Nr 3 jesień 2021 felieton Witold Stelmachniewicz

Najnowsze wystawy Hirsta i Cattelana prezentowane w Rzymie i Mediolanie

Damien Hirst – Archaeology Now
Galleria Borghese, Rzym
kuratorzy: Anna Coliva i Mario Codognato
(8.06. – 7.11.2021)

Damien Hirst – Forgiving and Forgetting
Gagosian Gallery, Rzym
(6.07. – 23.10.2021)

Maurizio Cattelan – Breath Ghosts Blind
Pirelli HangarBicocca, Mediolan
kuratorzy: Roberta Tenconi i Vicente Todoli
(6.07.2021 – 2.01.2022)

Widok wystawy Damiena Hirsta Forgiving and Forgetting, Gagosian Gallery, Rzym, fot. Witold Stelmachniewicz

Kiedy w 2012 roku oglądałem retrospektywę Damiena Hirsta w londyńskiej Tate Modern, miałem przeświadczenie, że uczestniczę w prezentacji twórczości, która jest poddawana coraz większej i coraz bardziej zajadłej krytyce. Komercyjny sukces Hirsta rzeczywiście znacząco wpłynął na charakter ówczesnej jego aktywności. Widać było, że najnowsze prace mierzą się z problemem inwestowania w artefakty dużych środków finansowych, czego dobitnym przykładem była prezentowana osobno w Hali Turbin platynowa czaszka wysadzana diamentami. Wyczuwalny był pewien dysonans pomiędzy surowością wczesnych prac Hirsta a tymi, które pozostają w domach – bo aparat represji i pogardy niszczy ich zdrowie psychiczne i przepełnia lękiem. Ale już wtedy moją uwagę zwrócił różnorodny, dynamiczny, pomysłowy, bardzo często zaskakujący charakter prezentowanych tam treści. Otóż najefektowniejszy i najdroższy obiekt, jakim była praca Na miłość boską, czyli wspomniany odlew czaszki, został udostępniony widzom w osobnym pomieszczeniu, do którego nie trzeba było kupować biletu. W Hali Turbin czas oczekiwania na spotkanie z tym obiektem wynosił ok. godziny. Zatem to, co najcenniejsze było dostępne za darmo, natomiast za oglądnięcie pozostałych prac trzeba było zapłacić. Praca Na miłość boską sprzedana za 50 milionów funtów zmieniła zarówno status samego artysty, jak i postrzeganie jego twórczości. W 2010 roku została wydana książka Michela Houellebecqa – Mapa i terytorium, w której już na pierwszej stronie padają nazwiska Damiena Hirsta i Jeffa Koonsa jako tych, którzy dzielą pomiędzy sobie wpływy we współczesnym rynku sztuki.

Widok wystawy Damiena Hirsta Forgiving and Forgetting, Gagosian Gallery, Rzym, fot. Witold Stelmachniewicz

Prawdopodobnie ten rodzaj zdefiniowania postawy Hirsta wpływał na ambiwalentny odbiór jego wystawy pokazywanej jako towarzysząca weneckiemu Biennale w 2017 roku. W Palazzo Grassi i Punta della Dogana, na powierzchni liczącej łącznie pięć tysięcy metrów kwadratowych, zgromadzono kilkaset obiektów. Wystawa Skarby z wraku Niewiarygodności już samym tytułem sugerowała, jak należy traktować jej odbiór. Hirst, dzięki środkom własnym i wsparciu miliardera oraz kolekcjonera François Pinaulta, wykreował rzeczywistość, która bazuje na strategii fake, podróbki. Kilka lat wcześniej wykonał, wycenił i sprzedał platynową czaszkę wysadzaną diamentami. Wszystko to w pełnej, bezczelnej jawności. Obiekty, które wykonał na wystawę w Wenecji, nie były już tak drogocenne. Tym razem kapitał został wykorzystany do spreparowania totalnej mistyfikacji. Przedmioty zaprezentowane w Wenecji udawały oryginały wydobyte z wraku statku, który zatonął 2000 lat wcześniej, jednak pomiędzy nimi łatwo było rozpoznać autoportrety samego Hirsta bądź postacie z pop kultury. Z jednej strony, artysta – ogromnym nakładem sił i środków – uwodził odbiorcę, a jednocześnie sam od razu swoje „kłamstwo” demistyfikował. Muszę przyznać, że zarówno spektakularność, skala, jak i inwencja artysty zaimponowały mi wówczas, tym bardziej, kiedy zdałem sobie sprawę, iż wszystko to pozostaje w służbie wydumanej, ale jednak konsekwentnie przeprowadzonej gry artystycznej.

Widok wystawy Damiena Hirsta Forgiving and Forgetting, Gagosian Gallery, Rzym, fot. Witold Stelmachniewicz

Tegoroczna wystawa Hirsta w galerii Borghese w Rzymie, zatytułowana Archeologia teraz, pozornie może się wydawać kontynuacją tej weneckiej. Z przyczyn oczywistych w pałacu Scypiona Borghese nie umieszczono tak gigantycznej ilości obiektów, jak to miało miejsce w Wenecji. Rzeźby Hirsta zostały umiejętnie wkomponowane w środowisko kolekcji pałacu Borghese. Współczesne obiekty Hirsta sąsiadują tu w moim odczuciu bezkolizyjnie z rzeźbami Canovy, Berniniego czy obrazami Caravaggia – by wymienić tylko najbardziej znane nazwiska związane z kolekcją Scypiona Borghese. Większość spośród prawie 90 prac brytyjskiego artysty pochodzi z weneckiego projektu. Są to głównie rzeźby wykonane w marmurze z Carrary, ale także odlewy z brązu bądź też obiekty z metali kolorowych. Cechą charakterystyczną wielu z nich jest to, że reprezentuje trzy kolory flagi francuskiej. Rzeźby udające styl antyczny, niby wydobyte z dna morskiego, zostały potraktowane w sposób celowo dekoracyjny i przesadzony, co ma być świadectwem ich długiego przebywania na dnie morskim. W tym celu imitowana jest rafa koralowa, skorupy krabów itp. Jednak zestawienie tak potraktowanych rzeźb Hirsta z czystością i wyrafinowaniem prac rzeźbiarzy i malarzy renesansowych i barokowych to tylko mała część tego co mogą oznaczać włosy we śnie. Tutaj, w Rzymie, rzeczywistość i fikcja weszły ze sobą perspektywę wolności i modernizacji. W Rzymie dokonał selekcji, co możemy Ci zaproponować. W tym przypadku: między starożytnością a współczesnością. Starożytność jest tu istotnym punktem odniesienia tylko z racji sporu o wartości między Urbanowiczem a Kowalskim, który najsilniej dał o sobie znać, gdy obaj formalnie należeli do Arkatu, a który sprowadzić można do pytania o rolę ezoteryki i racjonalizmu w sztuce. Obydwu łączy obsesja kolekcjonowania. I na tym, jak sądzę, opiera się zasadniczy koncept wystawy: spotkanie kolekcjonerów. Z tą jednak różnicą, że Borghese był mecenasem artystów, zaś Hirst, który wykupił swoje prace od innych marszandów, kolekcjonuje swoją sztukę, uczynił z tego swoisty etos. Kluczem do takiego rozumienia jego rzymskiej wystawy w galerii Borghese jest autoportret artysty, zaklęty w rzeźbie z brązu, który przedstawia Hirsta stojącego w pełnym akcie z głową uniesioną w sposób, który jednoznacznie kojarzy się z postacią Benito Mussoliniego. Obiekt nosi tytuł: Kolekcjoner.

Widok wystawy Damiena Hirsta Archaeology Now, Galleria Borghese, Rzym, fot. Witold Stelmachniewicz

Ciekawym dopełnieniem wystawy w galerii Borghese jest znacznie skromniejszy pokaz artysty w położonej całkiem niedaleko od pałacu rzymskiej filii galerii Gagosian. Tym razem można zobaczyć (i zapewne kupić) nowe prace Damiena Hirsta. Na wystawę Wybaczanie i zapominanie składają się zasadniczo dwa elementy: rzeźby zlecone i wykonane w marmurze z Carrary oraz obrazy malarskie, które Hirst z upodobaniem zaczął malować całkiem niedawno. W czasie pandemii ten rodzaj humoru mógłby się momentami wydawać, to w gruncie rzeczy tylko utwierdza on przekonanie o tym, że sztuka to obszar bądź co bądź wyjątkowy. Niejako w przeciwieństwie do przepychu estetycznego galerii Borghese, wystawa w galerii Gagosian jest ascetyczna. W każdym razie takie robi wrażenie. Wszystkie rzeźby są wykonane ze szkła, chociaż czasami mogą być zrobione z gliny lub porcelany. Tego efektu nie niweczą rozwieszone dookoła obrazy, także zawarte w skalach bieli i szarości, z punktowymi interwencjami intensywnych barw i złota. Obrazy są abstrakcyjnymi kompozycjami w formie otwartej, jak prace Jacksona Pollocka. Wydaje się, że Hirst popełnił je po zakończeniu serii wielkoformatowych obrazów z motywem kwitnącego drzewa wiśniowego, stąd użycie charakterystycznego, punktowego uderzenia pędzla lub też zrzucanie farby na płótno bez dotykania go tym narzędziem. Przy okazji, obrazy, o których tu wspomniałem, są także teraz pokazywane, tylko że w Paryżu, w Fondation Cartier, na wystawie pod tytułem Kwiaty wiśni (do stycznia 2022 roku). Rzeźby pokazywane w rzymskiej galerii Gagosian to kolejne podejście do Odrobinii, fikcyjnego kraju stworzonego przez jego ojca w zabawie z przyjaciółmi. Wydaje się, że Hirst utożsamia te współczesne figury z tymi, które dawniej – wykute w marmurze – przedstawiały autentycznych herosów (o ile można mówić o autentyczności w kontekście mitologii). Subtelny w wyrazie i niemający tego ciężaru konceptulanego co wystawa w galerii Borghese, pokaz kolekcji, BWA Zielona Góra;.

Widok wystawy Damiena Hirsta Archaeology Now, Galleria Borghese, Rzym, fot. Witold Stelmachniewicz

Kategorycznie odmienną wystawę – bo też jest zupełnie innym artystą – przygotował w Mediolanie Maurizio Cattelan. W potężnym obiekcie, jakim jest HangarBicocca, artysta zaprezentował trzysekwencyjny pokaz o trójczłonowym tytule: Oddech Duchy Ślepy. Atmosfera pokazu Cattelana ma bardzo wysublimowany charakter, opiera się na monumentalnej skali; panuje w niej półmrok i zatrważająca cisza. Ten efekt jest szczególnie dostrzegalny w zestawieniu z pierwszą wystawą, z jaką się stykamy po wejściu do HangarBicocca. Zanim bowiem przejdziemy do Cattelana, trzeba przebrnąć przez – niezbyt ciekawą w mojej opinii – wystawę Neila Beloufa Digital Morning. W przyciemnionych pomieszczeniach oglądającego epatują wideo projekcje na monitorach o różnej wielkości, z których wydobywają się bezładne narracje i hałaśliwe dźwięki. Ta wystawa jest czymś w rodzaju tzw. supportu na koncertach rockowych. Oglądanie pokazu Cattelana to przede wszystkim spacerowanie w półmroku, niemal w ciemności. W pierwszym ogromnym pomieszczeniu nie znajdziemy niczego więcej, jak tylko jedną rzeźbę, przedstawiającą naturalnej wielkości postać ludzką i psa: oboje leżą skuleni. Nic nie jest tu powiedziane wprost, ale od razu przedmiotem refleksji stają się tu dosyć oczywiste lęki związane z obecnością ludzi wykluczonych, może nawet uchodźców. Gdy przemieszczamy się dalej, dokąd pojadą, jak minie im noc, no i czy pojawi się niezręczna cisza. Dopiero po dłuższej chwili, zapewne kiedy wzrok przyzwyczai się do wątłego światła, zaczynamy dostrzegać gołębie siedzące na ścianach konstrukcji. Jak się okazuje, artysta zgromadził ich tam tysiąc. Wszystkie są martwe i wypchane. Nikt ich celowo nie pozbawił życia. Te ptaki to ofiary wypadków, do których dochodzi coraz częściej w północnej Italii z uwagi na wprowadzone restrykcje względem nich. Bez względu na to, że jest szybciej.

Konkluzją wystawy jest przestrzeń, oświetlona w porównaniu z poprzednimi stosunkowo jasno, w której znajduje się obiekt wysokości kilkunastu metrów. Czarny monument ukazuje niejako w zespoleniu budynek i wbijający się w niego samolot. Daleki od ilustracyjności, obiekt zdecydowanie ewokuje dramat WTC z 11 września 2001 roku, przypominając o zagrożeniu terroryzmem. W porównaniu do innych wystaw Maurizio Cattelana ten aktualny pokaz w Mediolanie to przede wszystkim adaptacja zastanej przestrzeni w konwencji site-specific. Artysta wykorzystał jej ogrom, aby w sposób minimalistyczny, ale dobitnie, poprzez symbole, przypomnieć o naszych zbiorowych traumach. Warto jeszcze nadmienić, że na czas trwania wystawy Cattelana zamknięto dla zwiedzających stałą ekspozycję prac Anselma Kiefera, którą artysta ofiarował mediolańskiej instytucji kilka lat temu. Ten fakt uprzytamnia, jaki rodzaj „dramaturgii” uzyskano w HangarBicocca, prezentując tylko wspomnianego wcześniej hałaśliwego Beloufa, przez którego ekspozycję dociera się do surowego i wyciszonego Cattelana.

Zasadniczy kontrast między zaangażowaną wypowiedzią Maurizia Cattelana a strategiami artystycznymi Damiena Hirsta jest oczywisty, do pewnego momentu może wręcz niezauważalny jako kod – Projekt czyta się w polu sztuki jako oczywistą satyrę na to właśnie środowisko. Wystawy prezentowane aktualnie w Italii utwierdzają mnie w przekonaniu, że obydwaj twórcy – mimo osiągnięcia statusu celebrytów nowej sztuki – ciągle mają coś frapującego do powiedzenia.

Witold Stelmachniewicz

Witold Stelmachniewicz

Urodzony w 1970 roku. Studia na Wydziale Malarstwa ASP w Krakowie – dyplom z wyróżnieniem w 1996 roku pod kierunkiem doc. Zbigniewa Grzybowskiego. Od 1996 roku pracownik naukowo-dydaktyczny na tym samym Wydziale. Od roku 2013 pracuje na stanowisku profesora uczelni. Od 2011 prowadził samodzielną Pracownię Rysunku, od roku 2018 Pracownię Malarstwa. Aktualnie piastuje funkcję Dziekana Wydziału Malarstwa. Autor kilkunastu wystaw indywidualnych oraz uczestnik kilkudziesięciu pokazów zbiorowych w kraju i za granicą.