Arti Grabowski, Gry uliczne, XVII Biennale de Cuenca
Miejsce: Cuenca, Ekwador
Czas: 24.10.2025 – 1.02.2026 (Biennale)
Kuratorka: Małgorzata Kaźmierczak
XVII Biennale de Cuenca w Ekwadorze odbyło się pod hasłem „Game”, czyli gra – potraktowana wieloznacznie jako forma rozrywki, narzędzie analizy relacji społecznych, refleksja nad strategiami rywalizacji, grami cyfrowymi oraz mechanizmami interakcji międzyludzkich. Do tematu biennale bezpośrednio nawiązał zaproszony przez kuratorkę Małgorzatę Kaźmierczak artysta performer Arti Grabowski, który za swój performans otrzymał honorowe wyróżnienie. Inspiracją dla artysty stał się pomnik znajdujący się na placu, gdzie odbyło się działanie. Monument upamiętnia tradycyjną zabawę „cucaña”, polegającą na wspinaniu się po wysokim, nasmarowanym tłuszczem słupie w celu dosięgnięcia nagrody zawieszonej na jego szczycie. Ta archaiczna forma rywalizacji, wymagająca współpracy, odwagi i wysiłku, była zarazem metaforą działania wspólnotowego i dzielonego ryzyka. Dziś zarówno „cucaña”, jak i inne dawne gry uliczne niemal całkowicie zniknęły z przestrzeni publicznej, zastąpione przez świat wirtualnych symulacji i rywalizacji pozbawionej bezpośredniego kontaktu. Performans Grabowskiego przywracał pamięć o tych zapomnianych formach wspólnotowej zabawy, przekształcając je w działania o fizycznym, a zarazem symbolicznym charakterze. Tym samym wpisywał się w tradycję artystyczną reprezentowaną przez takich twórców jak Francis Alÿs, Urban Street Art Games czy The Berlin Kidz. W czterech następujących po sobie scenach artysta budował obraz współczesnej wspólnoty – kruchej, podzielonej i pozbawionej równowagi. Spajającym elementem wszystkich części była substancja: tłuszcz zmieszany z czarną farbą, którą performer pokrywał obiekty i rekwizyty. Nawiązując do tradycyjnej „cucañi”, wprowadzała ona element destabilizacji – zarówno fizycznej, jak i znaczeniowej. W pierwszej scenie, opartej na motywie dziecięcej skakanki, jej funkcję pełnił drut kolczasty. Dwóch performerów z papierowymi torbami na głowach powoli nim kręciło, podczas gdy Grabowski z opaską na oczach próbował wskoczyć w rytm ich ruchu. Ograniczona widoczność i niebezpieczny materiał tworzyły sytuację napięcia, w której zabawa przeradzała się w próbę synchronizacji i zaufania. W drugiej scenie artysta zaangażował publiczność w grę w przeciąganie liny.
Dwie grupy widzów stanęły naprzeciw siebie, trzymając linę wysmarowaną w środku czarnym tłuszczem. Przez jej środek przewleczona była biała koszula, w którą performer był zapięty. W miarę przeciągania artysta stojący pomiędzy grupami sprawiał wrażenie rozrywanego przez przeciwne siły, a przesuwająca się lina pozostawiała na jego plecach wyraźną czarną pręgę. Scena ta przywodziła na myśl konflikt i wspólnotę zbudowaną na napięciu i sprzecznych dążeniach. W trzeciej scenie performer mierzył się z monumentalnym, ważącym około stu kilogramów drewnianym palem pokrytym tą samą smolistą mazią. Grabowski obracał się z nim na plecach aż do utraty równowagi, wprowadzając ciało i obiekt w rytmiczny, niemal taneczny wir. Na obu końcach pala znajdowały się białe róże, symbole kruchości i czystości. Następnie obiekt został uniesiony przez publiczność, co umożliwiło artyście działanie na pewnej wysokości. W przygotowane wcześniej otwory słupa wkładał róże, które następnie wyciągał zębami, przeciągając się po śliskiej powierzchni drewna. W trakcie tej ekwilibrystyki róże traciły płatki i liście, a próba wspięcia się po obiekcie, utrzymania go w poziomie i odzyskania równowagi stawała się współczesną wersją „cucañi” – pozbawionej celu i nagrody. Słup, niegdyś symbol wspólnotowego święta, punkt zgromadzeń, kaźni i zabaw, zamienił się w pomost, po którym przemieszczały się historie wielu utopijnych znaczeń. W ostatniej części performer leżał na blacie stołu wysmarowanym czarnym tłuszczem, po którym ślizgając się, systematycznie podcinał każdą z nóg stołu piłą łańcuchową. W tej precyzyjnej czynności, będącej metaforycznym aktem podcinania gałęzi, na której się znajduje, konsekwentnie powtarzał gest, aż blat stołu zrównał się z ziemią. Działanie kończyło się w momencie, gdy artysta, wciąż balansując, znajdował się na powierzchni pozbawionej podparcia, co stanowiło prosty, rzeczowy gest utraty równowagi i powrotu do wspólnego poziomu. Performans Grabowskiego można odczytać jako refleksję nad współczesnym doświadczeniem wspólnotowości i rolą gier ulicznych w jej budowaniu. Poprzez wysiłek fizyczny, potęgowany dodatkowymi utrudnieniami, takimi jak ograniczenie widzenia, użycie niebezpiecznych rekwizytów czy lepkiej substancji organicznej, artysta ukazał trud budowania relacji społecznych, które w dzisiejszym świecie coraz częściej przybierają formę spolaryzowanych, pozornych współistnień. W swoim działaniu wykorzystał figury dawnych gier ulicznych, które w różnych kulturach pełniły niezwykle istotną funkcję: były treningiem zaufania, solidarności i współpracy. W jego interpretacji gry uliczne stały się zarówno sentymentalnym wspomnieniem, jak i krytycznym komentarzem, testem zdolności do współistnienia oraz próbą zrozumienia, jak w świecie nasyconym narzędziami komunikacji utraciliśmy to, co najprostsze: bezpośredni, fizyczny kontakt.