Całować góry w policzek
Kornel Leśniak, Glimmer
Miejsce: Galeria Jak Zapomnieć, Kraków
Czas: 5.09 – 10.10.2026
Kurator: Tomek Nowak
Najnowsza wystawa Kornela Leśniaka poświęcona jest spojrzeniu na związki istot ludzkich i nie-ludzkich, a także przyrody nieożywionej. Kornel mówi o swoich nowych pracach: „Nie żyjemy już w przyrodzie”, stwierdzając w ten sposób oczywistość. Odgradzamy się od przyrody, co więcej – w niebotycznej pysze wydaje się nam, że jesteśmy w stanie dać sobie radę bez niej. Większej roli nie odgrywają dla naszego stylu życia ani pory roku, ani klimat (o ile nie dręczy nas klęskami żywiołowymi): nie znamy zapachu poszczególnych roślin ani ziemi.
Generalnie, jako ludzkość, przyrodę postrzegamy niczym zagrożenie, bo przecież cały świat przyrody traktujemy według głęboko wpojonego przekonania, że ma być podporządkowany nam, ludziom. Ale dzisiaj widzimy druzgocące efekty podejścia antropocentrycznego– w myśli biblijnego wezwania „czyńcie ziemię sobie poddaną”. To, co dzikie, stanowi dzisiaj naprawdę mały skrawek życia na Ziemi: skromne 23% lądów oraz 13% oceanów, a dzikie zwierzęta stanowią jedynie 4% planetarnej biomasy. Florę i faunę niszczymy bezustannie, bo traktujemy je jako niewyczerpalne źródło materiałów. Dla istot ludzkich liczy się jedynie to, co można wykorzystać i z czego mieć użytek.

1.Widok wystawy, Kornel Leśniak, ,,Glimmer’’, fot. Michał Maliński dzięki uprzejmości galerii Jak Zapomnieć
Ale Kornel nie poprzestaje na tych smutnych konstatacjach. Dostrzega nadzieję w tym, że dzięki kryzysowi mamy dzisiaj większą świadomość wzajemnych powiązań – splątań rozmaitych form życia. Nie dostrzega między nimi podziałów. Skały, rośliny, zwierzęta i ludzie są połączeni niewidzialnymi, lecz niezwykle silnymi więzami. Nic nie żyje samodzielnie, nawet jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy. Kornel widzi piękno połączeń. Stosuje estetykę do opowiadania o zanikającym, lecz wciąż przecież istniejącym świecie.
Jednocześnie jest świadomy, że przyroda wciąż potrafi być potężna. Swoje opowieści snuje na bazie przykładów pochodzących z jednego miejsca w Polsce, gdzie króluje przyroda typu alpejskiego. Sceną jego opowieści są Tatry. Kornel widzi ich grozę i kruchość. Wyniosłe szczyty potrafią czarować pięknymi widokami i dziką przyrodą, by za chwilę ukryć się w chmurach, zniknąć przed oczami wędrowca, by ten zagubił się pośród skał.
Kornel podąża wzdłuż ścieżek, którymi wędrują zwierzęta i ludzie. Zastanawia się, co się z nimi stanie, co będzie ze starymi szlakami, jeśli te zanikną z powodu zmian klimatycznych, erozji, upływu czasu. Na pewno powstaną nowe, ale kto je wyznaczy? Zwierzęta idące do wodopoju? Wspinacze wytyczający nowe przejścia? Turyści poszukujący kolejnych widoków i atrakcji wśród ledwie zipiącej przyrody?
Kornel zajmuje się też roślinami, które swój habitat mają w górach wysokich. Na przykład wierzbówką kiprzycą, która ostatnio – dzięki Instagramowi – ma swoje pięć minut sławy. To bylina efektowna, lecz pospolita, tworząca łany na górskich łąkach. Ciekawe, że wierzbówka jest pionierem zasiedlania terenów zniszczonych. Rośnie przy siedzibach ludzkich, na pastwiskach wyłączonych z użytkowania, na pogorzeliskach, użyźnia je i ustępuje miejsca innym, bardziej wymagającym gatunkom. Tak więc mamy gwarancję, że wierzbówka w porze wielkiego wymierania przyrody tak szybko nie zginie. Marne pocieszenie? Jedyne, jakie mamy. Z powodu swojej niepozorności przetrwa prawdopodobnie rosnący licznie w Tatrach pierwiosnek maleńki. Łatwo go przegapić, a przecież charakteryzuje się olbrzymimi w stosunku do reszty ciała kwiatami.
Uwagę Kornela przeciągnęło także złowróżbne zjawisko, jakim jest Widmo Brockenu. Ktoś stojący na szczycie góry może zobaczyć swoją zolbrzymiałą sylwetkę w chmurach. Ten optyczny efekt oznaczać ma niechybną śmierć, o ile się w porę go nie odwróci.
Piękno, którym wciąż bezinteresownie obdarza nas przyroda, króluje w obrazach Kornela. Lekki połysk tła przypomina migotanie zamarzniętej powierzchni śniegu, gradienty kolorów mają w jego malarstwie odcień blady, mroźnego lub – na odwrót – bardzo gorącego dnia. Widoki gór, ścieżek, kwiatów i nieba jakby znikały z powierzchni jego płócien, tracąc wyrazistość rysunku i barw. Jakby, właśnie płowiejąc, życie znikało z powierzchni Ziemi.
Jedno jest pewne: świat przetrwa, nie wiadomo w jakiej formie, ale zostanie z nim piękno.
Magdalena Ujma
Historyczka i krytyczka sztuki, kuratorka wystaw i projektów z zakresu sztuki współczesnej. Ukończyła studia z historii sztuki (KUL) i zarządzania kulturą (Ecole de Commerce, Dijon). Pracowała w redakcji kwartalnika literackiego „Kresy”, w Muzeum Sztuki w Łodzi, w Galerii Bunkier Sztuki i w Ośrodku Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora Cricoteka w Krakowie. Obecnie kieruje magazynem Restart, prowadzi zajęcia w Szkole Doktorskiej ASP w Krakowie. Należy do Sekcji Polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Sztuki AICA oraz do zarządu Stowarzyszenia Międzynarodowe Triennale Grafiki w Krakowie. Autorka książek: „O krytyce” i „Skandale w sztuce”.




