Nr 18 lato 2025 recenzja Katarzyna Oczkowska

Dziewczyny mają wam coś do powiedzenia

Szatnia damska
Miejsce: Cricoteka (Galeria Szatnia), Kraków
Czas: 15.05 – 31.08.2025
Kuratorka: Magdalena Ujma

Próby
Miejsce: Galeria-Pracownia Tadeusza Kantora, Kraków
Czas: 16.06 – 31.10.2025
Kuratorka: Magdalena Ujma

Widok wystawy, „Szatnia Damska”, Cricoteka, fot. z archiwum artystek z Grupy 13.

W 1988 roku Tadeusz Kantor namalował autoportret Mam wam coś do powiedzenia z serii Dalej już nic, o którym Zofia Gołubiew pisała: „Przykry autokrytyczny wizerunek starego człowieka, który nic nie ma do ukrycia, a wiele «do powiedzenia»”1. Obraz powstał najpewniej w krakowskim mieszkaniu-pracowni przy ulicy Siennej, gdzie Kantor spędził ostatnie lata życia. Niewielki pokój z nieistniejącym już aneksem kuchennym i małą łazienką stał się w perspektywie artysty materializacją Biednego Pokoiku Wyobraźni, czyli koncepcji przestrzeni wewnętrznej, która od czasu spektaklu Wielopole, Wielopole stale powracała w jego twórczości. I to właśnie między innymi w tym pokoju, będącym świadkiem codziennej rutyny, drobnych dziwactw, momentów intymności Kantora, twórczynie z Grupy 13 postanowiły, że mają wam − nam – coś do powiedzenia. Ale zacznijmy od początku.

Założona w 1999 roku Grupa 13 jest fluktuującym na przestrzeni lat, interdyscyplinarnym kolektywem, którego celem jest nie tylko prezentowanie twórczości jego członkiń, ale również wzajemne wsparcie na gruncie emocjonalnym, ideowym czy organizacyjnym. W ramach tegorocznego programu Cricoteki, Grupa 13 przygotowała dwie wystawy kuratorowane przez Magdalenę Ujmę. Pierwsza z nich − Szatnia damska − otworzyła się w połowie maja w głównej siedzibie instytucji przy ulicy Nadwiślańskiej. Artystki i kuratorka zaaranżowały przestrzeń byłej szatni, funkcjonującej obecnie jako galeria. Dla Kantora szatnia, jako miejsce najniższej rangi, miała szczególne znaczenie. Ten swoisty „przedpokój” teatru stawał się w jego twórczości przestrzenią realności w miejsce scenicznej iluzji. Dla Grupy 13 szatnia również jest pretekstem do snucia opowieści o tym, co historycznie i kulturowo pomijane. Szatnia damska zyskała formę intymnego, „miękkiego” pokoiku ze ścianami i wykładziną w kolorze magenty. Wewnątrz tej pulsującej kolorem przestrzeni umieszczono wielki węzeł − obiekt składający się z elementów wykonanych z tkanin czy folii. Każdy z pojedynczych, grubych, mięsistych i długich części węzła jest autorską propozycją poszczególnych artystek z Grupy 13 i nosi ślad ich indywidualnej ekspresji. Jeden ze „sznurków” węzła przypomina srebrną pikowaną kurtkę, inny wygląda jak gigantyczne czarne rajstopy wypełnione sztucznymi kwiatami. Węzeł jest zatem zapisem indywidualności, a zarazem wspólnoty. – Powidokiem krawieckiej, tkackiej czy hafciarskiej tradycji, która niegdyś nie zasługiwała na miano sztuki, gdyż utożsamiana była z tym, co kobiece, z przestrzenią domową, z brakiem powagi, kompetencji, geniuszu. Innymi słowy − z tym, co pogardzane. Szatnię damską można potraktować jako przestrzeń odzyskiwania kobiecego głosu w instytucji założonej przez mężczyznę, wpisującego się w mit wielkiego artysty, wybitnej jednostki, która odcisnęła wyraźny ślad w dyskursie sztuki. Artystki i kuratorka dokonują tu gestu przechwycenia tegoż dyskursu i robią to niezwykle subtelnie. Ich celem nie jest roztrzaskiwanie historycznoartystycznej narracji, a raczej konsekwentne pojawianie się w jej szczelinach, co przywodzi na myśl praktykę écriture féminine Hélène Cixous czy parler-femme Luce Irigaray.

Szatnia damska przypomina intymne miejsce spotkania, wymiany myśli oraz wiedzy, śmiechu, emocjonalnego wsparcia czy dyskusji. Działa niemal jak terapeutyczny rytuał wspólnotowy na wzór kobiecych grup, które dawniej spotykały się, aby szyć, haftować, rozmawiać, wspierać się, ale też nierzadko konfliktować. Dynamika wspólnoty jest przecież różnorodna. A jeśli wytężymy słuch, to być może tę różnorodność kobiecych głosów usłyszymy, bo wystawie towarzyszy nagranie rozmów artystek i kuratorki. Przytłumione dźwięki giną w codziennym instytucjonalnym rozgardiaszu − wśród śmiechów z recepcji, przechodzących osób, hałasów ulicy. Ważne, żeby tak z wystawy, jak i z historii umieć wyłapać te ledwo słyszalne kobiece głosy.

Drugą odsłoną projektu Grupy 13 jest wystawa Próby, która otworzyła się miesiąc po Szatni damskiej we wspomnianym wcześniej mieszkaniu Tadeusza Kantora, czyli Galerii-Pracowni, będącej oddziałem Cricoteki. Przestrzeń tę znam skądinąd bardzo dobrze. Jasny pokój z oknami na całej długości ściany i widokiem na dachy okolicznych kamienic oraz kościół Dominikanów, z łóżkiem, szafami, stołem czy etażerką, jak również całym mnóstwem przedmiotów, towarzyszących artyście w ostatnich latach życia, stał się polem interwencji Grupy 13. W tym osobliwym miejscu, w którym czas jakby się zatrzymał, artystki umieściły autorskie obiekty i rzeczy osobiste, zaznaczając tym swoją obecność, poszerzając Biedny Pokoik Wyobraźni o kobiece doświadczenie, dziewczyńską energię. Dla kogoś, kto jest w Galerii-Pracowni po raz pierwszy, te subtelne gesty będą właściwie niezauważalne, choć momentami mogą być zastanawiające – jak obecność zestawu do szydełkowania Katarzyny Niżegorodcew. „Czy Kantor, wracając z prób do Dziś są moje urodziny, miał w zwyczaju szydełkować?” − mógłby się ktoś zastanowić. Jednak, jako że znam ten pokój, każdy jego zakamarek, każdą szufladę i półkę, bo spędziłam w nim niegdyś długie godziny na opracowywaniu zbiorów Cricoteki, interwencja Grupy 13 była dla mnie nie tylko od razu zauważalna, ale i uderzająca. Pokój Kantora został zainfekowany dziewczyństwem. Na giętym wieszaku tuż obok drzwi, na którym wciąż wisi czarny wełniany płaszcz artysty, Elżbieta Kwasek umieściła sukienkę w tym samym kolorze z wypisanymi sentencjami czy cytatami, na przykład z Baudelaire’a: „Kobieta jest zaproszeniem do szczęścia”. Kolejna sukienka została zawieszona w szafie, rozpychając się pomiędzy marynarkami Kantora. Na parapecie okna Agnieszka Berezowska ustawiła osobisty notatnik i pamiątki z przeszłości w postaci kartek, zdjęć, zapisków, tworząc w ten sposób drugą linię narracyjną wobec podobnego rodzaju przedmiotów osobistych artysty. Nieopodal znajdują niewielkie rysunki Joanny Wysockiej-Panasiewicz. Maszyna do pisania ustawiona na masywnym stole została wyposażona przez Julię Jarżę w gumowe dłonie z pomalowanymi na czerwono paznokciami, których używa się do nauki manicure’u. Bezcielesne ręce, przypominające postać Thing, czyli słynną Rączkę z uniwersum rodziny Addamsów (choć w tym przypadku o wiele mniej makabryczne), gotowe są do tego, aby stukać w klawisze maszyny, snując własną opowieść. Początkowo niezauważony przeze mnie gumowy palec uchwycił się też drewnianej ramy, w którą oprawiony jest obraz Kantora Worki. Z kolei Anna Sadowska umieściła na przeszklonej gablocie oprawione zdjęcie − fotomontaż, na którym obok wizerunku Kantora z 1962 roku wkleiła swoją podobiznę. Natomiast do wnętrza tejże gabloty wypełnionej notatkami i maszynopisami, Małgorzata Malwina Niespodziewana wstawiła rudy warkocz z tworzywa sztucznego, przewiązany czerwoną wstążką, natomiast w oknach zawiesiła blaszane obiekty, poruszające się przy najmniejszym powiewie wiatru. Nieopodal Marta Bożyk ustawiła jakby porzucony przed momentem zestaw do drzeworytnictwa, a obok na parapecie znajdują się papierowe prace Agnieszki Dobosz. Na szczycie biblioteczki różowym światłem mieni się obiekt Joanny Adamusiak, a z okrągłego stolika (tuż obok dzieł Geneta i Tuwima) spływa jej girlanda sztucznych cmentarnych kwiatów. Spod łóżka i z jednej z szuflad komody wypełnionej bielizną Kantora wyglądają ceramiczne obiekty Weroniki Szmuc. Tych drobnych ingerencji jest więcej, a pokój staje się sceną dla niemal detektywistycznego śledztwa w poszukiwaniu kobiecych śladów obecności.

Podsumowaniem projektu Grupy 13 jest prezentacja fotografii z serii Mgły w galerii na drugim końcu korytarza idąc od pokoju. Galeria została przez Kantora zaadaptowana na strychu i ukończona już po jego śmierci. Niewielkich rozmiarów zdjęcia przedstawiają ledwo widoczne członkinie kolektywu, których nagie ciała wyłaniają się w zamglonym łąkowym pejzażu. Z daleka fotografie wyglądają jak minimalistyczne kompozycje pasów brudnej zieleni, bieli, szarości. Dopiero z bliska dostrzeżemy kobiece postaci w zróżnicowanych pozach − frywolnych, poważnych albo takich, które inspirowane są kobiecymi aktami z historii sztuki. Bo to właśnie w jej ramach kobieta przez wieki była bohaterką dzieła, muzą, widokiem, ale rzadko kiedy artystką. A żeby dostrzec ich obecność i wkład w historię sztuki, musimy nieco rozgonić mgłę dziejów. Wtedy zobaczymy, tak jak widać to zarówno na wystawie Próby, jak i w Szatni damskiej, że nieco ukryte artystki, same nie mają nic do ukrycia, a wiele do powiedzenia.

1 Z. Gołubiew, Malarski „teatr” Kantora. O figuratywnych obrazach twórcy Cricot 2 [w:] W cieniu krzesła. Malarstwo i sztuka przedmiotu Tadeusza Kantora, red. T. Gryglewicz, Kraków 1997, s. 109.

Widok wystawy, „Szatnia Damska”, Cricoteka, fot. z archiwum artystek z Grupy 13.

Katarzyna Oczkowska

Katarzyna Oczkowska

Krytyczka, kuratorka, adiunktka w Instytucie Sztuki i Designu UKEN w Krakowie. Autorka tekstów naukowych oraz krytycznych, twórczyni intermedialnych projektów, autorka podkastu Wygląda na niezłą sztukę.