Chaos porządku
Wracając do Tarasina. Zeszyt Pierwszy
Miejsce: Galeria Sztuki im. Jana Tarasina w Kaliszu
Czas: 17.07 – 26.09.2026
Artyści i artystki: Grzegorz Bożek, Ziemowit Fincek, Michał Frydrych, Łukasz Glapka & Tomasz Wolff, Agnieszka Grodzińska, Kornel Janczy, Piotr Kowalski, Dominik Lejman, Irmina Staś oraz Jan Tarasin
Kuratorzy: Jagna Domżalska, Stach Szabłowski
Każda, nawet niewielka miejscowość ma zapewne potrzebę posiadania „swojego” wielkiego artysty, którego twórczość może stać się powodem do dumy i częścią lokalnej historii. Choć dziś, szczególnie w świecie sztuki, trudno byłoby zaistnieć artystycznie wyłącznie w rodzinnym mieście, krótszy związek z nim nie powinien umniejszać znaczenia dla miejscowości. Warto więc przypominać o początkach artystów, których biografie splatają się z losami konkretnych miejsc – szczególnie jeśli te nie są do końca omawiane.
Taką postacią jest Jan Tarasin. Urodzony w Kaliszu, spędził tam pierwsze lata życia, kiedy zaczęło kształtować się jego zainteresowanie rysunkiem i malarstwem. Choć wojna zmusiła jego rodzinę do opuszczenia miasta, Kalisz pozostał ważnym punktem w biografii malarza, a on sam stał się częścią jego historii.
Setna rocznica urodzin Jana Tarasina przypadająca w 2026 roku stwarza okazję nie tylko do przypomnienia jego twórczości, lecz także do przyjrzenia się jego związkom z Kaliszem. To właśnie wokół tego lokalnego kontekstu można postawić pytanie o sposób, w jaki dziś opowiada się o artystach związanych z miastem. Co, jeśli wystawa retrospektywna połączona z programem edukacyjnym poświęconym biografii artysty byłaby czymś zbyt oklepanym? Może zamiast tego warto spróbować pokazać go w innym świetle – jako artystę, którego charakterystyczny styl, warsztat, a także teksty są nadal żywe i korespondują ze współczesnymi twórcami, którzy w mniej lub bardziej bezpośredni sposób inspirują się jego pracami i wchodzą z nimi w dialog? Taką drogę obrali kuratorzy wystawy w Galerii im. Jana Tarasina w Kaliszu – Jagna Domżalska i Stach Szabłowski.

Widok wystawy, „Wracając do Tarasina. Zeszyt Pierwszy”, Galeria Sztuki im. Jana Tarasina w Kaliszu, fot. Jakub Seydak
Wracając do Tarasina. Zeszyt Pierwszy to pierwsza odsłona dwuczęściowej, a raczej „dwuzeszytowej” ekspozycji budującej dialog pomiędzy twórczością Tarasina a praktykami współczesnych osób artystycznych. W galerii, która od 2010 roku nosi imię artysty, tego lata można było oglądać pierwszą część projektu. Znalazło się tam 10 osób odnoszących się do twórczości artysty: Grzegorz Bożek, Ziemowit Fincek, Michał Frydrych, Łukasz Glapka & Tomasz Wolff, Agnieszka Grodzińska, Kornel Janczy, Piotr Kowalski, Dominik Lejman i Irmina Staś.
Sam tytuł, który równie dobrze mógł mieć podtytuł „część pierwsza” czy „rozdział pierwszy”, został celowo sformułowany inaczej. Nawiązuje to do wydanych przez Tarasina ośmiu autorskich „Zeszytów”, które działały jako swego rodzaju szkicownik i notatnika artysty. Kaliska instytucja ma w swojej kolekcji trzy z nich. Nie pojawiają się one jednak wyłącznie jako ciekawostka czy materiał pomocniczy w wystawie, ale jako samodzielna praca artystyczna.

Widok wystawy, „Wracając do Tarasina. Zeszyt Pierwszy”, Galeria Sztuki im. Jana Tarasina w Kaliszu, fot. Jakub Seydak
Owa „praca”, przygotowana przez Łukasza Glapkę i Tomasza Wolffa, jest jednym z najbardziej dosłownych śladów obecności Tarasina na wystawie. Umieszczone za szkłem trzy zeszyty mogłyby wydawać się niewystarczające do pełnego wybrzmienia tego materiału, dlatego przed gablotą, na starym warsztatowym stole, ustawiono telewizor, na którego ekranie możemy oglądać wertowane strony trzech tomów. Osobiście wolałbym niezapośredniczone doświadczanie tego, co galeria określa jako „opowieść graficzną”, ale zamiast tego otrzymujemy wideo Fetysze Pana Tarasina. Przez 42 minuty oglądamy kolejne strony przesuwane dłonią – nie w białej rękawiczce, jak zwykle kojarzymy to z obcowaniem z archiwalnymi dokumentami, lecz w czarnej. Tak inaczej, tak sexy! Na dodatek mamy jeszcze ścieżkę dźwiękową zatytułowane Przedmioty Pana Tarasina – tak na wypadek, gdybyśmy zapomnieli, o kogo chodzi.
Ale żeby nie było – mamy również okazję zobaczyć więcej prac Jana Tarasina. Na całej prawej ścianie głównej sali wystawienniczej możemy oglądać trzynaście prac na papierze, wszystkie w bardzo wyróżniających się oprawach z jasnego drewna z szerokimi passe-partout. Prezentowane prace pochodzą z okresu od późnych lat 70. aż do 2008 roku. Możemy na nich docenić różnorodność, która pozostaje widoczna pomimo szerokiego zakresu stosowanych przez artystę metod – przez malarstwo i rysunek, po grafikę i serigrafię.

Widok wystawy, „Wracając do Tarasina. Zeszyt Pierwszy”, Galeria Sztuki im. Jana Tarasina w Kaliszu, fot. Jakub Seydak
Nie tylko wielość technik jest tu jednak ciekawa. Było to moje pierwsze zetknięcie z twórczością Tarasina na żywo i przekonałem się, z jaką konsekwencją artysta przechodził od realistycznego przedstawiania do abstrakcji. W swoich pracach łączy proste formy, znaki i plamy. Mimo swojej pozornej przypadkowości, pozostają one uporządkowane i zrytmizowane, tworząc spójne wieloelementowe kompozycje. Punkt ciężkości przesuwa się z przedstawiania konkretnych przedmiotów na relacje między formą, kolorem i przestrzenią. Kiedy odsuwamy się od ściany z pracami artysty artysty, możemy zacząć dostrzegać, jak prezentowane obok realizacje „rozmawiają” z realizacjami klasyka, lustrują go, a momentami stają się niebezpośrednim przedłużeniem, utrzymując jego język przy życiu.
Jeszcze zanim wejdziemy do sali głównej, w przedsionku oglądamy pracę Dominika Lejmana, przedstawiającą tłum kąpiących się osób jako rodzaj ruchomego, ludzkiego ornamentu. Umieszczenie jej właśnie w tym miejscu wydaje się szczególnie trafne – działa jak wstęp do dalszej opowieści, wprowadzając motyw figur ludzkich, które tracą swoją jednostkowość i zamieniają się w znaki. Lejman przygląda się temu, czy w pozornie przypadkowym układzie elementów można odnaleźć porządek. Jego praca intrygująco otwiera więc wystawę, zapowiadając sposób, w jaki kolejne realizacje będą podejmować Tarasinowe zainteresowanie relacjami między pozornym chaosem a znakiem i rytmem.

Widok wystawy, „Wracając do Tarasina. Zeszyt Pierwszy”, Galeria Sztuki im. Jana Tarasina w Kaliszu, fot. Jakub Seydak
Prace na wystawie wydają się w umiejętny i płynny sposób przechodzić tonem od jednej pracy do następnej. Szczególnie satysfakcjonujące okazało się dla mnie zestawienie Organizmu 111 Irminy Staś z Isolated Parts Agnieszki Grodzińskiej. Podobieństwa ujawniają się tu poprzez proste kształty i symbole, które dzięki jednolitym tłom i płynącym przez kompozycje liniom tworzą wspólną sieć lub mapę. Prace Grodzińskiej i Staś łączy zainteresowanie tym, jak pojedyncze elementy zaczynają funkcjonować wobec siebie i tworzyć większe układy. U Grodzińskiej relacje między znakami budują wielowarstwową strukturę kompozycji, natomiast u Staś prowadzą do powstawania form przywodzących na myśl autonomiczne, biomorficzne organizmy. Ich połączenie z pracami Tarasina pozwala dostrzec wspólną potrzebę porządkowania pozornie przypadkowych elementów i tworzenia z nich własnych systemów zależności. Podobne odczucia budzi druga praca Staś – Ornament 141. Choć może nie ma wokół siebie zbyt wiele przestrzeni na oddech, bardzo dobrze odnajduje się w wyznaczonym dla niej miejscu – naprzeciwko zestawu prac Tarasina.
Jest kilka prac, które powstały specjalnie z myślą o wystawie w Kaliszu. Co ciekawe, są to realizacje, które działają na mnie najbardziej wrażeniowo. Zajmują one też najwięcej przestrzeni galerii. Jedną z nich jest wielka naścienna kompozycja malarska Grzegorza Bożka, przygotowywana w pełni jeszcze na kilka dni przed wernisażem. Artysta przenosi swoje notatki na ścianę, nadając im większy format i tworząc z nich swobodną konstelację. Motywy i frazy pochodzą z obserwacji poczynionych podczas podróży przez Polskę i łączą język mówiony, poetyckie zapisy oraz fragmenty krajobrazu. Wykorzystana przez artystę barwa zieleni drogowej nawiązuje do oznaczeń krajowych dróg i autostrad. Bożek przedstawia pejzaże niejako poprzez zasłyszane historie i codzienne obserwacje, co zbliża jego praktykę do Tarasina, który przetwarzał elementy zwyczajnego życia i otaczającej go rzeczywistości w uniwersalny język abstrakcyjnych znaków. Wyłapuje fragmenty widoków i drobne, skrawkowe opowieści, pokazując trasę prowadzącą ze Słupska przez kolejne miejsca aż do Kalisza. Jego realizacja zajmuje całą ścianę, sięgając nawet na fragment sufitu.

Widok wystawy, „Wracając do Tarasina. Zeszyt Pierwszy”, Galeria Sztuki im. Jana Tarasina w Kaliszu, fot. Jakub Seydak
Nie można też nie zauważyć instalacji Nie czas, nie miejsce Kornela Janczego. W swojej twórczości, podobnie jak Tarasin, artysta pracuje z płynnym statusem przedmiotu oraz tym, jak zestawienie rzeczy ze sobą może zmienić ich znaczenie i sposób postrzegania. Janczy buduje z prostych materiałów niewielkie światy, w których trudno jednoznacznie określić skalę czy funkcję poszczególnych elementów. Podobnie jak u Tarasina, codzienne obiekty stają się tu punktem wyjścia do tworzenia autonomicznych układów balansujących na granicy między abstrakcją a pejzażem. Praca jest rozłożysta i zajmuje niemal centralne miejsce w sali. Może przypominać szkielet konstrukcji, na którym nabudowane są kolejne mikrokosmosy. W interesujący sposób te drobne części instalacji optycznie nachodzą na prace innych artystów. Wyłaniają się pomiędzy innymi realizacjami i znikają za nimi, działając trochę jak półprzezroczysty filtr, wchodząc jednocześnie w dialog.
Z kolei prace Piotrka Kowalskiego, który buduje układy przestrzenne za pomocą elementów infrastruktury miejskiej – drogowskazów, krat czy innych obiektów – można również odbierać jako mikroświaty, które artysta osadził w narożnikach sali. W jego pracach gotowe elementy zostają pozbawione oczywistej funkcji i zaczynają działać jak fragmenty większych, abstrakcyjnych konstrukcji. Obecność prac Kowalskiego przełamuje organiczny charakter wystawy. Czerń, surowość materiałów i ciężar jego obiektów porządkują przestrzeń w odmienny sposób, a jednocześnie ich rytmiczne kompozycje, oparte na powtórzeniach, znajdują wspólny język z Tarasinem. W systemie zestawiania prostych elementów i budowania z nich nowych układów można dostrzec również powinowactwo z pracami Agnieszki Grodzińskiej. Dzięki temu realizacje Kowalskiego tworzą pomost między bardziej materialnym i malarskim wymiarem wystawy.

Widok wystawy, „Wracając do Tarasina. Zeszyt Pierwszy”, Galeria Sztuki im. Jana Tarasina w Kaliszu, fot. Jakub Seydak
Interesujące nawiązanie do twórczości Jana Tarasina stanowią, inspirowane jego językiem znaków, dwie neonowe rzeźby Michała Frydrycha zatytułowane Atlas. Ich obecność w tej wystawie można jednak potraktować również jako zapowiedź kolejnej odsłony projektu – pełna realizacja zostanie zaprezentowana podczas drugiej części Wracając do Tarasina. Ich szersze znaczenie będzie więc można odczytać dopiero w kolejnym rozdziale projektu. Wydaje mi się, że efekt byłby mocniejszy bez zbędnej zapowiedzi w pierwszej edycji.
Na zakończenie warto podkreślić, że zestawienie tych prac nie wynika jedynie z podobieństwa estetycznego. Część zaproszonych artystów zetknęła się z twórczością Tarasina już podczas edukacji – znali jego prace, mieli do nich dostęp, a czasem nawet posiadali ich reprodukcje. Nie jest to jednak jedynie gest kuratorów – w twórczości zaproszonych artystów można odnaleźć punkty styczne z dorobkiem Tarasina. I właśnie to wydaje mi się w tej wystawie szczególnie wartościowe. Wystawa pokazuje, że nie chodzi o chwilową modę na Tarasina, ale o język i problemy, które trwają między kolejnymi pokoleniami i nadal mogą być twórczo podejmowane.
Ciekawym wyzwaniem pozostaje przy tym kolejna odsłona – Wracając do Tarasina. Zeszyt Drugi. Jeśli w pierwszej wystawie wykorzystano już prezentowane w kolekcji prace Tarasina, druga część projektu otwiera pytanie o to, jak ponownie zbudować dialog z jego twórczością. Być może interesującym rozwiązaniem byłoby odejście od ponownego prezentowania tych samych prac i sprawdzenie, co dzieje się z projektem, kiedy Tarasin pozostaje w nim obecny przede wszystkim poprzez ślady, inspiracje i języki kolejnych pokoleń artystów. Pozostaje czekać, wrócić do Kalisza i ponownie wrócić do Tarasina.
Bartosz Czyżyk
(2003) – Kurator, krytyk i dziennikarz kulturalny, student kuratorstwa na Uniwersytecie Artystycznym im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu. Uczestniczył w trzeciej edycji projektu Pracowni Kuratorstwa zainicjowanego przez Jagnę Domżalską we współpracy z Fundacją Rodriguez. Prowadzi autorską audycję „Podsłuch kuratorski” z oprowadzaniami audio po wystawach w Radiu Afera. Publikuje m.in. w „Czasie Kultury”, współpracował także z Galerią Złącze. W 2025 roku kuratorował wystawy programu rezydencyjnego w Centrala Gallery.
autorka zdjęcia: Monika Kurmin-Winterhagen

