Na stronę tęczowych zaświatów, bo jako ochrzczony i niewinny, miałbyś zapewnione miejsce po tamtej stronie tęczy.

Forma malarska obrazu Jakuba Łącznego Chłopiec jeziorny scala w sobie kilka elementów: najnowszą rejestrację filmową, w której pojawia się ćwiczący podnoszenie sztangi młodzieniec, nowy obraz o motywach florystycznych namalowany na blasze, ale również i „kurtyny”, które pojawiały się na poprzednich wystawach. Do tego tytuł całej prezentacji w łódzkiej Galerii s35 zaczerpnięty został w wiersza Stanisława Grochowiaka Chłopiec jeziorny. Poeta wspomina jezioro ze swego dzieciństwa, które okazuje się tym samym, w którym płynął ku swej przyszłości Jakub Łączny. Zadziwiająca koincydencja czasu i miejsca – Leszno, miejsce młodości obu. Kunsztowna konstrukcja wiersza Grochowiaka nie oddaje dramatyzmu doświadczenia chłopaka, który został artystą w swym przyszłym, czyli obecnym życiu.

Kurtyny i puszczane na nie projekcje i światła były bardziej formalne. Skupiały się na iluzjach optycznych i świetlnych. Jakub Łączny ożywiał projekcjami swe statyczne obrazy. Ożywiane – falowały. Teraz filmuje ćwiczącego. On też w realu ćwiczy. Mógł sfilmować siebie, ale nie zrobił tego. Męczy się młodzieniec bardziej wypakowany i wytatuowany. Sztanga waży 150 kilo. Jest co podnosić. Pot spływa, tworząc poniżej falistej blachy, na którą rzutowane są ruchome obrazy, „mokrą plamę”. Plama jest ceramiczna i lśniąca. Tworzy swoiste jezioro. Jezioro wilgoci, jezioro wspomnień, jezioro przeszłe, przyszłe, teraźniejsze – staje się wszystkimi jeziorami jego życia.

Wielość inspiracji – wielość interpretacji, dla Łącznego wszystkie składowe wystawy są logicznie połączone, powiązane, splecione w całość. Wypływają z niego, w nim mają swoje źródło i praprzyczynę. Stają się tą jego opowieścią o nim teraz, zaraz, przeszłym, minionym i dokonanym. Ale też tym przyszłym, który powiększy supły mięśni zasupłane pod skórą, która cierpliwie będzie się rozrastać pod dyktando powracających ćwiczeń i innych „martwych ciągów”, które powracają jak mantra w jego życiu, w którym nową ważną rolę odgrywa siłownia, nawet jeśli to nie on ćwiczy przed kamerą.

Jakub Łączny nie próbuje uciekać przed sobą; wręcz przeciwnie – jest go w jego sztuce coraz więcej. Najwyraźniej przyszedł etap akceptacji i złączenia się ze sobą. Nieformalny komentarz, a forma własna, która staje się formą jego wypowiedzi. Czas mu sprzyja, zapewne będzie go coraz więcej we własnej sztuce. W Lesznie zostanie zrealizowana druga część Chłopca jeziornego. Czy pojawi się więcej Grochowiaka, który napisał więcej wierszy swymi Chłopięcymi zabawami inspirowanych. Jest jeszcze: Dziecięcość, W sadzie, Zajazd, ale są również dwaj inni chłopcy: Chłopiec wieczornyChłopiec oporny. Zaskakujące połączenie, i to po latach, które już się dokonało, a może będzie kontynuowane. Nie trzeba niczego narzucać. Pewne rzeczy już się dokonały. Na następne najwyraźniej przyjdzie jeszcze czas. Dramaturgia inspiracji ma swoje prawa, nie ma potrzeby w nie ingerować.

Artysta jest jak tygiel, w którym mieszają się najróżniejsze materie, stąd też może być takie owych materii pomieszanie. Scala je postać twórcy, który wypełnia sobą najróżniejsze przestrzenie. Realność i fikcyjność, doświadczenia i kreacje tworzą ten nieoczywisty świat Chłopca jeziornego.

Widok wystawy, Jakub Łączny, Widok wystawy, Jakub Łączny, „Chłopiec jeziorny. Interpretacje relacji. vol 1 Blacha”, Galeria s35, fot. Zbigniew Olszyna, Galeria s35, fot. Adrian Szpadzik i Kuba Szkudlarek

Bogusław Deptuła

Bogusław Deptuła

Historyk i krytyk sztuki, kurator wystaw, marszand, wykładowca akademicki. Autor licznych publikacji w dziedzinie sztuki, literatury i kulinariów. Ukończył Wydział Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego. Od 1989 roku publikuje teksty o sztuce w prestiżowych pismach branżowych i nie tylko. Recenzent: „Tygodnika Powszechnego”, II Programu Polskiego Radia, „Dwutygodnika”. W latach 2011–2013 redaktor naczelny miesięcznika „Art&Business”. W 2013 wydał w wydawnictwie WAB książkę na temat związków literatury i kuchni zatytułowaną Literatura od kuchni. Od roku 2005 uczestnik telewizyjnego „Tygodnika Kulturalnego”. Kurator wielu wystaw.