Deklaracja niepodległości, wystawa w Galerii ASP w Krakowie
Miejsce: Galeria ASP w Krakowie
Czas: 6.10 – 23.11.2025
Kurator: Kamil Kuitkowski
Osoby artystyczne: Monika Drożyńska, Daniel Kotowski, Komitet Pięciu, Martix Navrot, Niko Płaczek, Marta Romankiv,
Ala Savashevich, Sergey Shabohin, Maria Stangret, Agnieszka Szczotka
„No i tak to właśnie jest” – wzdycha stojąca w oknie postać z serii memów o naturze polskości, którym towarzyszył komentarz: „Każdy Polak kiedyś tak powie”. Ten dowcip, zbudowany na opacznie zrozumianym stoicyzmie, to raczej pochwała pasywności, usprawiedliwienie dla nieingerowania w rzeczywistość. Ta narracja wydaje się nieprzypadkowa, w końcu jest doskonałym narzędziem politycznych manipulacji i nadużyć.
Może więc: „Nikt nigdy nie powinien tak powiedzieć” – przyjmując, że jednym z głównych narzędzi patrzenia na rzeczywistość powinno być myślenie rewolucyjne. Jednak nie takie, które bezrefleksyjnie burzy, by ostatecznie przerodzić się w swoje zaprzeczenie, ale takie, które prezentuje ogląd oparty na nieustannej niezgodzie. Dzięki mówieniu: „sprawdzam dwa razy” i zadawaniu pytania: „no i jak faktycznie jest?!”, mamy szansę na queerowe patrzenie na świat w poprzek i na wspak, zaglądanie w jego szwy i podszewki.
William Butler Yeats pisał o irlandzkiej rewolucjonistce Maud Gonne: „Cóż mogła więc poradzić, będąc tylko sobą? / Czy była jakaś Troja do spalenia nowa?”. Może zawsze jest. Dzięki anarchistycznej i sztubackiej archeologii Heinricha Schliemanna wiemy, że mitycznych Troi było z dziesięć, a ta homerowska to być może szósta lub siódma. Pożogi umożliwiały nowe budowy. Kolejne próby, marzenia o utopii, rewolucje.
W 1776 roku Thomas Jefferson, John Adams, Robert R. Livingston, Roger Sherman i Benjamin Franklin – jako Komitet Pięciu – na kartach Deklaracji niepodległości, jednego z pierwszych manifestów politycznych, napisali: „Doświadczenie zaś wykazało też, że ludzie wolą raczej ścierpieć wszelkie zło, które jest do zniesienia, aniżeli prostować swoje ścieżki przez unicestwienie form, do których są przyzwyczajeni. Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, wówczas ich słusznym i ludzkim prawem, ich obowiązkiem staje się odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla swego przyszłego bezpieczeństwa”. Choć dokument proklamujący Stany Zjednoczone Ameryki jest dzieckiem oświecenia, to jako wyraz samostanowienia i buntu, pozostaje aktualny. Być może teraz znów w sposób dobitny. W końcu nawołuje do porzucenia wyczerpanych narracji i przebudowania świata na własnych warunkach.
Jeżeli czasem traktujemy dzieła sztuki jak manifesty polityczne, potraktujmy manifest polityczny jak dzieło sztuki. I jedne, i drugie traktując jako równorzędne elementy rzeczywistości posiadające moc jej zmieniania.
W słynnym performansie Agnieszka Chylińska, zgodnie z minimalizmem lat 90., streszcza Deklarację niepodległości słowami: „nauczyciele FUCK OFF”. Na wystawie Deklaracja niepodległości odpowiada jej Ala Savashevich dwuznaczną Wiedzą dla wszystkich, a wtóruje im Marta Romankiv: Pomniki będą mówiły naszymi głosami. Głosami manifestowanymi też przez Daniela Kotowskiego, Martix Navrot, Sergeya Shabohina, Agnieszkę Szczotkę, Monikę Drożyńską i Niko Płaczek. Gotowymi do zapisania na czystej kartce papieru w szkolne linie, przygotowanej zawczasu przez Marię Stangret.
W idei edukacji jest paradoks lub raczej niewypowiedziany wprost i czasem nieużywany „plot twist”. Mistrza trzeba obalić, po freudowsku zabić ojca i powtórzyć za SCUM Manifesto Valerie Solanas: „Dobra, koleś, koniec z tym – zaczynamy nową erę”.

