Nr 21 wiosna 2026 recenzja Karolina Ćwieląg

Fotografia to tylko pretekst. Wokół wystaw programu głównego Miesiąca Fotografii w Krakowie 2026: „Unreal Estate”

Możliwy układ / A Possible Arrangement
Miejsce: Bunkier Sztuki
Czas: 14.05 – 30.08.2026
Uwarstwienia / Shifting Strata
Miejsce: Pałac Potockich
Czas: 14.05 – 30.08.2026
Osoby kuratorskie: Anna Voswinckel, Krzysztof Pijarski 
Wystawy zorganizowane w ramach Miesiąca Fotografii w Krakowie

Widok wystawy, „Możliwy układ / A Possible Arrangement”, Miesiąc Fotografii w Krakowie, Bunkier Sztuki, fot. Aleksander Hordziej dla Miesiąca Fotografii w Krakowie

Jeśli pokusić się o dość abstrakcyjne przełożenie tego, co o relacji odbiorcy z fotografią pisał Barthes, można stwierdzić, że Miesiąc Fotografii w Krakowie to „festiwal studium”. Podczas gdy punctum jest niezależne od woli fotografa czy widza, studium obejmuje wszelakie podejścia analityczno-badawcze, którymi operujemy w stosunku do fotografii. Temat wiodący obudowywany jest oczywiście dziełami, którym magicznie wciągającego punctum nie sposób odebrać, natomiast w swej istocie festiwal ten jest wydarzeniem, podczas którego poszukiwane są możliwości tworzenia kolejnych poziomów dyskursu wobec przedstawień fotograficznych. Mając okazję po raz pierwszy spotkać prezesa Fundacji Sztuk Wizualnych – organizatora MFK – Tomasza Gutkowskiego, usłyszałam od niego słowa, które bardzo zapadły mi w pamięć – „fotografia to tylko pretekst”. Pretekst do rozmowy o tym, co ważne. O tym, co pomijane. O tym, co często wyrażalne jest jedynie poprzez akty artystyczne. Wzmacniają ten głos osoby kuratorskie: Anna Voswinckel i Krzysztof Pijarski, w tekście towarzyszącym wystawom głównym – czytamy tam, że „fotografowanie jest gestem dzielenia się”1. MFK to przestrzeń, w ramach której osoby artystyczne, kuratorskie oraz organizatorskie dzielą się z odbiorcami tym, co uważają za niezbędne do rozwinięcia w szerszej i bardziej różnorodnej perspektywie. W tym roku przedmiotem rozważań stały się relacje wewnątrz niezwykle specyficznego regionu Europy Środkowej, ze szczególną uwagą zwróconą w stronę Polski i jej zachodniego sąsiada – Niemiec. Sprawa polsko-niemiecka i wszelakie jej odcienie są zagadnieniem boleśnie ponadczasowym: aktualne były niezwykle dawno temu, w dość nieodległej historii i nadal są współcześnie, kiedy na plecach noszony jest cały bagaż wcześniejszych doświadczeń. Fakt, iż granice tych dwóch państw (i nie tylko) to nie zwykłe linie na mapie, a obszary, na których podziały były odgórnie tworzone i zmieniane sprawił, że nic tu nie jest na stałe, a wiele historii – jak sugeruje podtytuł programu głównego – pozostaje „niedokończonych”. Główny program tegorocznej edycji, Unreal Estate. O granicach, splątaniach i niedokończonych historiach, a co za tym idzie, także każdy z „rozdziałów” – bo tak określane są trzy reprezentatywne wystawy, które tworzyć mają swoistą historię – kuratorowane są przez polsko-niemiecki duet. Jest to zgrabny ukłon w stronę wielogłosowości, której nie brak także wśród osób artystycznych.

Wstęp do historii o „przygodnych włościach” (Unreal Estate) mieliśmy możliwość oglądać już od marca w ramach wystawy indywidualnej Annette Kelm w MOCAK-u (Tomy, przemówcie / Speak, Volumes). Pokazane w jej ramach prace z cykli Die BücherTravertinsäulen Recyclingpark Neckartal stanowią historyczną kotwicę dla całej trylogii wystawowej. Chociaż współczesne w swoim ujęciu, fotografie Kelm cofają nas w przeszłość, przywołując konieczność kontekstualizacji tego, co widzimy. Książki oraz architektura, będące bohaterami tych dwóch cykli, są wyjątkowo „wdzięcznymi” i plastycznymi narzędziami tworzenia narracji polityczno-ideologicznych, na co artystka zwraca uwagę. W tekście skupić jednak chciałabym się na dwóch pozostałych wystawach, które otwarły się wraz z oficjalnym początkiem tegorocznego MFK i stanowią bardziej bezpośredni wyraz tego, czym to fotograficzne biennale jest.

Rozdział drugi to prezentowana w Bunkrze Sztuki wystawa Możliwy układ / A Possible Arrangement. Od razu nasuwać mogą się pytania: jaki jest ten układ? Gdzie zaczynają i kończą się możliwości zmian? Szczególnie w przypadku historii tak skomplikowanych jak w regionie Europy Środkowej, w której, wydawałoby się, wszelkie możliwe rozwiązania zostały wyczerpane. Bezpośrednio dialoguje z tym zagadnieniem Andrzej Steinbach, w pracy o tytule takim samym jak wystawa – Możliwy układ. I chociaż nawiązanie jest wyraźne, język przekazu, z którego korzysta artysta, jest pośredni. Wykorzystując przedstawienia – na pierwszy rzut oka – zwykłych towarów z supermarketów, Steinbach układa różne modele konsumenta współczesnych społeczeństw Europy Środkowej i zadaje za ich pomocą pytania o istotność naszego statusu społecznego. Na poziomie nierówności ekonomicznych, wynikających z pochodzenia, niestabilnej sytuacji rynkowej i nie tylko, zagadnienie rozwija swoimi fotografiami Susanne Keichel (w pracy wideo we współpracy z Antje Meichsner).

Inny sposób poszukiwania odpowiedzi na to pytanie podsuwa praca, która otwiera wystawę. Wyświetlane równolegle na dwóch ekranach filmy Rozbiórka (miasto) oraz Przejście (prowincja), to wideoart Arweda Messmera o symbolicznym w omawianym tu kontekście tytule Głębokie odgruzowywanie. Artysta, powracając do swoich archiwalnych nagrań, nie tylko na nowo odkrywa procesy historycznych przeobrażeń krajobrazu, a zarazem społeczeństwa, które go współtworzy. „Odgruzowywuje” również swoje własne wspomnienia, zastanawiając się, jak wraz z upływem czasu, nasze wspomnienia nabierają innych znaczeń i poszerzają się o nowe konteksty.

W ramach wystawy oglądamy prace niezwykle osobiste, zmuszające nas do introspekcji i zajrzenia głębiej niż zwykle. Wybrane tu przedstawienia fotograficzne często mają źródła w rozdrapanych ranach pokoleniowych i odkrywają to, co celowo upchnęliśmy głęboko we własnej pamięci, jak jest chociażby w przypadku prac artystki Fungi (Phuong Tran Minh), której zdjęcia z powrotu do miasta, gdzie dorastała, uzupełnione o jej wiersze, dotykają wielowarstwowych przeżyć. Artystka w treść wierszy wplata słowa swojej matki, nie tylko nadając całemu projektowi wymiar jeszcze bardziej osobisty, ale włączając do dyskursu marginalizowane w oficjalnej polityce pamięci doświadczenia grup mniejszościowych, w tym przypadku pochodzenia wietnamskiego. Jeszcze dalej w głąb własnej historii sięga Karolina Gembara, której projekt Zimowy umysł jest próbą przepracowania traum pokoleniowych i zapisem ścieżek migracji, do których jej rodzina zmuszona była w toku powojennych przemian na granicach polskich.

Trzeci rozdziałem jest wystawa Uwarstwienia / Shifting Strata w podziemiach Pałacu Potockich. Przestrzeń ta jest skrajnie inna niż typowa „galeryjność” Bunkra Sztuki, z czego w pełni celowo duet kuratorski korzysta jako element budowania narracji Unreal Estate. Sami zaznaczają to również w tekście dotyczącym wystaw: odróżniać ma je od siebie nie temat, a nastrój, atmosfera. Wystawę otwiera cykl fotograficzny Jadwigi Janowskej, False flag. Jej bohaterką jest radiostacja w Gliwicach – najwyższy drewniany budynek w Europie. Trwały symbol, będący w stanie rozkładu ze względu na materiał, z którego powstał. Jak poradzić sobie z coraz bardziej kurczącym się terminem ważności czegoś, co pomimo ambiwalentnego, a nawet negatywnego statusu historycznego, jest duszą miasta? Chociaż do czynienia mamy z Unreal Estate, wymykającymi się materialności świadectwami tożsamości jednostki, na wystawach dominują przedstawienia konkretnych real estates – wieże, pomniki, budynki, zabytki, konkretne miejsca na mapie. To, co jest realnym śladem w ziemi. To, co uwikłane jest w historie ludzkie. Jedną z takich perspektyw prezentuje przepiękny cykl Anny Orłowskiej, Sankt Anna, opowiadający o wachlarzu ról, jakie Góra św. Anny odegrała w historii. Swoje fotografie artystka „ubrała” w stworzone przez lokalne artystki-rzemieślniczki ażurowe koronki czy haftowane firany, osłaniając tajemnicę Góry św. Anny woalem niedopowiedzenia. Umieszona w centralnym punkcie sali wypożyczona z Sanktuarium św. Anny suknia, w którą podczas obchodów religijnych ubierana jest drewniana figurka świętej, jest wspaniałym spoiwem całego projektu. W pozornie inny sposób podchodzi do wykorzystania tkanin Susanne Kriemann – swoimi spływającymi z sufitu instalacjami mixed-media, które uzupełnione są o zdjęcia wykonane przy użyciu roślin jako „aparatu”. Niemiecka artystka konfrontuje nas z myślą, że pojęcie katastrofy ekologicznej, które główny nurt narracji historycznej definiuje poprzez pojedyncze wydarzenia, jest w rzeczywistości umykającym nam procesem „powolnej przemocy”2, którą zadajemy środowisku oraz sobie wzajemnie.

Osoby kuratorskie nie uciekają również od poruszania wątków bezpośrednio upolitycznionych, co w przypadku wydarzenia o tam dużym zasięgu jak Miesiąc Fotografii jest absolutnie konieczne. I choć Zofia Nierodzińska w swojej recenzji dla magazynu „Szum” słusznie zauważa pewną „bezpieczność” przewijającą się przez narrację wystaw głównych3, prace takie, jak dwa projekty Jonasa Höschla – 80 Portraits: 73 Men, 7 Women oraz 09. September 2015, Röszke – a także Jak rozpalić ogień bez dymu Tobiasa Zielony’ego nie pozostawiają wątpliwości, że nie mamy do czynienia z próbą przyjęcia pozycji obojętnego obserwatora.

Choć na pierwszy rzut oka każda z osób artystycznych podejmuje skrajnie różne wątki tematyczne, wszystkie prace wychodzą ze wspólnego nieuchwytnego i niemożliwego do określenia źródła. Osoby artystyczne nawiedzane są przez bardzo podobne wątpliwości, które trafnie – poprzez symbole – diagnozują osoby kuratorskie. Na własne oczy widzimy, jak zupełnie niepowiązane ze sobą głosy układają się w jedną, spójną historię. Idea fotografii jako pretekstu powraca w postaci z wrażliwością sprowadzonych do minimum opisów przy dziełach, które przedstawiają tylko główne założenia oglądanych projektów fotograficznych. Zostawia to szerokie pole do rozważań nad wydźwiękiem każdej z prac, tym, jak odbieramy je my, jak mogą patrzeć na nie ich twórczynie i twórcy, a jak pozostali odbiorcy. Jesteśmy do tego zachęcani na dwa skrajne sposoby: w white-cube’ie Bunkra Sztuki czujemy się obnażeni, wystawieni na światło dzienne. Piwnice Pałacu Potockich otaczają nas komfortem możliwości przeżywania.

Unreal Estate stawia na twórczość, w ramach której każda z osób artystycznych dociera do kolejnych warstw znaczeń „po swojemu”. W ramach każdej z wystaw, pomiędzy którymi zniesione zostają granice, na bieżąco tworzy się historia alternatywna i równie alternatywna współczesność, przepełniona krajobrazami post-rewolucji przemysłowej, terenów kopalniano-hutniczych i ludźmi rozwiązującymi supły splątanych tożsamości. Mając śląsko-zagłębiowskie pochodzenie, jestem w tym przypadku odbiorczynią głęboko odczuwającą całą wartość emocjonalną wątków, które poruszają osoby artystyczne. Pozostaję jednak w przekonaniu, że to, o czym mówi Unreal Estate jest o wiele bardziej uniwersalne niż jakiekolwiek układy geopolityczne, w które zostajemy wrzuceni.

1 Tekst kuratorski dostępny tu: https://photomonth.com/pl/2026/05/19/unreal-estate-o-granicach-splataniach-i-niedokonczonych-historiach-tekst-kuratorski/

2 Za: Rob Nixon, określenie slow violence omówione w: Slow Violence and the Environmentalism of the Poor, Cambridge, MA, 2011.

3 Zofia Nierodzńska, Polsko-niemiecka wymiana uprzejmości. Miesiąc Fotografii 2026, Magazyn Szum, https://magazynszum.pl/polsko-niemiecka-wymiana-uprzejmosci-miesiac-fotografii-2026/

Widok wystawy, „Możliwy układ / A Possible Arrangement”, Miesiąc Fotografii w Krakowie, Bunkier Sztuki, fot. Aleksander Hordziej dla Miesiąca Fotografii w Krakowie

Karolina Ćwieląg

Karolina Ćwieląg

Ur. 2002. Obecnie studentka Sztuki współczesnej w Instytucie Sztuki i Designu UKEN oraz Relacji międzykulturowych w Instytucie Studiów Międzykulturowych UJ. Absolwentka Studiów nad Japonią w Instytucie Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ. Ze szczególną pasją pochyla się nad zagadnieniami dotyczącymi kontekstów kulturowych, doświadczeń migracji i sztuki zaangażowanej. Porusza się w przestrzeni pomiędzy badaniami nad sztuką i naukami społecznymi.